Czołowy pretendent do miana najgorszego komiksu 2026 roku!
Kontynuacja historii osobliwej drużyny złożonej z osiedlowych okultystów – egzorcystów, wątpliwej kompetencji personelu medycznego i drobnych przedsiębiorców.
Pierwsza część Patologii zabiera naszych bohaterów w głąb surrealistycznego, wrocławskiego osiedla gdzie magija przeplata się z religią, okultyzmem i polskim folklorem. W tej historii, którą ciężko by było nazwać przygodą, będą musieli przedrzeć się przez toksyczne opary toaletowego humoru przesiąkniętego niepokojem, by zbliżyć się do odkrycia tajemnicy nagłego pojawienia się we Wrocławiu bajkowych postaci wrogo nastawionych do mieszkańców miasta.
„Proszę zabierzcie mu w końcu ołówek” – Patyczaki z Painta
„Kekłam na początku, ale dalej nie czytałam” – Ciocia Patologia
„Po przeczytaniu czuję, że ktoś w końcu mnie rozumie. Dzięki Wuja.” – Dawid Sobcić
„Błagam, nie dawaj mi więcej tego do czytania” – ojciec Wuji Apokalipsy
21.02.2026
I
Czerń / Biel
Miękka
210x297 mm
44
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Michał Szczebak:
Odkrycie tego festiwalu (Podziemne Kocury 2026). Jak pamiętacie wspomnianego już posta przed-festiwalowego to znacie moje obawy dotyczące tej serii, a jednak Wujowi udało się je przebić na każdym polu. Wyżej już narzekałem na blokowo-pijacki humor, więc tutaj dostałem go podkręconego do granic możliwości i dobrego smaku. Narysowane to jest jak sraka (i to nie tak, że ja tutaj shittalkuje twórcę, Wuja sam to tak nazywa), a jak wiemy 'sraki AI nie ukradnie', także mission accomplished! No i nie mogło zabraknąć edgy okultyzmu - w końcu jak głosi tytuł pierwszej publikacji, mamy tu do czynienia z Patokultyzmem najwyższej próby.
Całość, mimo całego tego gówna, które opisałem, ma w sobie jednak takie pokłady twórczej energii, że nie mogę nie jarać się tym projektem. Humor zawsze balansuje na granicy bycia najśmieszniejszą rzeczą na świecie i czymś absolutnie z najniższej możliwej półki. Fabuła ledwo ma sens, ale buja jak skurwysyn, bohaterowie choć ledwo nakreśleni mają w sobie coś co na etapie drugiego tomu już mnie w pełni do nich przekonało, a wszelkie nawiązania i cytaty pokazują, że ten okultyzm to nie tylko taki udawany, ale autor się tym faktycznie jara (za cytat z Ligottiego już zawsze będę szanował). No co tu dużo mówić, Wuja ryje banie, bawi i uczy, no i komiksy też bardzo fajne robi. Na pewno będę śledzić poczynania Pawulona dalej, bo w żadnym innym komiksie czegoś takiego jak tu nie doświadczę.