Szóste wydanie legendarnej serii Michała „Śledzia” Śledzińskiego! Do każdego egzemplarza składany plakat!
Gdybym miał wymienić najważniejszą polską serię komiksową z przełomu stuleci, nie zastanawiałbym się ani chwili – „Osiedle Swoboda” jest poza konkurencją – tak o komiksie Michała „Śledzia” Śledzińskiego pisał w „Gazecie Wyborczej” Wojciech Orliński. Ukazujący się na łamach słynnego „Produktu” cykl Śledzia był flagowym komiksem magazynu i rzeczą, która zmieniła polski komiks.
To obyczajowa historia z życia miejskiej młodzieży, która lubi ostrą muzę, imprezy, alkohol i inne używki. Snujący się po osiedlowych uliczkach bohaterowie – niezapomniani Wiraż, Dźwiedzu, Szopa, Smutny i reszta ferajny – borykają się z przemocą, nudą, tępymi „dresiarzami” i kacem, czyli z tym wszystkim, na co narażeni są codziennie młodzi ludzie.
Śledziu opowiada o tym zwyczajnym życiu na zwyczajnym osiedlu z niezwykłym poczuciem humoru, przyglądając się swoim bohaterom z sympatią i dystansem jednocześnie. Doprawia to szczyptą surrealizmu i fantasyki, które na Osiedlu Swoboda wyglądają zadziwiająco naturalnie.
Większość patentów, które spotkały „Swobodną” ekipę, wydarzyła się na serio mnie, moim znajomkom, lub została podsłuchana pod sklepem nocnym – mówił Śledziu w jednym z wywiadów.
I to ten autentyzm połączony z fantastyczną komiksową formą dał nową jakość. Do dziś, a minęło 26 lat od publikacji pierwszego odcinka „Osiedla Swoboda”, nikt nie sportretował polskiej młodzieży i jej życia we współczesnej Polsce w równie przekonujący i fascynujący sposób. O czym łatwo się przekonać sięgając po ten kompletny zbiór wszystkich epizodów opublikowanych w „Produktach” od nr 1 do 23 tego słynnego magazynu.
Wiadomo już, na co za kilkanaście lat będą się rujnować miłośnicy polskiego komiksu – na luksusową reedycję wszystkich odcinków „Osiedla Swoboda” – przewidywał w swoim tekście Wojciech Orliński. A my dodamy, że nie trzeba się wcale rujnować i można to zrobić już dziś.
24.11.2025
VI
Czerń / Biel
Miękka ze skrzydełkami
165x235 mm
280
59,90 zł
9788368331516

"Osiedle Swoboda" Michała Śledzińskiego to najbardziej polski spośród polskich komiksów. A dla pokolenia, którego młodość i okres wkraczania dorosłość przypadła na okres przełomu lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, to może być i powinna być swoistą pokoleniową biblią, która w krzywym zwierciadle, pod warstwą absurdu i ironii skupia niczym w soczewce wszystkie bolączki tamtego okresu.
To komiks fabularnie dziwny, odrealniony, miejscami na wskroś absurdalny. Humoru tu nie mało i to humoru rubasznego, czasem kiczowatego i prostackiego, ale doskonale wpisującego się jednocześnie w sposób myślenia, w mentalność ówczesnego pokolenia. To jednocześnie obraz ludzi młodych, zagubionych w okresie przejściowym, w polskiej transformacji ustrojowej, w czasie, kiedy dopiero krzepła tak naprawdę polska demokracja, a więc w dziwnym momencie, w którym jeszcze nie było za bardzo niczego, a jednocześnie, w którym już było (prawie) wszystko. Grupka osiedlowych przyjaciół, która w dużej mierze marnuje wolny czas, która lubi się napić i przypalić, która szuka dorywczych prac (bo na stałą i nie ma jeszcze szansy i jest na to dla nich za wcześnie), przeżywa swoją młodość w realiach boleśnie polskich, na wskroś przaśnych, nijakich, czasem wręcz odpychających… ale których obraz moje i pokrewne pokolenia winny witać z nostalgią. Bo to trochę jak powrót po latach do domu, do okresu tej dziwnej, młodzieńczej beztroski, która, mimo ówczesnych problemów, częstego marazmu i beznadziei, jawi się – we wspomnieniach, jako okres szczęśliwości. Udało się autorowi sportretować X twarzy polskiego społeczeństwa, większość jego barw i odcieni. Pokazuje osiedlową mentalność, pokazuje społeczne i pokoleniowe różnice, kreśli w kadrach, gdzieś, drobnym druczkiem, w tle, w formie napisów na ścianach, rozklejonych tu i ówdzie plakatów, porzuconych ulotek obraz tego, co rozgrzewało ówcześnie umysły i serca. Daje świadectwo czasów, jakie już minęły.
To nie jest komiks dla wszystkich. Współczesna młodzież zwyczajnie nie zrozumie opowieści, nie poczuje tego klimatu, nie zinterpretuje podrzucanych tropów. Braknie jej zapewne punktu odniesienia, braknie poczucia kontekstu. Ale starsi, którzy w tamtych latach dorastali, zanurzą się z rozrzewnieniem w obraz dziwności, odrealnienia i absurdalnych zdarzeń, które – mimo nierzadko fantastycznego, groteskowego sztafażu, opierają się na prawdziwych zdarzeniach z prawdziwego świata, w który może i teraz trudno jest do końca uwierzyć. Ale licentia poetica pozwoliła Śledzińskiemu na zabawę fabularną, na wrzucenie absurdu i groteski do gorzkiego portretu pokolenia i czasów, co nijak nie osłabia siły wyrazu, a wręcz potęguje ją, wzmacnia, uruchamia naszą, często głęboko ukrytą wrażliwość.
