Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Drodzy fani komiksów, otóż - jak głosi wpis: coś gnije w stanie Teksas.
No i prawda to, gnije.
Nie zmyślają.
Gdyż tandem Chrisa i Jacoba już można śledzić i oczekiwać na kolejne ich twory. Świetna kooperacja między rysunkiem a scenariuszem jest wyczuwalna już po kilku stronach.
Scena kończąca wątek pierwszy bardzo wymowna, już wiedziałem, że to komiks „na tak”
Ta Teksańska Krew zapowiada nielichą serię. Mocno, dosadnie, brutalnie i bez ceregieli nakreślone są tu sprawy i sprawunki, które śmiało zaczynają od kryminału, na mocnym dramacie kończąc.
Joe Bob, starszy już szeryf hrabstwa Ambrose, ma swoją intuicję i doświadczenie wyrobione przez lata. On jest głównym protagonistą - przyjemny, charakterny staruszek. Do miasteczka, po długim czasie nieobecności, wraca młody pisarz, który właśnie stracił brata. Chce dowiedzieć się, co się stało - chociaż los mu podpowiada, że starych rodzinnych spraw lepiej nie rozdrapywać.
Ale Randy jest mądrzejszy i to są jego ostatnie szczęśliwe dni.
168 stron, każda istotna, nie ma kiedy się ponudzić. Mimo, że to w zasadzie prosta opowieść, można nieco przeczuć, zanim zacznie się dziać gęste - to scenariusz umiejętnie rozpisany wciąga nielekko. Chris czuje komiksowe medium i widać to najpełniej przy świetnie wyważonych i prowadzonych dialogach.
Rysunkowo jest poprawnie, czysto i nad wyraz czytelnie. Kolory budują klimat, a zabawa kadrem dopieszcza całości, kiedy robi się grubo. Chociaż nie jest zaskakująco ani oryginalnie, to mnie się podoba i pod okiem leży elegancko.
Aż szkoda, że tak szybko się kończy. Mamy tutaj dwie opowieści, krótką i długą. Obie łączy Joe Bob, a całość przypomina mi trochę To Nie Jest Kraj Dla Starych Ludzi, głównie przez szeryfa - zmęczonego życiem, którego nic już nie zaskoczy. Główny wątek jest zamknięty, więc następne rozdziały zapewne zaserwują coś innego. Oby, bo dobre to było.
Takich komiksów wincyj!
Więcej na IG: @znakiem_tego