Po słynnej ucieczce z federalnego zakładu karnego Alcatraz w czerwcu 1962 roku, zbiedzy Frank Morris i Clarence Anglin docierają na brzeg w pobliżu San Francisco. Wkrótce po tym spotykają się ze swoją wspólniczką – kobietą, która pomogła im zbiec. Jak się okazuje ona także skrywa pewną tajemnicę. Chcą razem wyruszyć na północ i przekroczyć granicę, o ile zdołają przeżyć i wyjechać choćby poza Modesto. Po odwołaniu oficjalnych poszukiwań, zdesperowani uciekinierzy w dalszym ciągu czu ją na karku oddech stróżów prawa, a nad ich głowami krąży widmo konfrontacji z dawnymi wrogami. Wszyscy uwikłani w tę sprawę muszą pojąć okrutną prawdę: życie ściganych to więzienie straszniejsze niż Alcatraz…
31.03.2026
I
Kolor
Twarda
170x260 mm
176
99,00 zł
9788397582651

Już sam punkt wyjścia „Po ucieczce z Alcatraz” jest niezwykle nośny fabularnie. Mimo boleśnie topornego tytułu, to naprawdę świetne otwarcie. W dodatku oparte na podwalinie prawdziwych zdarzeń. Czego trzeba więcej?
W czerwcu 1962 roku Frank Morris oraz bracia John i Clarence Anglin uciekli z Alcatraz, ale ich dalsze losy po dziś dzień pozostają nieznane. Oficjalnie uznano, że utonęli w zatoce San Francisco, choć ich ciał nigdy nie odnaleziono. Są to jedyni więźniowie, których ucieczka ze sławetnego Alcatraz mogła zakończyć się sukcesem. Cóż, prawdy nie dowiemy się zapewne nigdy. Ale nie przeszkadzało to Christopherowi Cantwellowi do wysnucie interesującej historii alternatywnej w stylu „co by było, gdyby…”
No właśnie. Co by było, gdyby jednak więźniowie przeżyli morderczą przeprawę przez lodowato zimne wody zatoki? Jak potoczyłyby się ich dalsze losy?
Na te pytania próbuje scenarzysta odpowiedzieć w bardzo klimatycznej, mocno przesyconej nostalgią opowieści iście filmowej, którą świetnie odmalował Tyler Crook w swoim charakterystycznym stylu zresztą. Cantwell to doświadczony scenarzysta, mający na koncie nie tylko scenariusze do komiksów, ale i do seriali telewizyjnych (odpowiadał m.in. za adaptację serialową „Paper Girls”). W niniejszej fabule serwuje nam kamuflowaną w pozornie prostej historii sensacyjnej opowieść o szaleńczym, obsesyjnym wręcz pragnieniu wolności. Nie gloryfikuje swoich bohaterów – mających wszak odpowiedniki w rzeczywistości, w realnej historii, a za niewinność do Alcatraz nie trafili – ale jednocześnie potrafi ukazać ich w sposób co najmniej dwuznaczny i wzbudzić naszą do nich, odruchową sympatię. Mimo wszystko.
Ich perypetie, całkiem – poza punktem wyjścia - zmyślone, ale w jakimś niewielkim stopniu przecież prawdopodobne, są świetnie osadzone w ówczesnych realiach, co zresztą okazuje się największą wartością dodaną, to spojrzenie na pewien wycinek, jedną z warstw Ameryki. Zwłaszcza taką, jakiej już nie ma, jaka przeminęła, przynajmniej pozornie. Więźniowie w pogoni za wolnością do końca nie mogą poczuć się w pełni wolni, czując na karku cały czas brzemię potencjalnego pościgu. Ale czy poszukujący ich agenci sami nie są więźniami własnych odczuć, własnej odmienności, w tamtym świecie, w tamtych czasach? Czy naprawdę wolna jest dziewczyna, pomagająca uciekinierom, kiedy jej więzieniem, w pewien symboliczny sposób, jest jej własne ciało, starannie ukrywany kolor skóry? Ukazanie kontrastu, pomiędzy przestępcami, którzy wyrywają się z realnego więzienia, a ludźmi, którzy mimo pozornej wolności, skrepowani są przez konwenanse, przepisy i wydumane, często zniekształcone, moralne normy stawia oczywiste pytanie: kto z nich jest tutaj realnie wolny, a kto jest bardziej więźniem?
Wielka zasługa w budowaniu klimatu tego komiksu w pracy Tylera Crooka. Artysta znany ze świetnej serii „Hrabstwo Harrow”, także tutaj swoimi akwarelowymi planszami doskonale buduje atmosferę czasów i miejsc, a stonowana, mocno monochromatyczna kolorystyka ciążąca w kierunku sepii, świetnie wpasowuje się w przedstawioną fabularnie estetykę z pogranicza noir.
Finalnie okazuje się „Po ucieczce z Alcatraz” komiksem może nie wybitnym, ale z pewnością bardzo dobrym. Klimatycznie mieszającym noir z historią obyczajową. Sugestywnie opowiedzianym i pięknie namalowanym. A czy potrzeba czegoś więcej?
4 oceny Show votes.
4 oceny Show votes.
4 oceny Show votes.
Komiks Po Ucieczce Z Alcatraz używa skutecznego wabika - nakreślając opowieść po opowieści i dając czytelnikowi sposobność by wniknąć i poznać losy ludzi, którzy są po dziś dzień wielką niewiadomą. Uciekinierzy z najlepiej strzeżonego więzienia świata. Dokonali niemożliwego a słuch po nich zaginął.
Autorzy przedstawiają więc swoją wizję, jak to się dalej potoczyć mogło. I nie jest to opowieść o dobrych ludziach. Cały komiks w zasadzie jest pozbawiony „tych dobrych, słusznych i moralnych”
I to ciekawy zabieg, bo scenariusz wciąga niesamowicie, nie dając czytelnikowi nikogo, komu chciałoby się kibicować. Jest na tyle dynamicznie - mimo dość prostej fabuły - że włącza się syndrom kolejnej strony. Odnoszę wrażenie, że każda plansza jest istotna i coś wnosi. A to duża wartość w komiksowym dziele.
Znam film z Clintem o Wielkiej Ucieczce - podobał mi się. Motyw również mi leży. Jest coś przyciągającego w opowieściach o uciekaniu z miejsca, z którego teoretycznie uciec nie sposób.
W opisywanym komiksie jest niespełna kilkanaście kadrów z samym brawurowym opuszczeniu zakładu karnego. Opowieść skupia się na tym, co było dalej i ciągnie dwa wątki jednocześnie - agenci federalni mają tutaj swoją własną „pogoń za wolnością” - co tylko urozmaica całość.
A wizualnie to jest miazga kapitalna. Ręczna robota akwarelą sprawia, że nie sposób się nie zachwycać. Coś pięknego. Czysta sztuka ilustracji komiksowej. Aż się zagłębię w Hrabstwo Harrow (ten sam ilustrator) bo swego czasu sobie to odpuściłem, ale skoro Tyler Crook potrafi aż tak ładnie, no to wiadomo, że trzeba.
Wysoka półka dobrego komiksowego, zamkniętego fabularnie i dopieszczonego czytadła. Taki „pełny” i solidny komiksior, do którego wrócę pewnikiem jeszcze nie raz.
Więcej na IG: @znakiem_tego