Zaczyna się nowa era, a wraz z nią rodzą się pytania – czy ród Corrinów utrzyma pozycję najpotężniejszego we wszechświecie, czy też wieści z rodu Atrydów na zawsze zmienią równowagę sił?
Spisek Szaddama, mający na celu sabotaż produkcji melanżu i zastąpienie przyprawy sztucznym amalem, wkracza w decydującą fazę, a wysokie rody zostają wciągnięte w wir intryg i śmiertelnego niebezpieczeństwa. Atrydzi i Verniusowie jednoczą siły, by obalić Tleilaxan na Ix i przywrócić Rhombura na tron, podczas gdy Leto i Jessica oczekują narodzin dziecka na Kaitainie. Jednak Bene Gesserit i mentat Piter de Vries mają wobec ich potomka własne, mroczne plany. Na dodatek, gdy Kaladan pozostaje bez obrony, Harkonnenowie przypuszczają atak na siedzibę Atrydów! Akcja przyspiesza, intrygi gęstnieją, los Arrakis wisi na włosku, a świat Diuny już nigdy nie będzie taki sam!
Legendarni Brian Herbert i Kevin J. Anderson domykają swoją epicką trylogię bestsellerowych prequeli, a Simone Ragazzoni (Robotech: Rick Hunter) i Andrea Scalmazzi przenoszą ją na karty komiksu w widowiskowym preludium do jednej z najsłynniejszych powieści science-fiction wszech czasów.
„Komiksy z uniwersum Diuny, o olśniewającej oprawie graficznej i z galerią barwnych, zdolnych do okrucieństwa bohaterów, wyznaczają najwyższy standard adaptacji prozy do formatu powieści graficznej”. — AIPT
27.05.2026
I
Kolor
Twarda
170x260 mm
112
74,90 zł
9788368542752
Diuna to takie uniwersum, gdzie każda dodatkowa treść niesamowicie pogłębia uniwersum i nie sposób nazwać tego żadnym odcinaniem kuponów. Za każdym razem jestem pełna podziwu, jak autorzy dopisują kolejne rozdziały do sagi i sprawiając, że świat legendarnej Diuny jest jeszcze pełniejszy i bardziej kompletny.
Od samego startu czuć nadchodzący koniec, nie ma tutaj aury przygotowań do finału, tutaj namacalnie widać, że finałowy spektakl już trwa a każdy pionek politycznych rozgrywek ma już swoje miejsce na planszy. Spiski, spiski i jeszcze raz spiski w zasadzie tym stoi cała Diuna, a każdy patrzy tylko na swój interes i tak Bene Gesserit kalkulują z typowym dla siebie wyrachowaniem, Tleilaxanie stoją w blokach startowych do walki, a Harkonnenowie kolejny raz przesuwają swoje i tak daleko posunięte granice bezwzględności.
Jest w tej komiksowej serii coś niesamowitego, że pomimo znajomości późniejszych wydarzeń, moja ciekawość ani na minutę nie malała, a autorzy bardzo umiejętnie budowali napięcie. Tutaj jest jednak nieco odwrócona rola, bo nie ma się co zastanawiać, co się stanie, a bardziej śledzimy jaką cenę poniosą ludzie, gdy dojdzie do znanych wydarzeń i jest w tym oprócz emocji wiszący nad wszystkim tragizm.
Cała saga jest niezwykle monumentalna i rysownikom udało się dobrze oddać ten charakter. Graficznie bardzo dobrze wypadają tu takie odcienia scen od przepychu cesarstwa, industrialności, czy scen z pola walki, które znakomicie oddają dynamikę i napięcie.
Satysfakcjonujące i spójne zakończenie tej serii, która nadała nieco innych odcienie sadze. Dla fanów serii pozycja obowiązkowa, a dla fanów politycznych intryg coś, czym zdecydowanie warto się zainteresować.
