„Orki i gobliny” to przygodowa seria rozgrywająca się w Akwilonie – jednym z największych komiksowych uniwersów fantasy.
Dla orków najemników z Kompanii Żelaznego Kła wojna jest codziennością, jednak pewnego dnia kapitan Ayraak i jego podkomendni dostają nietypowe zlecenie. Chodzi o uwolnienie zakładnika przetrzymywanego na pewnej wyspie. Zadanie od początku wydaje się trudne, bo to wyspa elfów, a wiadomo, że elfy nie cierpią orków, jednak dopiero na miejscu okazuje się, że na najemników czyhają znacznie straszniejsze zagrożenia… Czy którykolwiek ze śmiałków zdoła wrócić do domu? Świat Akwilonu wymyślili dwaj francuscy scenarzyści specjalizujący się w opowieściach mitycznych, baśniowych i fantastycznych: Jean-Luc Istin („Merlin”, „Les druides”) i Nicolas Jarry („Zmierzch bogów”, „Les brumes d’Asceltis”, „Les Chroniques de Magon”).
Autorem scenariusza tej opowieści jest drugi z nich, a zilustrował ją hiszpański grafik Jesús Hervás Millán, znany rysunków do opowieści fantastycznych i ezoterycznych („Déluge””, „Tomorrow” „Atlantide experiment”).
24.09.2025
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
215x290 mm
64
34,99 zł
9788328169098
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Świat Akwilonu: Orki i Gobliny Tom 6 Ayraak. Grupa zaprawionych w wielu wojnach Orków zostaje najemnikami i podejmuje się odbicia z rąk elfów syna wysoko postawionego goblina. Jak można się domyślić, nie będzie to spokojna wycieczka, tylko wyprawa pełna niebezpieczeństw, walk i wszelkiego rodzaju przeciwności.
To w zasadzie klasyczna powieść drogi z bardzo charakterystycznymi bohaterami. Taki klasyczek, chciałoby się rzec. Nic tutaj nie jest wybitne, a momentami komiks potrafi nawet trochę przynudzić, ale z drugiej strony nie ma też większych wpadek. Historia po prostu sobie płynie i dostarcza dokładnie tego, czego można się spodziewać po tego typu opowieści.
Mam tylko jeden problem z tymi Orkami – są do siebie tak podobni, że momentami nie wiedziałem, kto właściwie właśnie zginął 😉. Ilustracje są okej, choć również potrafią być trochę monotonne. Sam styl stoi natomiast na wysokim poziomie i trudno się tutaj do czegoś większego przyczepić.
Ostatecznie wychodzi z tego taki średniaczek. Niby niczego tutaj nie brakuje, ale jednocześnie historia ani bohaterowie nie porywają na tyle, żeby człowiek dał się porwać wirze przygody. Mimo wszystko nie żałuję, że przeczytałem. Ot, poprawna pozycja, którą można przeczytać, odłożyć na półkę i ruszyć dalej.