Jest rok 1740 i w Watykanie panuje zamęt. Ojciec Franco Vieri, egzorcysta zmagający się z głębokim kryzysem wiary, zostaje wysłany z niezwykle ważną misją – ma uratować syna hiszpańskiego szlachcica, opętanego przez okrutnego demona, zwanego Legionem. Egzorcyzmy kończą się jednak katastrofą: Vieri odkrywa, że został uwięziony w obcym ciele… i dowiaduje się, do jakich okrucieństw może się posunąć diabeł, który przywdział jego twarz.
Niesamowita historia, stworzona przez zdobywcę nagrody Ringo scenarzystę Davida Pepose’a (Moon Knight: City of the Dead, Savage Avengers, Punisher) i nominowanego do nagrody Brama Stokera rysownika Alexa Cormacka (Drive Like Hell, Road of Bones, Crimson Cage). To połączenie Bez twarzy i Egzorcysty, pełne grozy, akcji i intryg, od których nie można się oderwać!
„Robi z egzorcyzmami to, co 30 dni nocy z wampirami… Świetny pomysł, zabójcze rysunki i czysta przerażająca zabawa” – Christian Ward (Batman: City of Madness, Blood Stained Teeth)
„Oto jeden z najbardziej przerażających nowych komiksów… Jeśli jesteście fanami takich filmów, jak Egzorcysta czy Obecność, to niewątpliwie komiks dla was” – AiPT Comics
17.03.2025
I
Kolor
170x260 mm
160
69,99 zł
9788397350823
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Michał Szczebak:
Scenarzysta David Pepose już od dobrych kilku lat działa na rynku amerykańskim pisząc m. in. przygody Punishera lub Savage Avengers dla Marvela, czy dość popularne komiksy o Space Ghostcie dla Dynamite. Polski czytelnik ma jednak okazję poznać go w trochę innym wydaniu, za sprawą komiksowego horroru pod tytułem “Diabeł O Mojej Twarzy” wydany w naszym kraju przez Shock Comics. Mówię w innym wydaniu, ale to nie do końca prawda, gdyż pod dużą ilością gore i innych horrorowych motywów, tak naprawdę kryje się opowieść przygodowa, nie aż tak odmienna od tego co ten scenarzysta ma do zaoferowania w innych swoich seriach. Dużo tu akcji, dobrze zarysowanych intryg i na tyle wyrazistych postaci, że jesteśmy w stanie zaangażować się w opowiadaną na planszach historię. Czy jednak najświeższa premiera Shocka oferuje coś ponad nieźle skrojoną rozrywkę? Niestety nie, acz w tym wypadku nie mam z tym kompletnie problemu, bo to co dostajemy jest po prostu najzwyczajniej w świecie cool.
Większość fabuły osadzona została w XVIII wiecznym Rzymie, choć na krótkie momenty przenosimy się do opanowanej przez inkwizycję Hiszpanii. W ramach tej historii śledzimy księdza egzorcystę Ojca Vieriego, który zostaje wysłany przez przełożonych, do posiadłości hiszpańskiego arystokraty, aby tam przeprowadzić egzorcyzm na synu gospodarza, tym samym zdobywając wpływowego sojusznika dla Stolicy Apostolskiej. Szybko jednak opowieść skręca w zupełnie innym kierunku, kiedy demon wymyka się spod kontroli i dostaje się do Watykanu, gdzie wykorzystując kardynalskie podziały i niesnaski, zaczyna piąć się po szczeblach katolickiej hierarchii. Nie będę więcej zdradzał, bo fabuła w wielu momentach opiera się na zręcznie rozgrywanych twistach, więc warto się z nimi zapoznać na własną rękę. To co dla mnie wybrzmiewa dla mnie najlepiej to zgrabne połączenie wspomnianych już gatunków, dzięki czemu w samym komiksie będziemy świadkami zarówno balów maskowych i kościelnych spisków, jak i ucieczek przed demoniczną gwardią papieską, czy nawet krótkiej wizyty w piekle. Przy tym sami bohaterowie, w szczególności Ojciec Vieri, jego towarzyszka Maria oraz antagonista, demon Legion, mimo że nie grzeszą głębią, to są na tyle charyzmatyczni, że wciągamy się w ich przygody, nawet kiedy miejscami tempo historii wręcz pędzi na łeb na szyję. Pod tym względem nie jest to idealnie skrojona opowieść, ale mimo wszystko przez większość czasu daje radochę, więc nawet jeśli komiks ten nie zapadnie nam jakoś głęboko w pamięci, to na pewno nie będziemy żałować poświęconego na niego czasu.
Jeszcze na koniec słowo o rysunkach i tłumaczeniu. Za rysunki odpowiada niejaki Alex Cormack, którego prace miałem okazję zobaczyć w wielu innych komiksowych horrorach w tym w “The Crimson Cage” (retelling Makbeta w formie horroru o zapaśnikach WWE), czy “Breath of Shadows” (cosmic horror o sławie, dragach i starożytnych cywilizacjach) oraz wielu innych. W każdym z nich robił on naprawdę świetną robotę i tutaj nie jest inaczej. Mimo że jego styl jest dość prosty, to dzięki kapitalnemu operowaniu kolorami, jego prace aż kipią od atmosfery, nie tracąc przy tym na dynamice w scenach akcji, czy świeżości w bardziej szalonych/obrzydliwych scenach. Nie jest to może nic niezwykłego, ale naprawdę solidnie wykonana robota. Natomiast jeśli chodzi o tłumaczenie, to jest ono jak najbardziej w porządku. Nie powinno to dziwić, bo tłumaczką jest Paulina Braiter, a więc osoba, która zna się na swojej robocie jak mało kto. Tak więc jeśli macie ochotę na mało ambitny horrorowy akcyjniak osadzony w historycznym settingu, który nie boi się przeginać pały i podbijać stawki, to “Diabeł O Mojej Twarzy” sprawdzi się w tej roli idealnie.