Młody hinin Shinnosuke marzy o zostaniu potężnym samurajem. Tymczasem żyje w biedzie wraz z matką, która go odtrąca, oraz młodszą siostrą, którą próbuje chronić. Znalezienie drewnianej maski w opuszczonej świątyni odmienia jego życie. Zakładając ją, znajduje w sobie odwagę oraz siłę. Ów fascynujący przedmiot zdaje się jednak również wywierać na niego coraz większy wpływ…
W „Masce Fudo” Saverio Tenuta przybliża nieznaną przeszłość tytułowego bohatera, jednej z głównych postaci „Legendy o Szkarłatnych Obłokach„.
Polskie wydanie zawiera wszystkie cztery tomy serii.
Kategoria
Pochodzenie
Wydawca Polski
Wydawca Oryginalny
Data Wydania
09.2022
Wydanie
I
Druk
Kolor
Oprawa
Twarda
Format
240x320 mm
Liczba Stron
200
Cena Okładkowa
145,00 zł
EAN
9788367270144
Opinie redakcji

Relacja między „Maską Fudo” a „Legendą o Szkarłatnych Obłokach” jest dużo bardziej złożona, niż sugerowałoby proste określenie „prequel” czy „spin-off”. Owszem, historia Shinnosuke rozgrywa się wcześniej i skupia na jednym z bohaterów znanych z głównej serii, ale jednocześnie funkcjonuje jako w pełni autonomiczna opowieść.
Właśnie to budziło moje największe obawy przed lekturą: czy da się wejść w ten świat bez znajomości „Legendy…” i nie pogubić się w realiach świata przedstawionego, jego zależnościach i mitologii. Saverio Tenuta wykonał jednak pierwszorzędną robotę, bo „Maska Fudo” jest skonstruowana tak, że zarówno nowy czytelnik, jak i ktoś znający uniwersum, odnajdzie się tu bez problemu. Autor nie zasypuje odbiorcy hermetycznym lore, ale prowadzi go przez świat krok po kroku, pozwalając poznawać go wraz z bohaterem.
Sama fabuła zaczyna się bardzo klasycznie, wręcz podręcznikowo dla opowieści osadzonych w realiach feudalnej Japonii. Mamy wyrzutka, Shinnosuke, który kryjąc własną tożsamość za tajemniczą maską staje do walki ze stojącym znacznie wyżej w hierarchii społecznej synem medyka, broniąc swoją siostrę Mikiko przed próbą gwałtu. Ten akt odwagi uruchamia jednak lawinę mniejszych i większych katastrof: zamiast sprawiedliwości wkrótce przychodzi kara, a jego siostra zostaje odesłana wraz z możnymi. Od tego momentu historia przekształca się w opowieść o zemście. Shinnosuke nie ma wyboru i krocząc ścieżką ku odzyskaniu siostry i ukaraniu winnych, staje się wojownikiem napędzanym gniewem… a jednocześnie pionkiem w grze prastarych sił, które za nic mają pragnienia śmiertelników.
Choć „Maska Fudo” odhacza najważniejsze punkty opowieści samurajskich, jak honor, zdradę czy zemstę, jej siła tkwi w sposobie ich przedstawienia. Tenuta nie spieszy się, a zamiast pędzenia z ciągłymi zwrotami akcji pozwala scenom wybrzmieć, daje przestrzeń emocjom i tragizmowi bohaterów. Nie jest to więc historia o efektownej drodze ku zemście, lecz o powolnym zatracaniu się w niej. W taki też sposób Shinnosuke, chłopak, który chciał jedynie odzyskać siostrę, stopniowo przestaje być panem własnego losu. Kierowany jątrzącą jego serce potrzebą odwetu, nie zauważa, że nie każdy postawiony przezeń krok jest jego własnym, a chcąc uczynić dobro, staje się mimowolnym niewolnikiem narzędzia, które miało mu w tym pomóc. Co więcej, nie jest w tym sam, bo „Maska Fudo” w podobny sposób pokazuje ewolucję jego wiernych towarzyszy: od ludzi kierujących się lojalnością i więzami przyjaźni, do śmiertelnie groźnych wojowników, zmuszonych do porzucenia przeszłości i zerwania więzi, nawet za cenę zniszczenia tego, co kochają. To więc przede wszystkim historia o tym, jak łatwo zatracić siebie w pogoni za iluzorycznym celem i jak cienka jest granica między sprawiedliwością a autodestrukcją.
