Odległa przyszłość. Ludzkość żyje w autonomicznej megastrukturze zwanej Kolosem. Kolos miał chronić ludzkość przez tysiące lat. Niestety właśnie zaczął się rozpadać. Robin, młoda i utalentowana konstruktorka, miała kiedyś prawdziwego przyjaciela. Teraz woli roboty. Val jest dendrolożką, która tęskni za prawdziwym lasem. Czy bohaterkom uda się przełamać strach przed odrzuceniem i nawiązać relację w obliczu zbliżającej się nieuchronnie katastrofy?
„Serce z betonu” to z jednej strony dystopijno-katastroficzne science fiction, z drugiej – kameralna opowieść o radzeniu sobie z emocjami i lęku przed otwarciem się na drugą osobę. Komiks stworzony przez jedną z najciekawszych twórczyń młodego polskiego komiksu.
Dla fanów: „Silo”, „Igrzyska śmierci”, „Załoga Promienia”.
19.09.2026
I
Kolor
Miękka
208
99,90 zł
9788368966039

Serce z Betonu. Nagle Comics przygarnęło pod swoje skrzydełka Panią Beatę Pytko, a ta od razu, bez żadnych skrupułów, uderza pierwszym tytułem. I uderza mocno! Bo gwarantuję Wam, że po przeczytaniu tego rzekomego sci-fi jeszcze długo będziecie się zastanawiać, co właściwie przeczytaliście, co to wszystko oznacza i dokąd nas autorka prowadzi. Ha! Chcielibyście odpowiedzi? No to ich nie dostaniecie! Pani Beata jak na złość nie zamierza ich zdradzać. Nie teraz. A mnie aż korci, żeby podzielić się z Wami moimi teoriami, ale wiecie co? Zostawię je dla siebie. Ha! Będę jak Pani Beata! 😉
Przyszłość. Ludzie zamknięci w betonowym Kolosie, który ma ich przed czymś chronić. Przed czym? Tego nie wiemy. Wiemy za to, że konstrukcja zaczyna się sypać, a nasza bohaterka Robin buduje roboty naprawiające pękające ściany. Bo wiadomo, jeśli coś takiego się posypie, to na zewnątrz pewnie czeka jakieś ogromne, przebrzydłe, podłe i zgniłe zło. A nie, czekajcie… przecież tego też nie wiemy! 😉
Serce z Betonu to opowieść o samotności, stracie i świadomym odcięciu od kontaktu z innymi. Ale jeśli szukacie historii, którą po prostu przeczytacie, to nie ten adres. Tutaj dostajemy przede wszystkim zagadnienia, nad którymi musimy się pochylić razem z autorką. Interpretacja pozostaje po naszej stronie, a pytań zdecydowanie nie brakuje.
Ja się wkręciłem! Tym bardziej że również ilustracje nie są jednoznaczne. Oczywiście rozumiem też, że nie jest to komiks dla każdego. Przed autorką stoi teraz naprawdę trudne zadanie, aby to satysfakcjonująco pociągnąć dalej. A przy takiej liczbie niewiadomych łatwo się potknąć. Trzymam kciuki!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Michał Szczebak:
Nawet drzewa, te wydawałoby się niewzruszone monumenty, komunikują się ze sobą non stop. Przekazują sobie informacje na temat otoczenia, dzielą się ze sobą reakcjami na bodźce, które, lekko antropomorfizując, moglibyśmy nazwać odczuciami. Las jest więc jednym wielkim skupiskiem emocji. Nic więc dziwnego, że bohaterka komiksu Pytko, żyjąc na co dzień w betonowym, podziemnym kompleksie, właśnie w sztucznie wyhodowanym lesie, odseparowana od swojej codziennej rutyny, daje upust swoim skrzętnie strzeżonym uczuciom i lękom. Jako punkt kulminacyjny tego pierwszego tomu scena ta faktycznie potrafi wzbudzić w czytelniku wir emocji, udowadniając, że autorka, choć opiera tą historię na dość podstawowych tropach obyczajowego dramatu, to potrafi wycisnąć z nich naprawdę sporo.
