„Kurhan na przylądku” – komiks oparty na motywach opowiadania „The Cairn on the Headland” Roberta E. Howarda (twórcy Conana Barbarzyńcy). To historia o przebudzonej pradawnej sile, mitach, zemście i tym, co może czaić się tuż pod powierzchnią rzeczywistości.
Kilka lat temu komiks wydany został jako zin na Poznański Festiwal Sztuki Komiksowej. Teraz zapowiadamy zupełnie nową, od początku narysowaną i rozszerzoną wersję tej historii. Zmieniona została narracja, powstały nowe kadry, świeża kreska – wszystko po to, by jeszcze lepiej oddać klimat literackiego pierwowzoru Howarda i jednocześnie opowiedzieć tę historię niepowtarzalnym wizualnym językiem Artura Biernackiego.
„Kurhan na przylądku” to autorska interpretacja mrocznej historii, łącząca pulpowy klimat z nowoczesną grafiką. Opowieść o pradawnych siłach i tajemnicach ukrytych na ponurym, irlandzkim wybrzeżu, gdzie spowite cieniem legendy i zemsta dawnych bogów budzą się z głębi zapomnienia.
“Kurhan na przylądku” to wizualna podróż w świat pradawnej grozy i nieustającego mroku.
26.09.2025
I
Czerń / Biel
Miękka
215x286 mm
48
45,00 zł
9788397086852
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Dziedzictwo Roberta E.Howarda szczególnie dla pokolenia dzisiejszych 50-latków zafascynowanych gatunkiem fantasy stanowi materiał nie do przecenienia. Pamiętam te czasy, gdy jako nastolatek chłonąłem zbiory opowiadań Howarda z wypiekami na twarzy. To było coś, co zostawało z młodym czytelnikiem na długo, odciskało na nim swoje piętno. I choć z przykrością stwierdzam, że dzisiaj wiele z tych utworów, przynajmniej w moim mniemaniu, dość solidnie nadgryzł ząb czasu, to jednak mimo wszystko sentymenty nadal we mnie żyją. Nie dziwcie się więc, że podchodząc do lektury „Kurhanu na przylądku” serduszko zabiło mi szybciej.
A teraz z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że Arturowi Biernackiemu adaptacja opowiadania Howarda udała się wyśmienicie. Mamy tu do czynienia z utworem typowo pulpowym, bardzo mocno wykorzystującym stylistykę horroru, ale również fani fantasy świetnie się w nim odnajdą. W ogóle to mam wrażenie, że ta adaptacja stanowi formę listu dziękczynnego dla twórczości R.E.Howarda. I mnie to bardzo pasuje, wszystko jest tu na swoim miejscu.
Może i fabuła nie jest nadzwyczaj odkrywcza i czytając raczej przeczuwamy co się zaraz wydarzy, jednak nie to jest najważniejsze. Autor adaptacji przede wszystkim sprawnie opowiada i czytelnik płynie z nurtem historii w sposób bardzo komfortowy. Ale to co robi A.Biernacki z oprawą graficzną to już prawdziwa klasa. Obraz w tym komiksie wart jest tysiąca słów i zapewnia wrażenia, które przyciągają do kolejnych plansz. Naprawdę są tu momenty, kiedy trudno oderwać wzrok od tego co jest nam zaprezentowane. Piękne czarno-białe prace graficzne, okraszone sprawnie opowiedzianą mroczną historią. Czy dla fana komiksowej fantastyki może być coś lepszego?
Gorąco zachęcam Was do wejścia w ten ponury świat, bo wiem już z autopsji, że dla wielbicieli tego nurtu jest to komiks zasługujący na uwagę. A jeśli jesteście bądź byliście w przeszłości fanami Roberta E.Howarda to „Kurhan na przylądku” powinien stać się dla Was pozycją obowiązkową.