Pierrot, Mimile i Antoine, trzej siedemdziesięciolatkowie i zarazem przyjaciele z dzieciństwa, zrozumieli, że starzenie się to jedyny znany sposób, aby nie umrzeć. Nawet jeśli oznacza to pozostanie tutaj trochę dłużej, są zdeterminowani, aby zrobić to w wielkim stylu: jedno oko zwrócone w stronę przeszłości, która nas opuszcza, drugie patrzy w coraz bardziej niepewną przyszłość, z jedną nogą w grobie i ręką na sercu.
Komedia społeczna o posmakach walki klas i zderzeniu pokoleń, rozpoczynająca się z hukiem opowieścią drogi do Toskanii, podczas której Antoine będzie starał się pokazać, że nie ma limitu wieku na popełnianie zbrodni namiętności.
24.06.2026
I
Kolor
Miękka
220x290 mm
58
39,99 zł
9788397367173
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Brakowało mi tych dziadów jak jasna cholera! Ale na szczęście wreszcie pojawił się kolejny tom pt. „Na ratunek dziewicy”. Muszę przyznać, że życie na francuskiej prowincji nadal mieni się w moich oczach przecudnymi barwami, a mieszkańcy zapewniają masę ciepłej i niegłupiej zabawy. Mógłbym w gruncie rzeczy zdefiniować tę serię jako moje guilty pleasure, ale chyba jest zdecydowanie za dobra, aby szufladkować ją w taki niesprawiedliwy sposób.
Najważniejszy komunikat brzmi następująco: jest rewelacyjnie, zabawa przednia, nie pozostaje nic innego, jak tylko czytać. W.Lupano wyśmienicie rozwija swoją opowieść i daje mnóstwo miejsca na popisy swoim bohaterom. „Trzej muszkieterowie” są tu troszeczkę schowani w cieniu, a pierwsze skrzypce gra Sophie. I chyba jestem z takiego obrotu sprawy jeszcze bardziej zadowolony. Polubiłem ją, jej podejście do życia, jej stosunek do dziadka i jego niesfornych towarzyszy. Cudownie ukazana jest też reszta społeczności, w której żyje Sophie z najbliższymi. Tutaj każdy jest na swój sposób oryginalny, wnosi coś do tej historii. Przy lekturze „Starych zgredów” nie sposób się nudzić, a uśmiech nie schodzi z gęby przez cały tom. Trzeba podkreślić, że fabuła nadal trzyma wysoki poziom, rozwijając historię często w sposób zaskakujący. Pojawiają się nowe wątki, autor jak z kapelusza wyciąga interesujące postacie, a na dodatek wracamy do kolejnych wspomnień, pięknie rozwijających obraz świata, w którym żyje ta kolorowa zgraja.
W budowaniu nastroju panującego w komiksie olbrzymią zasługę mają rysunki P.Cauuet`a. Rozpływam się patrząc na kolejne strony, bo to co wyczarowuje artysta jest zarazem piękne i śmieszne i tworzy wizję tak urokliwą, że samo oglądanie tego albumu jest przemiłym doznaniem. Dla mnie jest to klasyczna frankofońska grafika najwyższych lotów.
Uwielbiam tę serię, bawię się przy niej doskonale i już z niecierpliwością przebieram nóżkami na kolejne spotkanie, mam nadzieję, już niebawem. Zdecydowanie warto czytać ten cykl, choćby tylko po to, żeby poczuć nastrój miejsca, przypominającego mi bardzo mocno francuską wersję Wilkowyj.