Kontynuacja rozpisanej na setki lat sagi o Bezimiennych. Tariq Geiger wędruje radioaktywnymi drogami dawnego terytorium Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lekarstwa na to, co przemieniło go w Świecącego Człowieka. Wraz z nieodłącznym towarzyszem, dwugłowym wilkiem Barneyem, stawiają czoła nowym zagrożeniom, odkrywają od dawna skrywane tajemnice i przekonują się, że czycha na nich dużo więcej niebezpieczeństw niż mogliby przypuszczać.
Kontynuacja dwóch przebojowych tytułów – pierwszego tomu Geigera i Junkyard Joe, składających się na wstęp do cyklu o Bezimiennych i Nienazwanej Wojnie. Na polskie wydanie złożą się zeszyty 1-6 ukazującej się na bieżąco serii oraz miniseria Ground Zero. A w przygotowaniu już kolejna odsłona cyklu z nowym bohaterem – Redcoat.
26.03.2025
I
Kolor
Miękka
170x260 mm
176
99,90 zł
9788367725590
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Uniwersum „Bezimiennych” staje się dla mnie powoli pewniakiem. Każdy kolejny tytuł rozwija wykreowany świat, wzbogaca go o kolejne postacie, o kolejne elementy i, co najważniejsze, trzyma bardzo wysoki poziom kreacji.
Drugi tom opowieści o Tariqu Geigerze przedstawia dalsze losy „Świetlistego człowieka” oraz Barneya, jego dwugłowej bestii. Żeby nie było tak nudno dołącza do tej zgranej pary Nuklearny Rycerz Nate, kolejna barwna postać, którą mogliśmy poznać w krótkim epizodzie już w pierwszym tomie. A wszystko to spięte jest klamrą polowania, które urządził sobie na Geigera „elektryzujący” myśliwy. Mamy więc sporo dynamicznej i nad wyraz atrakcyjnej akcji, okraszonej bardzo ciekawym wątkiem nawiązywania relacji przez towarzyszy niedoli. Do tego pojawiają się kolejne retrospekcje, które wyśmienicie budują, ciągle rozrastające się podwaliny historii. Fabuła poprowadzona jest w taki sposób, że pochłaniamy kolejne strony bez wytchnienia, ciągle towarzyszy czytelnikowi głód ciągu dalszego historii, tego co zobaczymy na kolejnych stronach.
Graficznie, podobnie jak we wcześniejszych tomach, jest bardzo dobrze. Wizualna kaskada barw, w której najmocniej przebija się świetlistoatomowy kolor Gaigera, czaruje obserwatora bez wytchnienia. Szata graficzna jest tu jednym z kluczowych elementów, który ma niepodważalny wpływ na atrakcyjność tego komiksu.
Nie ma co się zastanawiać, po Geigera trzeba sięgnąć. Bezdyskusyjnie jest to wspaniała historia, w której jeszcze wiele zagadek pozostało przed nami do wyjaśnienia. A na horyzoncie pojawiają się przecież nowe postacie, nowe wątki, nowe opowieści. I co bardzo ważne i często doceniane przez komiksiarzy, te opowieści zaczynają się zazębiać, delikatnie do siebie nawiązywać. Sieć powiązań pomiędzy bohaterami jest na razie zarysowana bardzo delikatnie, ale widać, że będzie jeszcze z tego dla nas wiele dobrego. Przecież my uwielbiamy takie chwyty! Czy długo jeszcze mam Was zachęcać?