Z pewnością duża w tym zasługa warstwy wizualnej. W końcu wiadomo nie od dziś, że postaci rysowane w prostym, zmierzającym bardziej ku ikoniczności niż realistyczności stylu sprzyjają utożsamianiu się z nimi. W tym przypadku jednak ogromną rolę pełni również forma ukazania przestrzeni. Jak już wspomniałem, lwia część akcji komiksu dzieje się w ogromnym podziemnym kompleksie, który z jednej strony wygląda futurystycznie, ze względu na wygładzone kontury oraz sterylne designy, z drugiej na naszych oczach rozpada się, kruszy, popada w ruinę. Styl Pytko nie opiewa w wiele szczegółów, tak więc kluczowe dla stworzenia odpowiedniej atmosfery staje się operowanie kolorem, a konkretnie różnymi odcieniami granatowego, który nadaje tej przestrzeni nieco posępnego, melancholijnego charakteru.
Narracyjnie również lekko w kierunku melancholii się zwracamy. Kluczowym elementem jest tu żałoba, a właściwie niemożność przepracowania tych trudnych emocji i chęć odizolowania ich, separacji od nich, zagrzebania ich w natłoku codziennych obowiązków. Konwencja science fiction pozwala na zręczne udosłownienie tego motywu, bohaterka imieniem Robin próbuje bowiem przy pomocy technologii skwantyfikować emocje, umieścić je na zewnętrznym nośniku, ostatecznie odcinając się od nich, stając się istotą bez uczuć. Ogrom tych emocji, ich nieskończona głębia, jednak skazują to przedsięwzięcie na porażkę, co w żaden sposób nie odstrasza bohaterki od tego planu - wręcz przeciwnie, nieudane próby otwarcia się i podzielenia się tymi uczuciami z innymi przyjaciółmi zmarłego, tylko wtłaczają ją jeszcze głębiej w stan bezradności i desperacji. Przestrzeń zyskuje tu metaforyczny wymiar, gdyż podobnie jak narażona na rozpad betonowa struktura, w której mieszkają resztki ludzkości, pod wpływem napięć z zewnątrz w końcu pęka, tak tytułowe serce z betonu również w niemożliwym do opanowania huraganie emocji prędzej czy później musi się skruszyć.
Pomimo ciężaru podjętej tematyki całość tej historii odznacza się nadzwyczajną prostotą. Metaforyka jest bardzo przejrzysta i prostolinijna. Większość tropów fabularnych i wizualnych jest łudząco znajoma. Nawet portret głównej bohaterki, choć zarysowany naprawdę zgrabnie, nie obfituje w wiele warstw pozostając raczej nieskomplikowany. W tej prostocie tkwi jednak siła, doza szczerości, którą autorka umiejętnie wyciąga na wierzch, nie siląc się na coś bardziej złożonego. Cierpią na tym podejściu jednak przede wszystkim postacie drugoplanowe i zarys świata przedstawionego. W przypadku tego drugiego jestem bardzo rad, że Pytko nie poszła po linii najmniejszego oporu i nie zrobiła z kompleksu, w którym żyją bohaterowie, dystopii w stylu SILOSA, czy krypt z FALLOUTA. Jednocześnie myślę, że historia zyskałaby na tym, że zarysowany zostałby kontekst ignorancji pani radnej w kwestii rychłego rozpadu miejsca zamieszkania ostatków ludzkości. Ten zarzut braku odpowiedniej podbudowy tyczy się również innych bohaterów drugiego planu - zarówno Val, jak i martwego Julesa poznajemy bowiem wyrywkowo, więc trudno nie zwrócić uwagi jak schematycznymi i wręcz do bólu płaskimi są oni bohaterami. Oczywiście wciąż istnieje możliwość, że w kolejnym tomie wszystko to zostanie w odpowiedni sposób rozbudowane, ale nie zmienia to faktu, że w tym pierwszym albumie po prostu tych elementów brakuje.
Obrzeża głównego wątku fabularnego może i pozostawiają wiele do życzenia, ale losy Robin i jej zmagania z przytłaczającymi uczuciami zdecydowanie wszelkie te braki podczas lektury przysłaniają. Jest coś w tym jak Pytko prowadzi tą historię, co sprawia, że pomimo swojej względnej prostoty angażuje ona emocjonalnie. ‘Szczerość’ to raczej słaby wyznacznik czegokolwiek, ale nie da się ukryć, że w tej prostej, ale jak najbardziej przemyślanej formie wyrazu, jaką przybrała tu autorka, tkwi siła przekazu, która potrafi czytelnika oczarować. Mnie w każdym razie oczarowała, więc z pewnością sięgnę po tom drugi, gdy tylko się ukaże. Jedyne co, to życzyłbym sobie, że w kontynuacji wątki poboczne nabiorą odpowiednich rumieńców i dorównają poziomowi głównej linii fabularnej, co sprawi, że komiks po prostu udany stanie się komiksem bardzo dobrym.