Pierwszy tom niesamowitych „Opowieści z archipelagu”
Spokój i bezpieczeństwo mieszkańców archipelagu otoczonego kapryśnymi i zwodniczymi wodami zależą od mądrości Strażników Szyszek. Nie każdy jednak może zostać jednym z nich, choć wielu o tym marzy i stara się dostać do skrywającego niejeden sekret Seminarium Strażników…
„Strażnik Szyszek: opowieści z archipelagu” to komiks o świecie, w którym liczy się to, co ukryte, dziwne, magiczne czy fantastyczne. Bohaterowie zmagają się z lękiem, samotnością i brakiem wiary w siebie, ale mogą liczyć na siłę przyjaźni i wsparcie zamieszkującej archipelag wspólnoty.
Niejedno wiem o Wyspie Szyszek i jej mieszkańcach, a i tak Babczyński z Szulcem zdołali mnie zaskoczyć, rozbawić i wzruszyć. Dzięki ich historiom szyszkowy świat stał się większy, starszy i emocjonalnie głębszy.
Tomasz Kontny, scenarzysta
13.03.2026
I
Kolor
Twarda
162×235 mm
160
59,90 zł
9788368331615
| Rok | Nagroda | Kategoria | Wynik |
|---|---|---|---|
| 2026 | Nagrody MFKiG (Komiksus) | Najlepszy polski komiks | Nominacja |
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Michał Szczebak:
Jest coś w STRAŻNIKU SZYSZEK Jakuba Babczyńskiego i Piotra Szulca, co natychmiast ze mną zagrało. Ciężko mi powiedzieć co dokładnie, bo dobrego tu jest wiele, ale trzymało mnie to przez całą lekturę i nie puściło do samego końca. Może to pobrzmiewająca między wierszami melancholia - wcale nie odmienna od tej jaka dopadła nowicjusza Janka w jednej z zebranych tu historii -, której przedmiotem jest lepszy, choć prostszy świat Archipelagu, pełen niezwykłości, a zarazem znacznie spokojniejszy od naszego. A może to kwestia urzekającej oprawy graficznej Babczyńskiego, która choć niezwykle kreatywna w swoich odjechanych kreskówkowych formach, wciąż pozostaje bardzo spójna i zapadająca w pamięć.
Na wyróżnienie zasługuje chociażby KTOŚ, NIE WIADOMO DO KOŃCA KTO, które nie dość, że jest tak samo fantastycznie narysowane jak pozostałe historie, to jeszcze sięga po kilka robiących wrażenie trików formalnych, które dla mnie dźwignęły tą opowiastkę na wyższy poziom. Cokolwiek stoi za tą atmosferą, która mnie w tym albumie tak ujęła, na pewno podwyższa ona moją opinię na jego temat. Bo choć całość generalnie naprawdę mi się podobała i ciężko mi coś jej zarzucić, to nie jestem pewien, czy gdyby nie ta ledwo wyczuwalna nić porozumienia, pomiędzy mną, a zawartymi tu historiami, to komiks zapadłby mi w pamięci na dłużej.
Od jakiegoś czasu w kręgach fanów literatury fantastycznej mówi się o ciężko definiowalnym podgatunku ‘cozy fantasy’. Sam nie jestem jego koneserem, ale w STRAŻNIKU SZYSZEK jest coś z bycia ‘cozy’. Nie jest to znamienne dla tego określenia opatulenie się w przytulny kocyk i oddanie się lekturze przy żółtym świetle lampy z herbatką w dłoni, ale świat Archipelagu oraz opowiadane w jego ramach historie są w pewien sposób kojące, podnoszące na duchu. Z jednej strony są bajkowo urocze w sposobie podania, czy to z racji na rysunki, czy ogólną atmosferę opowiadanych historii, z drugiej nie są wcale naiwne i wciąż dotykają bardziej złożonych tematów tj. zdrowie psychiczne, odnalezienie swojego miejsca na świecie, czy akceptacja swoich niedoskonałości w obliczu górujących nad nami powinności. Operując w tym rejestrze, historie te z pewnością są krzepiące i mogą być budujące dla kogoś kto akurat tego potrzebuje. Z drugiej strony wciąż są one stosunkowo lekkie i zabawne.
Biorąc to pod uwagę jestem przekonany, że komiks ten zarezonuje praktycznie z każdym, kto po niego sięgnie. Jednocześnie mam wątpliwości, czy ma na tyle silne przebicie, żeby pozostać z kimś na dłużej. Ja sam czuję, że raczej nie będę wracał myślami do tego albumu zbyt często, nad czym ubolewam, bowiem czuję, że Szulc i Babczyński byliby zdolni stworzyć komiks, który uderzyłby mnie mocniej. Atmosfera, o której napisałem z pewnością drogę do mojego serca, jednak żadna z historii tego albumu w nim utkwiła. Szkoda, bo komiks jest zdecydowanie wart sprawdzenia. Posiadania na półce? Dla mnie niekoniecznie.