O ile pierwszy plan jest wypolerowany na wysoki połysk, tak na drugim, nieco bardziej nieśmiało rozwijają się równie interesujące wątki. Mamy tu choćby niejednoznaczną relację Shinnosuke z wojowniczką Kaidą, a nad wszystkim unosi się też cień jego matki, ostatniej kapłanki kultu Hiruko, boga-pijawki, która z ukrycia pociąga za sznurki i dąży do przebudzenia jego mocy. Zaproponowana przez Tenutę historia nie jest więc jedynie osobistą vendettą, lecz częścią większej, bardziej niepokojącej układanki.
Na osobne uznanie zasługuje warstwa wizualna. Saverio Tenuta udowadnia, że jest nie tylko świetnym scenarzystą, ale i znakomitym rysownikiem. „Maska Fudo” zachwyca detalem, dynamiką i kompozycją kadrów. Sceny walki są niekiedy piekielnie brutalne i intensywne, ale równie dobrze wypadają momenty ciszy, czy wręcz… kontemplacji. Styl Tenuty idealnie oddaje klimat opowieści. Jest artystycznie bez skazy, a jednocześnie niepokojący, pełen kontrastów między duchowością a przemocą.
„Maska Fudo” to zatem nie tylko udany prequel, ale przede wszystkim pełnoprawna, przejmująca historia o upadku człowieka. Nawet jeśli ktoś nie zna „Legendy o Szkarłatnych Obłokach”, dostanie tu zamkniętą, mocną opowieść. A jeśli zna, cóż, zyska zupełnie nowe spojrzenie na jedną z jej najważniejszych postaci.
„Maska Fudo” to album osadzony w uniwersum znanym z „Legendy o Szkarłatnych Obłokach”. Ale – co ważne – można tę historię czytać zupełnie niezależnie. I nadal okazuje się znakomicie opowiedzianą i pięknie narysowaną opowieścią.
Niniejszy album rozwija historię jednego z bohaterów Legendy, ukazując jego genezę i drogę do znanego już czytelnikom Legendy statusu. Dla tych, którzy wcześniejszego albumu nie znają, to nadal atrakcyjny tytuł, pięknie osadzony w realach dawnej Japonii, z całym dobrodziejstwem lokalnego inwentarza. Jest w tej historii wszystko, co potrzebne dla dobrej opowieści. Jest przygoda, jest miłość, jest tragizm, jest śmierć. Są efektowne walki, są złożone polityczne intrygi, jest mroczna magia i palące łaknienie zemsty, Wszystko w scenerii dawnej Japonii, w zgrabnie nakreślonym klimacie tamtejszej kultury, z odpowiednim dla niej przerysowaniem, czy uwypukleniem mitycznych już wręcz umiejętności wojowników z tamtych stron.
