Kolejny, trzeci już zbiorczy tom klasycznej opowieści fantasy o świecie Opalu, rządzonym przez bezlitosnych kapłanów światła. Okrutny pontyfik Xarchias nie żyje, ale jego miejsce zajął ktoś jeszcze gorszy – jego dawny nauczyciel, mag Kamphre z Yrkhonu. Jeszcze zacieklej ściga on Darko i jego przyjaciół, którzy nie ustają w poszukiwaniu Tytanów, by uratować swój świat przed rządami tyrana. Na ich drodze czyha jednak znacznie więcej niebezpieczeństw!
Scenariusz do „Lasów Opalu” napisał znany z serii „Trolle z Troy” francuski scenarzysta i wydawca Christophe Arleston, natomiast rysunkami zajął się Philippe Pellet, który w latach 90. XX wieku zdobył uznanie serią fantasy „Les Guerriers”, a potem został zwerbowany przez Arlestona do pracy nad „Lasami Opalu”.
29.10.2025
I
Kolor
Twarda
216x285 mm
152
89,99 zł
9788328174573
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Trzeci tom „Lasów Opalu” nadal dostarcza tego, za co polubiłem tę serię. To wciąż bardzo przyjemna przygodówka z szybkim tempem i sporą ilością wydarzeń. Nie ma tutaj miejsca na nudę, a kolejne rozdziały czyta się bardzo płynnie.
Bardzo podobał mi się motyw Jedenastego Poziomu Piekła. To był jeden z ciekawszych elementów albumu i całkiem miłe zaskoczenie, choć nie chcę wchodzić w szczegóły, żeby nikomu nie psuć zabawy. Dobre wrażenie robią też demony, które dodają historii trochę mroku i prezentują się naprawdę efektownie.
Mam też dość dziwne odczucie związane z warstwą graficzną. Być może to tylko moje wrażenie, ale im bliżej końca albumu, tym rysunki wydawały mi się mniej dopracowane. Nie jest to nic, co psuje odbiór komiksu, jednak po pierwszych dwóch tomach zwróciło moją uwagę.
Mam natomiast pewien problem z zakończeniem. Nie jest ono złe, ale pozostawiło mnie z niedosytem. Przez cały tom czekałem na jakiś mocniejszy finał, większe emocje albo zaskoczenie, a tymczasem wszystko kończy się dość spokojnie. Po prostu jest i tyle.
Być może wpływa na to również fakt, że kolejne tomy przenoszą akcję 300 lat później. Jeśli to faktycznie koniec przygód tej ekipy, to trochę szkoda, bo liczyłem na bardziej pamiętne pożegnanie z bohaterami.
Mimo tego bawiłem się dobrze i nadal uważam „Lasy Opalu” za bardzo udaną serię. Po prostu po finale spodziewałem się trochę więcej.