Scenariusz
Rysunki
Wszyscy jesteśmy szczęściarzami. wygraliśmy los na loterii istnienia.
Fortune Gluckmann, fotoreporter wojenny, żyje między dwiema skrajnościami: blaskiem sławy, która przyszła za sprawą jego zdjęć, i samotnością, która dosięga go po każdym powrocie z frontu. Szczęściarz to opowieść o traumie, o kaprysach losu i o fatum, które zdaje się rządzić życiem człowieka. Pokazuje, że rzeczywistość bywa satyrą na samą siebie.
Dynamiczna fabuła prowadzi czytelnika przez kolejne odsłony świata Fortune’a Gluckmanna – świata pełnego pęknięć, w którym sens każdego wydarzenia może się zmieniać w zależności od tego, kto patrzy.
Kategoria
Pochodzenie
Wydawca Polski
Data Wydania
22.09.2026
Wydanie
I
Druk
Kolor
Oprawa
Twarda
Format
210x290 mm
Liczba Stron
104
Cena Okładkowa
99,00 zł
EAN
9788368259865
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Michał Szczebak:
Nie ma nad czym się tu rozwodzić. Najnowszy komiks autorstwa Wojciecha Stefańca ze scenariuszem Wojciecha Chamiera-Gliszczyńskiego to kawał dobrego albumu. Sprawnie łączone są w jego ramach lekko przerysowane elementy, będące nieco absurdalną ekstrapolacją motywu przewodniego, z poważniejszymi wątkami, które zagnieżdżone w tej historii, co i rusz dają o sobie znać. Mamy tu więc zarówno walące się budynki ratujące bohatera z opresji, czy statek wycieczkowy samoistnie schodzący z kursu, aby uniknąć wybuchy saletry w Bejrucie, jak i podjętą tematykę traumy wojennej, niejednoznaczny charakter “zdolności” bohatera, czy dość gorzki finał. Ale o czym tak właściwie jest SZCZĘŚCIARZ?
Fortune Gluckmann fotograf i były żołnierz, który cudem uniknął śmierci w zamachu bombowym na swój konwój w Afganistanie, z czasem odkrywa, że jego przekonanie o niezwykłym szczęściu wybawiającym go z każdej opresji, nie jest jedynie objawem syndromu ocalałego, a faktem, od którego nie może uwolnić go nawet próba samobójcza. Jak to zwykle bowiem bywa w tego typu narracjach szczęście ma swoje drugie znacznie bardziej dramatyczne dno. A to bohatera dotyka weltschmerz idący w parze z poczuciem winy, a to bycie szczęściarzem idzie w parze z narażaniem osób postronnych, które już tego szczęścia nie mają.
Chamiera-Gliszczyński nie sili się tu na jakieś odkrywcze eksploracje podjętego motywu, nie mniej jednak naprawdę sprawnie buduje dramaturgię postaci i eskaluje wątki fabularne do punktu bez wyjścia, świetnie korzystając przy tym z formalnych narzędzi jakie daje dziewięcio-panelowa siatka. Doceniam również to, że “zdolności” głównego bohatera, to coś więcej niż supermoce - do ich wyjaśnienia bohater używa teorii wieloświatów i uczestniczącego obserwatora, co ciekawie koresponduje z również eksplorowanym motywem reportera fotografa, jako teoretycznie osoby postronnej, a jednak nieuchronnie zaangażowanej.
Od strony wizualnej to niestety album, który niczym nie zaskakuje. Jasnym jest, że Stefaniec trzyma poziom operując detalem, dając wybrzmieć scenom mającym robić wrażenie i utrzymując całość w charakterystycznej dla siebie estetyce. Jeśli jednak pamiętacie co wyczyniał on w BARDO, czy wznowionym przez Timof w tym miesiącu, genialnym WRÓĆ DO MNIE JESZCZE RAZ, to przy SZCZĘŚCIARZU możecie obejść się ze smakiem. Nie mam bynajmniej problemu z tym, że autorzy mają tu bardziej formalistyczne podejście - wspomniany nine-panel-grid, czy względny realizm świata przedstawionego. Znając co po niektóre komiksy Stefańca po prostu liczyłem na to, że po raz kolejny zdoła mnie on zaskoczyć. Stworzyć sekwencje, czy pojedyncze panele, które wbiją mi się do głowy i już stamtąd nie wyjdą.
SZCZĘŚCIARZ mam wrażenie, że jest pod tym względem zbyt bezpieczny, a przez to nie wybijający się spośród innych tworów artysty. Choć czuję w związku z tym lekki zawód, to nie zamierzam udawać, że nadal po lekturze byłem naprawdę zadowolony. SZCZĘŚCIARZ to solidny, dobrze wyglądający album, z ciekawym pomysłem na siebie i uderzającym finałem. Nie jestem pewien, czy zostanie ze mną na dłużej, ale z pewnością warto go poznać.