To komiks nieprzesadnie wulgarny, czasem wręcz ocierający się po prostackość, ale jednocześnie, gdzieś pod wierzchnią warstwą, bardzo szczery i wrażliwy. Dotykający problemów, które ówcześnie dotkliwie potrafiły uwierać. To trochę kronika czasów z perspektywy osiedlowej ławeczki. Czasów, których nie ma, które przeminęły, ale które ukształtowały tamte pokolenia, które pozostawiły ślad, niczym osad na dnie butelki.
Poziom poszczególnych historyjek jest zróżnicowany, jedne trafiają mocniej, inne mniej. Ale wciąż całość fascynuje, urzekając galerią postaci, którym – mniej lub bardziej – kibicujemy w ich próbach radzenia sobie z rzeczywistością. Okazuje się Śledziński doskonałym obserwatorem rzeczywistości, przynajmniej takiej, z dawnych czasów. Ale też okazuje się równie wprawnym gawędziarzem, bo surowy, ultra realistyczny obraz Polski późnego przełomu okrasza przaśnym humorem, groteską, czasem wykoślawioną, niezbyt poważną fantastyką. I to działa. Nadal, mimo tej ćwierci wieku, jaki upłynął od premiery Osiedla Swoboda w Produkcie. Nadal potrafi wzruszyć, zachwycić, rozśmieszyć i zaimponować trafnością spostrzeżeń i umiejętnością uchwycenia w komiksowe kadry tamtejszej rzeczywistości i ludzi, jacy w niej funkcjonowali.
Dawno nie trafiłem na taki poziom retrospekcyjnej nostalgii w komiksie. Dawno tak mocno nie mogłem identyfikować się z postaciami. Trochę, jakbym siebie oglądał z dawnych lat, kiedy wszystko było prostsze, łatwiejsze. I choć w realu wrócić bym do tamtego okresu nie chciał, to taka wycieczka poprzez słowo i obraz odpowiada mi aż nadto. Odnoszę wrażenie, że wreszcie ktoś opowiedział nas, moje pokolenie, w sposób uczciwy, wręcz dosłowny, choć po prawdzie kamuflowany nieco pod warstwą groteski. Ale to nadal obraz prawdziwy, po którym chciałoby się powiedzieć wprost: tak, tacy byliśmy.
Za słowem idzie obraz. W komiksie rzecz oczywista. „Osiedlowa” kreska Śledzińskiego nie wszystkim się spodoba, jest miejscami niedbała, równie groteskowa, jak fabuła. Ale w moim odczuciu trafia idealnie w przekaz, w estetykę opisywanego świata, który sam w sobie jest nieco wykoślawiony, kreślony jakby niedbale, odkształcony, zaburzony. To obraz świata widziany zamglonym wzrokiem alkoholowego upojenia, bo w tamtym czasie mało kto potrafił odbierać rzeczywistość całkiem na trzeźwo. Może i mało to chwalebne, ale na wskroś prawdziwe. Śledziński nie bawi się zaś w moralizowanie, bo to by oznaczało fałszowanie rzeczywistości. On opisuje to, co pamięta, w sposób na wskroś szczery, a wnioski i rachunek sumienia każdy z bohaterów i odbiorców dokonać musi samodzielnie. Jest w tej kresce dynamik, jest szczera energia, jest wydźwięk pewnego artystycznego buntu. Jak bohaterowie stają okoniem wobec zasad otaczającego świata, wybierając życie na przekór, po swojemu, taki i ich twórca zaprzecza utartym schematom estetyki, przeistaczając iście graficzny turpizm w nowy, niezależny kanon.
Dobrze, że Kultura Gniewu wznawia po raz kolejny ten klasyk polskiego komiksu. Jeśli mielibyście w życiu przeczytać jeden, jedyny rodzimy komiks, to chyba najbardziej polecałbym ten właśnie. Kronika czasów osiedlowej ławeczki. Pocztówki, ze świata, jakiego już nie ma, przeminął i nie wróci. Chyba, że we wspomnieniach. Także tych komiksowych. Dzięki, Śledziu, za tę nostalgiczną podróż.
5 ocen Show votes.
5 ocen Show votes.
5 ocen Show votes.
Jakiś czas temu, gdy zapowiadano premierę 6 wydania tego komiksu, pogratulowałem jego autorowi w komentarzu, ale zdałem sobie sprawę, że niewiele wiem o współczesnym polskim komiksie i postanowiłem się nim zainteresować, szczególnie po tym jak stwierdził, że przeżywa on swój najlepszy okres.
Ale najpierw musiałem sprawdzić ten współczesny klasyk. Łączy w sobie wiarygodny portret życia, relacji i mentalności ówczesnej młodzieży z komiksowymi absurdami i przerysowaniami. Całość dopełniają wyraziste, czarno-białe ilustracje.