Niedaleka przyszłość. Zasoby naturalne są na wyczerpaniu, ostatnie złoża są kontrolowane i zazdrośnie strzeżone przez korporacje rodzinno-mafijne.
ŚWIAT został podzielony. Podzielony nie według granic politycznych lub geograficznych, a według finansowych.
Pieniądz, to potęga. Potęga, którą dysponuje, zaledwie garstka RODZIN. Rodziny opiekują się tymi, którzy dla nich pracują.
Cala reszta, to Odpady.
W każdej rodzinie jest jedna osoba, która otrzymuje wszystko, co lepsze: trening, najnowszą technologię, zasoby. Ta osoba staje się mieczem i tarczą swojej Rodziny. Jej obrońcą. Jej Łazarzem.
Łazarzem rodziny Carlyle jest Forever. Oto początek jej opowieści.
03.2015
I
Kolor
Miękka
170x260 mm
96
55,00 zł
9788364360497
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Michał Szczebak:
Fakt, że sięgnąłem po tą serię teraz wynika przede wszystkim z mojego mylnego założenia, że dobiegła ona już do końca, planowałem bowiem wziąć się za nią dopiero wtedy. Okazało się jednak, że seria będzie trwała jeszcze dobre 15 zeszytów, a teraz ma po prostu przerwę w wydawaniu, co z jednej strony trochę mnie boli, bo to co najmniej kolejne 2 lata oczekiwania na finał, ale z drugiej nie mogę się gniewać, bo to co do tej pory dane mi było przeczytać było fantastyczne!
Jeśli nie wiecie to seria ta, osadzona w dystopijnym technofeudalistycznym świecie niedalekiej przyszłości, gdzie poszczególne regiony rządzone są twardą ręką przez skłócone ze sobą najbogatsze rodziny świata, fabularnie skupia się przede wszystkim na intrygach u szczytów władzy oraz roli tytułowych Lazarusów, genetycznie wychodowanych maszyn do zabijania, w rozgrywkach między wspomnianymi rodzinami. Główną bohaterką jest Forever, Lazarus rodziny Carlyle, i to głównie jej oczami będziemy poznawać tą historię, choć akurat grono bohaterów dość szybko się powiększa i praktycznie każdy z nich, zarówno zwykli ludzie, członkowie rodzin, jak i same Lazarusy, są wyśmienicie napisani. Wiadomo znajdą się w tej serii postacie, które nie mają drugiego dna, ale lwia część castu jest cudownie rozwinięta, zarówno pod względem charakterologicznym, jak i psychologicznym. I to właśnie chyba obsada bohaterów jest absolutnie najlepszą częścią całej tej historii, bo o ile intryga i świat są kapitalnie przemyślane z najdrobniejszymi szczegółami, to bez tak solidnej podstawy charakterologicznej całość po prostu nie uderzałaby tak mocno, jak to robi.
Gdy sprowadzimy wszystkie te wątki do jednego wspólnego mianownika rodziny Carlyle (co niejako dzieje się w serii LAZARUS: RISEN, która jest w zasadzie punktem kulminacyjnym większości wątków), to zobaczymy, że całość mimo ogromnej skali konfliktów między poszczególnymi rodami, obejmujących całą kulę ziemską, sprowadza się przede wszystkim do niezwykle interesującej sagi rodzinnej. Powiem szczerze, że dawno nie zżyłem się tak z bohaterami komiksu rozrywkowego, jak właśnie w LAZARUSIE. To tylko pokazuje, że Greg Rucka nie ma sobie równych w kreowaniu postaci (a w szczególności bohaterek!) i najpewniej jest pod tym względem jednym z najlepszych aktywnych twórców na rynku amerykańskim. Przyznam się, że zdążyłem zapomnieć jak bardzo postacie pisane przez Ruckę do mnie trafiają (a nie powinienem, bo przecież jedne z moich ulubionych postaci uniwersum DC tj. Batwoman, czy Renee Montoya, pokochałem właśnie przez to jak pisał je Rucka). Tym bardziej cieszy mnie, że ten twórca wraca w tym roku do pisania serii regularnych w DC, co mimo wszystko mam nadzieje, że nie spowolni pracy nad finałem LAZARUSA, na który jaram się niemożebnie.
Są oczywiście w LAZARUSIE również wątki polityczne - z roku na rok niestety coraz bardziej aktualne i wydające się mniej wyświechtane - oraz wspomniany już fantastycznie wykreowany świat, ale to zapewne w dyskursie o tej serii słyszeliście już nie raz, więc nie zamierzam się powtarzać. Z jednej strony chciałbym was wszystkich przekonać, żebyście po tą serię sięgnęli już teraz, bowiem LAZARUS: RISEN tak dobrze spina wszystkie prowadzone do tej pory wątki, że oczekiwanie na pozostałe zeszyty nie powinno być tak bolesne. Z drugiej jednak rozsądek mówi, że warto może jeszcze poczekać te 2-3 lata na zakończenie tej serii i wtedy przeczytanie jej w całości. Na cokolwiek się zdecydujecie, wrażenia macie gwarantowane, w szczególności jeśli lubicie ciężkie dystopijne światy i intrygi polityczne, choć tak jak mówię, rdzeniem tej narracji są genialnie rozpisane postacie. Być może po prostu wystarczy powiedzieć, że jeżeli lubicie komiksy Rucki to LAZARUS wręcz przeczytać musicie, bo to jedna z lepszych rzeczy, którą ten scenarzysta w swojej karierze napisał.