MaxTac to jedyna ochrona, jaką Night City ma przeciwko terrorowi cyberpsycholi. Ale ich stuprocentowa skuteczność wiąże się ze współczynnikiem zabójstw na poziomie czterystu procent, więc nie brakuje takich, którzy to w nich widzą zagrożenie…
Gdy netrunnerowi w pewnym korpo tak odwala, że zamienia się w cyberpsychola i zabija dziesiątki ludzi, dla oddziału SPAR Delta to dzień jak co dzień. Tym razem jednak sprawy nie idą po ich myśli i ponoszą poważne straty. Zespołowi zostaje przydzielony nowy dowódca, wyjątkowo żądny krwi. Zmusza to operatorów MaxTacu do skonfrontowania się z pytaniem, jak bardzo różnią się od tych, na których polują.
Scenariusz napisał Anglik Dan Watters („Nightwing”), rysunki stworzył Irlandczyk Kieran McKeown („Star Trek. Rok piąty”, „Aliens”, „Dragon Age”), a kolory Włoch Giada Marchisio („Star Wars. Wielka Republika”, „Star Wars. Darth Vader”, „Star Wars. Wojna Łowców Nagród”, „Gatchaman”).
Album zawiera zeszyty #1–4 miniserii „Cyberpunk 2077: Psycho Squad”.
17.06.2026
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
170x260 mm
104
39,99 zł
9788328169746

Uniwersum stworzone przez Mike’a Pondsmitha, a następnie rozwinięte przez CD Projekt RED, od początku miało w sobie coś, co wykraczało poza ramy pojedynczej gry. Nawet jeśli o samym „Cyberpunku 2077” można dyskutować godzinami i do dziś spierać się o to, czy spełnił wszystkie pokładane w nim nadzieje, jedno pozostaje bezdyskusyjne: Night City okazało się miejscem o niemal niewyczerpanym potencjale.
Miasto podzielone na diametralnie różne dzielnice, zamieszkane przez tysiące ekscentrycznych postaci, z których każda mogłaby zostać bohaterem własnej historii. Nic więc dziwnego, że świat ten zaczął żyć własnym życiem również poza grami. Serial „Cyberpunk: Edgerunners” udowodnił, jak znakomicie sprawdza się w innych mediach, a komiksy konsekwentnie rozwijają kolejne jego zakamarki, wieńcząc to doskonałymi „Snami wielkiego miasta”, za które Bartosz Sztybor otrzymał nagrodę Hugo. Dziewiąty album osadzony w tym uniwersum, czyli „Cyberpunk 2077: Psycho Squad”, również udowadnia, że Night City wciąż ma jeszcze wiele do powiedzenia.
Tym bardziej, że tym razem twórcy zabierają czytelników w miejsce, które dotąd pozostawało raczej owiane tajemnicą. Bohaterami komiksu nie są najemnicy ani fixerzy, lecz członkowie elitarnej jednostki MaxTac, a konkretnie oddziału SPAR Delta. To funkcjonariusze wysyłani tam, gdzie zwykła policja nie ma już najmniejszych szans. Ich zadaniem jest eliminowanie cyberpsycholi, ludzi, których umysły nie wytrzymały ciężaru cybernetycznych wszczepów, traum i nieustannej presji brutalnego świata, zmieniając ich w bezwzględne maszyny do zabijania. Problem polega jednak na tym, że sami członkowie MaxTac również są głęboko zmodyfikowani i funkcjonują na granicy człowieczeństwa. Walczą z potworami, ale coraz częściej zaczynają przypominać tych, których ścigają.
I właśnie na tym motywie przede wszystkim zasadza się historia jaką przedstawia nam „Psycho Squad”. MaxTac działa według zasady „zło zwalczaj złem”, a autorzy bardzo świadomie stawiają pytanie o to, gdzie właściwie przebiega granica między stróżem prawa a przestępcą. Czy legalność działań wystarczy, by uzasadnić każdą decyzję? Czy mundur i odznaka dają moralny mandat do robienia wszystkiego, co prowadzi do wykonania zadania? A może bunt wobec systemu staje się jedyną drogą do zachowania resztek człowieczeństwa? To oczywiście pytania, które od zawsze towarzyszyły cyberpunkowi jako gatunkowi, jednak tutaj nie sprawiają wrażenia odhaczania obowiązkowych motywów. Przeciwnie, wynikają naturalnie z historii i bohaterów, dzięki czemu wybrzmiewają z odpowiednią siłą.
