Detektyw Franck Sangaré z asystentką, osobliwą panią Dombre, zjawiają się w Saint-Elme, małym górskim miasteczku słynącym ze swej źródlanej wody. Szukają Arno Cavaliériego, po którym ślad zaginął trzy miesiące wcześniej. Jednak na miejscu nic nie wygląda tak, jak przewidywali. Kontynuacja zaskakującego, małomiasteczkowego czarnego kryminału od najlepszych twórców europejskiego komiksu. Intrygujący bohaterowie, mroczna atmosfera i sieć powoli odkrywanych przed nami intryg. Do tego piękne rysunki i genialna psychodeliczna kolorystyka od cenionego w Polsce Frederika Peetersa (Lupus, RG).
Seria
Kategoria
Pochodzenie
Wydawca Polski
Wydawca Oryginalny
Data Wydania
24.01.2024
Wydanie
I
Druk
Kolor
Oprawa
Twarda
Format
214x280 mm
Liczba Stron
80
Cena Okładkowa
74,90 zł
EAN
9788367725194
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Mam już bliżej, niż dalej, wyczekiwany finał zbliża się nieubłaganie. Dla mnie, na chwilę obecną, o wysokiej wartości tej serii świadczy przede wszystkim jeden, jakże istotny szczegół. Każdy album jest równie dobry jak poprzedni, jeśli nie lepszy. Choć może trzy albumy to jeszcze zbyt mała grupa, żeby wyciągać dalekosiężne wnioski. Tak czy siak, jestem zbudowany równym poziomem serii jako całości.
Nie miałem ani jednego momentu, żeby moje zainteresowanie wydarzeniami w malowniczej kranie Saint-Elme osłabło. Przeciwnie, jestem coraz mocniej zaangażowany, tym bardziej, że klimat się zagęszcza, a autor zrzuca na bohaterów coraz większe kłopoty. Robi to zresztą bez jakichkolwiek ceregieli, co tylko podnosi poziom czytelniczej adrenaliny.
Jesteśmy za połową historii, więc część zagadek, przynajmniej w części, została już wyjaśniona. To jednak na szczęście tylko przygrywka, bo kolejne pytania, niczym w klasycznych kryminałach, piętrzą się, a zwroty akcji powodują, że kwestii do odkrycia jest nadal bez liku.
Po raz kolejny muszę też pozachwycać się nad sposobem, w jaki Frederik Peeters narysował tę opowieść. Zabawa kolorami nadal mnie urzeka. Przejścia tonacji z jasnych w ciemne lub odwrotnie, w zależności od prezentowanych scenografii, to pewnie nic nowego, ale tutaj wybrzmiewa to wyśmienicie. I oczywiście kadrowanie na dużych planszach jest wspaniałe. „Saint-Elme” wygląda malowniczo i na szczęście tego już nic nie zmieni.
Za każdym razem zachęcam Was do przeczytania tej serii i dziś nie może być inaczej. Na razie nie znajduję w gruncie rzeczy słabych elementów. Jeśli szukacie nieoczywistej serii kryminalnej, wyglądającej w dodatku bardzo efektownie, to opowieść dziejąca się w sielsko położonym francuskim miasteczku powinna znaleźć się w spektrum Waszych zainteresowań.