Tajemnice Masek wreszcie wychodzą na światło dzienne w „Lazurze” – finałowym rozdziale przebojowej serii osadzonej w uniwersum Slaughterów.
Enigmatyczne Lazurowe Maski, w zamierzchłych czasach służące jako zbrojmistrzowie Zakonu św. Jerzego, odkrywają swoje sekrety. Rutynę Nolana, zwykle zaszytego w centrum informatycznym Domu, przerywa pojawienie się na korytarzach Hermesa, monstrum uwolnionego z totemu Szkarłatnej Maski, Edwina Slaughtera. W trakcie śledztwa Nolan trafia na spisek, który może zagrozić istnieniu całego Domu… Czy z garstką nieoczywistych sojuszników u boku zdoła stawić czoła nadciągającemu niebezpieczeństwu, zanim będzie za późno?
Współtwórca serii James Tynion IV (Miły dom nad jeziorem, W0RLDTR33), osoba autorska Sam Johns (Punchline), współtwórca i rysownik Werther Dell’Edera (Green Lantern Dark), rysowniczka Letizia Cadonici (The Neighbors) oraz kolorysta Francesco Segala (The New Gods) domykają ten ceniony spin-off Coś zabija dzieciaki w spektakularnym stylu. Tom obejmuje zeszyty Dom Slaughterów # 26–30.
25.03.2026
I
Kolor
Miękka
170x260 mm
144
69,90 zł
9788368541960

Trochę niespodziewanie, wraz z szóstym tomem seria “Dom Slaughterów” dobiegła końca. Co wcale nie oznacza, że ta historia nie będzie się już dalej rozwijać.
Spin-off “Coś zabija dzieciaki” to projekt mocno różniący się od pierwowzoru. W podstawowej serii Jamesa Tyniona IV fabuła skupiona jest na przygodach Eriki Slaughter, narracja jest szybsza i płynniejsza, emocje też chyba większe. Jednak twórca uznał,że jego świat ma na tyle duży potencjał, że warto go rozwijać. W ten sposob powstał “Dom Slaughterów”, w którym poznajemy różnych członków Zakonu Świętego Jerzego oraz strukturę samej organizacji, którą tworzą poszczególne Domy.
Koncepcja serii przez długi czas nie była do końca jasna. Co drugi tom śledziliśmy opowieść o Rzeźniku - Jade porzucił Dom Slaughterów i obrał za misję ochronę dzieci, które mogłyby trafić do zakonu. Naprzemiennie dostaliśmy opowieści o członkach poszczególnych grup - poznaliśmy Edwina ze Szkarłatnych Masek w tomie “Szkarłat” oraz Wabik z Białych Masek w tomie “Alabaster”. Wątki tych dwóch postaci zbiegły się w finałowym tomie zatytułowanym “Lazur” - bo jak się okazuje, w obiegu są również Maski Lazurowe. Ich głównym celem jest przede wszystkim rozpoznanie i zapobieganie wyciekom informacji na temat masakr dokonywanych przez potwory oraz późniejszych interwencji Zakonu. Ich reprezentantem w fabule jest widoczny na okładce komiksu Nat. To młodzieniec, który zbierając przeróżne dane zauważa, że w Domu (oraz poz nim) zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. I jego śledztwo w tej sprawie jest głównym wątkiem ostatniego tomu serii.
“Dom Slaugterów” zawsze był gęstszy i narracyjnie i fabularnie (ciekawe, czy to rezultat tego, że za scenariusze nie odpowiada tu bezpośrednio James Tynion IV, tylko Sam Johns). Czytając pierwszy zeszyt poczułem się zagubiony w przedstawianych wydarzeniach, przy drugim to uczucie się powiększyło. Nie było rady, musiałem sięgnąć na półkę po “Szkarłat’ i “Alabaster’ i na spokojnie przypomnieć sobie wydarzenia z tych komiksów, których wypadkową jest właśnie “Lazur”. I wtedy zaskoczyło i im dalej w las, tym bardziej lektura była wciągająca, a przeróżne fakty znane z poprzednich części zaczęły się ze sobą zgrabnie łączyć. Cieszyłem się, że poznajemy dalsze losy Edwina i Wabika, bo obaj byli zapadającymi w pamięć bohaterami. A sam przeciwnik (czy też przeciwnicy) i cała zbudowana wokół nich otoczka również była pomysłowa i zapowiadająca to, co ma nadejść - czyli upadek Domu Slaughterów. To co dobre, to jeszcze rysunki Letizii Cadonici - charakterystyczne, wydobywające z bohaterów ich wewnętrzne emocje - jednocześnie delikatne w formie i przerażające - po prostu piękny koszmar. A same dialogi między bohaterami, z których każdy ma jakąś dysfunkcję są po prostu świetne.
A jednak po lekturze, po przyjrzeniu się całemu projektowi nie do konca jestem pewien, czy rozwijanie świata znanego z “Coś zabija dzieciaki” miało aż taki sens. Czasami bowiem lepiej zostawić coś w sferze domysłów, niedopowiedzeń niż rozwikływać każdą z tajemnic. Myślę, że seria o Erice Slaughter broniłaby się sama w sobie, nawet gdybyśmy nie poznali wszystkich okoliczności które stały za działalnością Zakonu. Ale jest jak jest, świat z “Coś zabija dzieciaki” jest wciąż rozwijany, a że jest to świat naprawdę intrygujący, to z pewnością nadal będę go chciał poznawać.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.