Diuna: Ród Corrinów Tom 3 to wielki finał nie tylko tej serii, ale właściwie całej trylogii prequeli poświęconych rodom Atrydów, Harkonnenów i Corrinów. To właśnie tutaj wszystkie wątki zostają definitywnie domknięte, dlatego znajomość poprzednich tomów jest wręcz obowiązkowa.
Fabuła pędzi do przodu w zawrotnym tempie. Kolejne wydarzenia następują jedno po drugim i nie pozwalają złapać oddechu. Narodziny legendarnego Paula Atrydy, wyzwolenie planety Ix i przywrócenie rodu Verniusów do władzy, upadek imperatora, a do tego niekończące się intrygi Harkonnenów. Dzieje się tu tyle, że momentami aż trudno uwierzyć, jak wiele zmieściło się w tak małym tomiku.
Niestety ma to też swoją cenę - wiele wydarzeń przedstawiono bardzo skrótowo. Nie ma tu zbyt wiele miejsca na rozwijanie poszczególnych wątków. To przede wszystkim akcja, akcja i jeszcze raz akcja.
Samo zakończenie jest jednak bardzo satysfakcjonujące. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro prowadzi nas bezpośrednio do wydarzeń doskonale znanych z głównej serii Diuny, zarówno z książek, jak i filmowych adaptacji.
Największym minusem tomu są ilustracje. W poprzednich częściach jeszcze dało się ich bronić, ale tutaj ten charakterystyczny, momentami wręcz karykaturalny styl zwyczajnie nie pasuje do ciężaru prezentowanych wydarzeń. Owszem, później kreska nieco się poprawia i staje się bardziej stonowana, jednak przez sporą część albumu trudno pozbyć się wrażenia, że oglądamy momentami wręcz kreskówkową wersję historii, która powinna być pełna dramatyzmu i powagi. Irytowało mnie to mocno.
Mimo to komiks pozostaje prawdziwym rollercoasterem epickich wydarzeń. To finał pełen intryg, wielkich zwrotów akcji i momentów mających ogromne znaczenie dla całego uniwersum.
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Drugi już tom Rodu Corrinów, który bezpośrednio ukazuje, że intrygi i knucie polityczne były obecne na Diunie na długo przed pojawieniem się Paula Atrydy, bo gra o władzę toczyła się tam od zawsze.
Jak to w tym uniwersum album ten stoi politycznymi intrygami, Corrinowie pomimo piastowania miejsca na szczycie są już mocno osadzeni w strachu przed utratą władzy. Sam imperator Szaddam nadal panuje i nie jest postacią stanowiącym tło, bo na tej politycznej planszy jest graczem niemającym zahamować, będącym w stanie poświęcić naprawdę wiele, by zachować bezpiecznie swoją pozycję.
Harkonnenowie nadal epatują brutalnością wobec Fremenów, a ich agresja zdaje się nie mieć granic, czy końca. W tym wszystkim widać jak ród ten jest w stanie kalkulować, przewidywać i działać w sposób niewidoczny dla oczu, a jednak niezwykle skuteczny, a zło tego rodu działa po cichu z zachowaniem niemal klinicznej skuteczności.
Swoją role odgrywa też Jessika, która będącą pomiędzy imperialnym dworem, a Bene Gesserit także ma misję do wypełnienia, a jej ciąża nabiera politycznego wymiaru, a dziecko jest prognostykiem zmiany i swoistym symbolem. Graficznie jest surowo i chłodno, ale to dobrze współgra z samą historią. Emocje postaci są bardzo naturalnie oddane, a napięcie towarzyszące intrygom jest odczuwalne i jeszcze mocniej podkreśla polityczny charakter albumu.
Historia z albumu jest wolna precyzyjna, ale niesamowicie pogłębiająca ten świat, pozwalając przy tym lepiej zrozumieć świat stworzony przez Herberta. Album jest stonowany, dobrze obserwowało mi się narastające napięcia i rozwój fabuły wiedząc, jakie są następstwa tego uniwersum.