Po słynnej ucieczce z federalnego zakładu karnego Alcatraz w czerwcu 1962 roku, zbiedzy Frank Morris i Clarence Anglin docierają na brzeg w pobliżu San Francisco. Wkrótce po tym spotykają się ze swoją wspólniczką – kobietą, która pomogła im zbiec. Jak się okazuje ona także skrywa pewną tajemnicę. Chcą razem wyruszyć na północ i przekroczyć granicę, o ile zdołają przeżyć i wyjechać choćby poza Modesto. Po odwołaniu oficjalnych poszukiwań, zdesperowani uciekinierzy w dalszym ciągu czu ją na karku oddech stróżów prawa, a nad ich głowami krąży widmo konfrontacji z dawnymi wrogami. Wszyscy uwikłani w tę sprawę muszą pojąć okrutną prawdę: życie ściganych to więzienie straszniejsze niż Alcatraz…
31.03.2026
I
Kolor
Twarda
170x260 mm
176
99,00 zł
9788397582651
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Komiks Po Ucieczce Z Alcatraz używa skutecznego wabika - nakreślając opowieść po opowieści i dając czytelnikowi sposobność by wniknąć i poznać losy ludzi, którzy są po dziś dzień wielką niewiadomą. Uciekinierzy z najlepiej strzeżonego więzienia świata. Dokonali niemożliwego a słuch po nich zaginął.
Autorzy przedstawiają więc swoją wizję, jak to się dalej potoczyć mogło. I nie jest to opowieść o dobrych ludziach. Cały komiks w zasadzie jest pozbawiony „tych dobrych, słusznych i moralnych”
I to ciekawy zabieg, bo scenariusz wciąga niesamowicie, nie dając czytelnikowi nikogo, komu chciałoby się kibicować. Jest na tyle dynamicznie - mimo dość prostej fabuły - że włącza się syndrom kolejnej strony. Odnoszę wrażenie, że każda plansza jest istotna i coś wnosi. A to duża wartość w komiksowym dziele.
Znam film z Clintem o Wielkiej Ucieczce - podobał mi się. Motyw również mi leży. Jest coś przyciągającego w opowieściach o uciekaniu z miejsca, z którego teoretycznie uciec nie sposób.
W opisywanym komiksie jest niespełna kilkanaście kadrów z samym brawurowym opuszczeniu zakładu karnego. Opowieść skupia się na tym, co było dalej i ciągnie dwa wątki jednocześnie - agenci federalni mają tutaj swoją własną „pogoń za wolnością” - co tylko urozmaica całość.
A wizualnie to jest miazga kapitalna. Ręczna robota akwarelą sprawia, że nie sposób się nie zachwycać. Coś pięknego. Czysta sztuka ilustracji komiksowej. Aż się zagłębię w Hrabstwo Harrow (ten sam ilustrator) bo swego czasu sobie to odpuściłem, ale skoro Tyler Crook potrafi aż tak ładnie, no to wiadomo, że trzeba.
Wysoka półka dobrego komiksowego, zamkniętego fabularnie i dopieszczonego czytadła. Taki „pełny” i solidny komiksior, do którego wrócę pewnikiem jeszcze nie raz.
Więcej na IG: @znakiem_tego