Fabularnie to historia dosyć prozaiczna. Opowiada o pragnieniu zemsty, które prowadzi do coraz dalszego przesuwania granicy moralności i akceptowalności działań w dążeniu do celu. Tytułowa maska, będąca artefaktem uosabiającym mroczną, demoniczną siłę, coraz mocniej infekuje głównego bohatera, a on – co oczywiste, coraz bardziej zatraca się w trawiącym go mroku, zupełnie oddany pragnieniu znalezienia siostry, ale też jednocześnie skupiony na zemście za doznane przez jego najbliższych i jego samego krzywdy. Nie jest to motyw szczególnie oryginalny, nie jest nowy i przesadnie zaskakujący. Ale Saverio Tenuta zaskakująco dobrze sobie z nim poradził. Udźwignął ciężar tej prostoty i obudował go zgrabnym prowadzeniem historii, potrafiącej zainteresować czytelnika, mimo przewidywalności głównej linii fabuły. Ta opowieść gra oprawą, kontekstem, rozbudowaniem świata przedstawionego, osadzeniem go w egzotycznej, fascynującej kulturze, mocno zakorzenionej w mentalności potencjalnego odbiorcy (nie ma więc konieczności wprowadzania go w elementarne składowe świata przedstawionego). Dla nieznających głównej historii (Legendy...) to nadal zajmująca, spójna i czytelna opowieść, która potrafi urzec, potrafi fascynować i zachwycać, także wykonaniem graficznym.
Motyw drewnianej maski dającej niezwykłą moc jest w popkulturze znany. Tutaj jednak jest on silnie zakorzeniony przede wszystkim w kulturowym kręgu azjatyckim, co zdecydowanie nie tylko zmienia, ale i podbija wydźwięk samego symbolicznego przedmiotu. Odniesienie do bardzo silnie obecnych i mocno zakotwiczonych wątków demonów z japońskich wierzeń, które mają oddziaływać na posiadacza danego przedmiotu jest wcale nierzadkim motywem w japońskim folklorze i szerzej, w kulturze, od teatru począwszy, po znaczenie rytualne i magiczne. Dlatego też, wykorzystanie takiego artefaktu zdaje się być pomysłem trafionym, który narzuca określone osadzenie w kontekście kulturowym. A to z kolei prowadzi do lepszego przyswojenia całej opowieści, do wzmocnienia autentyczności jej przekazu.
Interesująca jest warstwa symboliczna – ta powolna, ale nieuchronna przemiana bohatera od wrażliwego dzieciaka, z głową pełną marzeń, do bezwzględnego zabójcy akcentuje przeświadczenie, że większość nie rodzi się zła, ale staje się taką pod wpływem okoliczności, środowiska, wychowania, czy w końcu cierpienia i ciężaru, jaki na nich spadnie. Nasze działanie, ale też postrzeganie i nastawienie do świata jest kształtowane przez czynniki zewnętrzne, na które często nie mamy wpływu. Ewolucja bohatera opiera się tutaj silnie na podwalinie społecznego i ekonomicznego statusu ( a ściślej – ich braku). Akcentowany jest też – może i nieco tendencyjnie, deprawacyjny wpływ władzy i bogactwa, który stanowi przecież swoistą prawdę uniwersalną i pewnego rodzaju gorzką oczywistość, jaką znamy choćby ze współczesności.
Graficznie to swoiste arcydzieło, nie pierwsze zresztą w przypadku oferty Lost In Time. W podobnej tonacji rysowane były takie komiksy, jak „Izuna”, czy „Dynastia Smoków” (że o „Legendzie o Szkarłatnych Obłokach” nie wspomnę). Malarski rozmach kreacji i zamiłowanie do detalu to charakterystyczne cechy zarówno wspomnianych albumów, jak i samej „Maski Fudo”. Dla miłośników wymienionych tytułów, niniejszy album jawi się jako pozycja obowiązkowa.
Pięknie gra tutaj plener, pięknie gra tło. Owszem, nie braknie epickich scen walki, ale to właśnie krajobrazy, tło kolejnych lokacji, odmalowywanych z istną pieczołowitością stanowią najmocniejszy punkt strony graficznej tego komiksu, dosłownie pozwalając nam wejść do tego na wpół magicznego, na wpół demonicznego świata przedstawionego. W połączeniu ze zgrabnie nakreśloną, żywiołową opowieścią przygodową, „Maska Fudo” okazuje się znakomitą lekturą. Z pewnością warto!
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.