Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Wojny i Smoki Tom 3 Kongamato.
Pierwszy tom Wojen i Smoków mnie zachwycił, drugi już trochę ostudził entuzjazm, więc do trzeciego podchodziłem z ostrożnym optymizmem. I wiecie co? Jest… ok. Nie świetnie, nie słabo — po prostu ok.
Tym razem tom zaskakuje tym, że smoków jest jak na lekarstwo, za to wojny aż nadto. Akcja przenosi nas do Angoli, w sam środek wojny domowej, gdzie dzieci są porywane i zmuszane do walki jako żołnierze. Jedną z nich jest Anica – dziewczynka, która musi przetrwać piekło zarówno ze strony dorosłych, jak i rówieśników.
Całość przypomina trochę brutalną wariację na temat Władcy Much. Historia potrafi uderzyć mocnymi scenami i nie oszczędza czytelnika. Fabularnie jest w porządku, może nie wyróżnia się jakoś szczególnie poza samym tematem, ale przyznam, że byłem ciekaw, co wydarzy się dalej. Szkoda tylko, że smoki zostały zepchnięte na dalszy plan, bo jednak to one są znakiem rozpoznawczym serii.
Wizualnie jest poprawnie: klimat jest sugestywny, mroczny, momentami ciężki. Niestety wcześniejsze tomy pokazały, że z tej koncepcji da się wycisnąć znacznie więcej – zarówno pod względem emocji, jak i warstwy graficznej.
Dobry komiks, ale do poziomu pierwszego tomu nadal mu daleko. Jeśli jednak lubicie serię i nie przeszkadza wam, że wojna tym razem dominuje nad smokami, warto dać szansę.
Więcej zdjęć na moim Insta: Lukke_Geek