Grupa poszukiwaczy przygód znana jako Vox Machina uratuje świat.
Ale nawet oni muszą od czegoś zacząć.
Ścieżki sześciorga potencjalnych bohaterów splatają się w Stilben, niewielkim miasteczku położonym w pobliżu bagien. Będą musieli oni połączyć swoje siły, by dowiedzieć się, co za klątwa wykańcza mieszkańców… i nie dać się przy tym zabić. Przekonajmy się, czy uda im się pokonać sprawców odpowiedzialnych za całe zamieszanie.
Twórcy Critical Role, serialu bijącego rekordy popularności, przedstawiają historię powstania drużyny Vox Machina! Scenarzyści Matthew Mercer i Matthew Colville we współpracy z rysowniczką Olivią Samson i kolorystą Chrisem Northropem przedstawiają początki niezwykłej drużyny.
10.2023
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
170x260 mm
168
69,00 zł
9788396808226
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Critical Role: Vox Machina Początek Tom. Komiks fantasy o zwariowanej drużynie, podszyty zawadiackim klimatem rodem z filmów Guya Ritchiego? Wchodzę w to!
Animacji z Prime Video jeszcze nie oglądałem i planuję nadrobić ją dopiero po przeczytaniu komiksów, dlatego odnoszę się wyłącznie do tego, co znalazłem w tym tomie.
Historia zaczyna się od miasta zmagającego się z tajemniczą klątwą. Problem jest na tyle poważny, że jego rozwiązania podejmuje się trójka bardzo nietypowych duetów. Każda z tych par ma własny charakter i motywacje, a ich losy szybko zaczynają się przeplatać. Dzięki temu pod koniec tomu powstaje legendarna drużyna Vox Machina. Zanim jednak do tego dojdzie, dostajemy mnóstwo zabawnych, uszczypliwych dialogów i pełnych energii przepychanek słownych. Ta ekipa to chodzący chaos i aż trudno uwierzyć, że w ogóle potrafią ze sobą współpracować.
Humoru jest tutaj naprawdę sporo, a bohaterowie od razu dają się polubić. Niestety poza ich wzajemnymi relacjami całość momentami wydaje się nieco pusta. Świat przedstawiony oraz przeszłość postaci zostały jedynie zarysowane i zdecydowanie przydałoby się więcej informacji, które pozwoliłyby lepiej wczuć się w tę historię. Mam jednak nadzieję, że kolejne tomy odpowiednio rozwiną te elementy.
Kreskówkowy styl ilustracji bardzo przypadł mi do gustu. Zdarza się jednak, że niektóre sceny są zbyt statyczne i przez dłuższą chwilę rozgrywają się na niemal identycznym tle. Dodatkowo jedna para bohaterów wygląda do siebie na tyle podobnie, że kilka razy musiałem się zastanowić, kto jest kim.
Jak na pierwszy tom jest naprawdę dobrze. To solidny początek z dużą dawką humoru i wyraźnie zarysowanym potencjałem na coś epickiego. Chętnie sięgnę po kolejne części i liczę, że seria rozwinie skrzydła.
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek