Detektyw Franck Sangaré, wraz z asystentką, panią Dombre, przyjeżdżają do małego górskiego miasteczka Saint-Elme. Szukają zaginionego trzy miesiące wcześniej uciekiniera. Jednak w Saint-Elme nic nie jest tym czym z pozoru mogłoby się wydawać. Proste z pozoru śledztwo zgodnie z najlepszymi regułami gatunku przybiera nieoczekiwany obrót. Brutalny, mroczny i absurdalny niczym najlepsze dzieła Davida Lyncha scenariusz Serge Lehmana wraz z wysmakowaną kreską i niesamowicie wyrazistymi kolorami Frederika Peetersa (Niebieskie pigułki, Lupus, RG) tworzą jeden z najlepszych thrillerów ostatnich lat. Seria będzie miała pięć tomów.
Dla fanów: Miasteczko Twin Peaks, Fargo
Wiek: 16+
1.06.2023
I
Kolor
Twarda
214x280 mm
80
74,90 zł
9788367725088
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Słyszałem o tej serii komiksowej, że przypomina serial telewizyjny „Miasteczko Twine Peaks”. I choć nie można takiemu twierdzeniu, przynajmniej na razie, odmówić sensu, to jednak „Saint-Elme” jest na tyle oryginalnym i dobrze napisanym kryminałem, że nie potrzebuje skojarzeń z tym klasycznym już dziś serialem. Pierwszy album zrobił to co należy, zaintrygował mnie prezentowaną historią i nie pozostaje mi w tej sytuacji nic innego jak czytać dalej.
Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki autor wprowadza czytelnika w swój oryginalny świat. Jest tu, pomimo chwilami brutalnego przekazu, sporo trudnej do skonkretyzowania lekkości, która udziela się podczas lektury i zapewnia czytelnikowi przyjemną rozrywkę. Lehman bardzo sprawnie rozkłada na planszy poszczególnych graczy, podrzucając czytelnikowi zdawkowe, ale za to bardzo celne informacje na ich temat. Dzięki temu bardzo szybko identyfikujemy głównych bohaterów i powoli, ale za to skutecznie, zostajemy wciągnięci w ich losy. A trzeba Wam wiedzieć, że galeria osobników jest tu bardzo atrakcyjna i na wskroś zróżnicowana, co tworzy zachęcającą perspektywę na kolejne tomy.
Wielkie słowa uznania należą się też za fantastyczną wizję graficzną, którą możemy podziwiać dzięki rysownikowi. Przyjemna dla oka kreska i przede wszystkim magiczna wręcz paleta kolorów powodują, że każda kolejna strona jest niezmiernie atrakcyjnym obrazem, którego oczekiwałem z niecierpliwością.
Ja oczywiście czytam dalej i Was też do tego zachęcam, bo seria zapowiada się zacnie. Choć z drugiej strony może nie ma co zbyt wcześnie uprawiać huraoptymizmu, bo wiadomo, że z kontynuacjami bywa różnie. Ja jednak z wielką nadzieją odbędę kolejną podróż do żabiej krainy, bo po prostu nie mam innego wyjścia.