Równocześnie komiks ani przez chwilę nie zamienia się w filozoficzny wykład, a jego tempo przypomina rozpędzony pociąg. To stosunkowo krótka historia, ale praktycznie pozbawiona wypełniaczy. Każda scena popycha fabułę do przodu, a strzelaniny, pościgi i brutalne starcia następują jedno po drugim. Autorzy doskonale wiedzą, że świat Cyberpunka powinien być agresywny i nieprzewidywalny. Dynamiczna akcja nie przesłania jednak ważniejszych tematów, lecz staje się ich nośnikiem. Kolejne widowiskowe sekwencje prowadzą do coraz bardziej niewygodnych pytań o to, kim właściwie jesteśmy, gdy nasze człowieczeństwo wisi już tylko na agrafkach, a ciało i psychika dawno przestały stanowić jedność. I choć trudno kryć, że pewne rozwiązania fabularne można przewidzieć tu z wyprzedzeniem, a sam finał sprawia wrażenie wyraźnie przyspieszonego względem reszty opowieści, nie odbiera to jednak historii jej siły oddziaływania. Nadal pozostaje ona sugestywną i bezkompromisową wizją przyszłości.
Nie sposób nie pochwalić również strony graficznej. Rysunki idealnie oddają charakter Night City znanego z gry. Są chaotyczne, niezwykle dynamiczne, przesycone neonowymi kolorami i wizualnym zgiełkiem. Kadry wręcz atakują wzrok, ale właśnie tak powinno wyglądać to miasto: przeładowane bodźcami, nieustannie pulsujące energią i gotowe w każdej chwili pożreć człowieka żywcem. To tego rodzaju kontrolowany chaos, który znakomicie współgra z opowiadaną historią.
„Cyberpunk 2077: Psycho Squad” rzecz jasna nie jest komiksem dla każdego, bo to rzecz w pierwszej kolejności kierowana do fanów uniwersum, którzy nie będą mieli problemu z odnalezieniem się w realiach Night City i zrozumieniem wielu kontekstów. Jeśli jednak należycie do tego grona, wcale nie zdziwiłbym się, gdybyście podobnie jak ja, po zamknięciu albumu nabrali ochoty, by ponownie uruchomić „Cyberpunka 2077” i jeszcze raz zanurzyć się w jego neonowym koszmarze. A to już zdecydowanie coś o jego jakości mówi.
5 ocen Show votes.
5 ocen Show votes.
5 ocen Show votes.
Ahh te Cyberpunki. Kolorowe takie i przyjemniutkie jak Muller Milch.
Kto lubi Muller Milch?
Najnowszy Psycho Squad to mocny akcyjniak z głębszym (ale delikatnie głębszym) przesłaniem. No bo czy ten, kto brutalną ręką poluje na brutalnych, to wciąż jest po dobrej stronie mocy czy już można go posadzić na tym samym krześle, co cyberpsycholi?
MaxTac to oddział do tropienia i zabijania cyberpsycholi, ale ich techniki są zbyt… skuteczne. Dlatego nie każdy dobrze na to patrzy. Są ludzie, którzy sądzą, że cyberpsychozę można wyleczyć. Z tym, że w MaxTacu jest pewna szalona dziewczyna, która się z tym zupełnie nie zgadza.
Mamy więc skondensowaną dawkę akcji, kolorowo i ładnie rozrysowanej, gdzie odział MaxTacu robi robotę na fest. Główna bohaterka Hook, która zostaje porucznikiem szybciej, niż by jej się mogło wydawać - napędza tę opowieść.
Liczyłem jednak na rozwinięcie jej wątku jakoś mocniej. No ale cóż. To dość krótka forma jak na Cyberpunki przystało, więc mogę to wybaczyć.
Ogółem bawiłem się tak przednio, jak bawię się z Cyberpunkami od pierwszego zeszytu. Jeden z nich nie podobał mi się znacząco.
Psycho Squad jednak nie wchodzi do mojej topki. Wciąż, niezmiennie uważam, że XOXO jest najlepszym z całej serii. Uwielbiam.
Najnowszemu Sajberowi nic nie brakuje. Jest szybko, jest rozrywkowo, jest ładnie, jest czysto, bez zbędnych i nie potrzebnych wątków.
Jak się Wam Cyberpunki dotychczasowe podobały, to Psycho Squad będzie jak znalazł w kolekcji.