ABRAM POLLUX POWINIEN BYŁ ZGINĄĆ.
Po katastrofie statku budzi się na Ouro – zapomnianej, bezlitosnej planecie na krańcu skolonizowanej przestrzeni. To świat wyrzutków, przemytników, najemników i ludzi, którzy dawno przestali wierzyć w ucieczkę. Świat, w którym prawa natury wydają się pękać, a sama planeta skrywa więcej tajemnic niż jej mieszkańcy są gotowi przyznać.
Ranny, ścigany i pozbawiony odpowiedzi Pollux próbuje zrozumieć, dlaczego przeżył. Ale im głębiej wnika w mroczne serce Ouro, tym wyraźniej odkrywa, że nie trafił tu przypadkiem. W miejscu, gdzie cywilizacja jest tylko cienką warstwą rdzy na pustkowiu, każdy ma swoją cenę, każdy sekret domaga się krwi, a przeszłość potrafi wrócić z siłą katastrofy.
Tułacz Ivana Brandona i Nica Kleina to opowieść o przetrwaniu, zemście i obcej planecie, która sama staje się jednym z bohaterów tej historii. Surowa, melancholijna i widowiskowa science fiction dla czytelników lubiących tajemnice, brudny klimat pogranicza i światy, z których nie ma łatwej drogi powrotnej.
17.08.2026
I
Kolor
Twarda
180x275 mm
480
9788398144612
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Materiały zapowiadające komiks „Tułacz” sugerowały, że czytelnik dostanie w swe ręce tytuł oszałamiający graficznie, który pozwoli odbyć podróż w rejony mrocznej przestrzeni, zapewniając przy tym niesztampową rozrywkę. Obiektywnie patrząc jest w tym stwierdzeniu sporo prawdy, ale diabeł tkwi w szczegółach. A szczegóły nie są już tak zachwycające.
Zawiązanie akcji, jak na opowieść s-f jest dość prozaiczne. Olbrzymi okręt kosmiczny ulega katastrofie i uderza w planetę Ouro. Widzimy to wszystko oczami głównego bohatera – Abrama Polluxa, któremu udaje się cudem przeżyć. Trafia na surową, mało przyjazną planetę. Na szczęście jest tu też ludzka kolonia, w której Pollux znajduje schronienie. Jednak już niebawem okazuje się, że wszystko co widzimy nie jest wcale takie oczywiste i razem z głównym bohaterem zaczynamy odkrywać tajemnice skrywane przez ten nieprzyjazny świat.
Samo zawiązanie akcji, początek całej historii, dawały mi nadzieję na ambitną opowieść, przy której wsiąknę w wizję trudnej rzeczywistości zaproponowanej przez autora. Główny bohater, jego rozedrgane myśli, jego niepewność co do otaczającej rzeczywistości – tu był potencjał, który budował we mnie przekonanie, że jest szansa na niezapomnianą historię. Niestety, czym dłużej trwała ta opowieść, tym mocniej doskwierało mi wrażenie narracyjnego chaosu, który powodował, że czułem dyskomfort związany z obcowaniem z tym komiksem. Zaproponowane rozwiązania fabularne nie zawsze mnie przekonywały i stąd też podczas czytania odczuwałem mieszane emocje. Mimo to jestem przekonany, że „Tułacz” to komiks, który zasługuje na danie mu szansy. Opowieść jest niesztampowa, potrafi zaskoczyć czytelnika kierunkiem rozwoju, szczególnie w drugiej połowie albumu. Jest też, o czym nie wspomniałem wcześniej, bardzo dobra, chwilami zjawiskowa wręcz oprawa graficzna, która szczególnie na dużych kadrach potrafi zawładnąć wyobraźnią obserwatora.
Fani mrocznego s-f powinni dać szansę tej historii. Jeśli doceniacie przygnębiającą stylistykę przywodzącą na myśl pustkę kosmicznej otchłani, to traficie pod właściwy adres. Choć mogło być lepiej.