Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Trzeci tom restartu, a może raczej alternatywnej wizji świata, w której od lat funkcjonował Dylan Dog, to kolejna porcja pulpowej rozrywki okraszonej specyficzną nutą nostalgii. Ale to bardzo specyficzna nostalgia. To uczucie tęsknoty za tym co przerażające, co krwawe, ale też absurdalnie zabawne. Bo przecież taki był dawny Dylan. I ten Dylan, pomimo wielu elementów kierujących nas ku przekonaniu, że to inna bajka, ma w sobie większość elementów, które definiowały go od lat, dzięki którym stał się sztandarową postacią włoskiego komiksu.
Roberto Recchioni rzuca pod nogi mrocznego detektywa kłody, z którymi ciągle musiał się mierzyć w przeszłości. Tajemniczy morderca, brutalnie obchodzący się ze swoimi ofiarami, bezlitosne wilki głodne krwi bohatera, czy owładnięta demoniczną istotą postać wprost z muzeum. Skąd my to znamy? Odpowiedź zdaje się oczywista. Jest tu jednak kilka elementów, które rzucają całkiem nowe światło na postać Dylana, na stan jego umysłu i stosunek do otaczającej rzeczywistości. Tutaj tych typowych kiedyś śmieszków jest znacznie mniej. Teraz jest zdecydowanie poważniej. Nie będę ukrywał, dla mnie taka wersja mrocznego detektywa jest fascynująca i chcę tego więcej.
Po raz kolejny zostałem też kupiony odniesieniami do współczesnej popkultury, które bardzo sprawnie wplata w swoją opowieść autor. Wcale nie trzeba być fanem chociażby Harrego Pottera żeby docenić zgrabne wykorzystywanie tego typu zapożyczeń. To jest właśnie przykład dobrej zabawy, który zapewnia ten komiks.
Album rysowany jest przez kilku ilustratorów, stąd też widać chwilami różny charakter zaprezentowanej kreski. Ale mimo to wszystkie rysunki mają ten specyficzny sznyt, tak mocno kojarzący się z serią o Dylanie. Jest tak jak powinno być i tyle musi nam wystarczyć.
Fanów Dylana Doga nie muszę zachęcać, dla nich lektura tego komiksu to oczywistość. Natomiast jeśli są tu osoby, które nie czytały nigdy przygód włoskiego „bohatera mroku”, seria oznaczona symbolem „666” może być bardzo dobrym pierwszym krokiem w jakże urokliwą i fascynującą ciemność.