W tłumie w dzielnicy czerwonych latarni możecie spotkać prawdziwych jaskiniowców, średniowiecznych rycerzy i żołnierzy-cyborgów na przepustce z Czwartej Wojny Światowej. Zaspani ludzie, dojeżdżający do pracy, wpadają w pętle czasu, są atakowani przez wersje samych siebie z alternatywnych rzeczywistości i próbują unikać postapokaliptycznych pustyń. Komiks o ludziach w kryzysie, którzy próbują nie zwariować, gdy otaczający ich świat wali się sekunda po szalonej sekundzie.
Jedena z najlepiej przyjętych w USA nowych serii komiksowych zeszłego roku. Antologia historii, które pod płaszczykiem fantastyki, surrealizmu, gorzkiej komedii próbują na serio mierzyć się z szaleństwem czasów, w których przyszło nam żyć.
Dla fanów: Black Mirror, Strefa mroku, Rozdzielenie.
22.04.2026
I
Kolor
Miękka
170x260 mm
208
99,90 zł
9788367725972
| Rok | Nagroda | Kategoria | Wynik |
|---|---|---|---|
| 2026 | Nagrody Eisnera | Najlepsza nowa seria | 🏆 Wygrana |

„Wybrane zdarzenia kryzysowe" to jeden z tych rzadkich komiksów, które udowadniają, że format antologii wcale nie musi oznaczać nierówności i śmiało można postawić tezę, że mamy tu do czynienia z jednym z najlepszych zbiorów tego roku jaki zawitał do kraju nad Wisłą.
Za całość odpowiedzialna jest piątka autorów: Deniz Camp objął pieczę nad scenariuszem, Eric Zawadzki zajął się rysunkami, a do tego album ma na pokładzie również laureatów nagrody Eisnera, Jordie Bellaire i Hassana Otsmane-Elhaou, odpowiednio pilnujących kolorów i liternictwa, oraz designera całości, Toma Mullera. Koncept, jaki serwuje nam cały zespół, jest zaś równie prosty w opisie, co karkołomny w przełożeniu na serię nietuzinkowych opowieści: czas się popsuł. I to nie w jakiś uporządkowany, dający się racjonalnie wytłumaczyć sposób, lecz zupełnie chaotycznie. Oto bowiem idąc ulicą, można wpaść na wiktoriańską damę, cyborga z odległej przyszłości albo dinozaura, a wszystko to bez ostrzeżenia, bez logiki i bez gwarancji, że kolejna sekunda przyniesie coś choćby zbliżonego do normalności. Efektem tej permanentnej anomalii jest nieustanny ciąg katastrof, mniejszych i większych, które stały się dla mieszkańców tego świata codziennością na tyle oswojoną, że niektórzy próbują wręcz na niej zarabiać.
Album spina kilka pozornie niezależnych opowieści, nad którymi niczym cichy patron (lub może raczej zwiastun nieszczęść) unosi się postać tajemniczego bezdomnego z odrzutowym plecakiem, pojawiającego się w tle każdej z historii. W pierwszej z nich, czyli „Czadzie Apokalipsy” towarzyszymy Ashley, dziewczynie, która przez czasowe anomalie straciła rodziców i która oprowadza nas po połamanej rzeczywistości, gdzie kolejne kataklizmy wykorzystywane są jako darmowe plany zdjęciowe, aż do chwili, w której koniec świata staje się faktem. „Rzeźnia 9-5!" to z kolei prawdopodobnie najbardziej przejmujący z segmentów: rozgrywająca się na kilku płaszczyznach czasowych wizualizacja znanego stwierdzenia, że przed śmiercią przelatuje nam przed oczami całe życie, oglądana z perspektywy Jesusa, pracownika ubojni, którego historię wyznaczają kolejne, coraz bardziej ociekające krwią strony.
Równie pomysłowo, choć w zupełnie innej formie, prowadzony jest „Kryzys w Hearth 2!", opowiadający symultanicznie o dwóch niemal identycznych wersjach tego samego miasta z różnych wymiarów – z tą różnicą, że jedna z Ziem mierzy się z globalną katastrofą klimatyczną. Zmusza to jej mieszkańców do przenoszenia się do wersji równoległej, gdzie spotykają swoje alternatywne odpowiedniki, co z kolei prowadzi do lawinowo narastających komplikacji. Nieco spokojniejszym kontrapunktem jest „Czas ucieka", refleksyjna opowieść o nieubłaganym upływie czasu widzianym z perspektywy jednego, pojedynczego życia, natomiast zamykające tom „Osobliwe pętle" to zdecydowanie najbardziej eksperymentalny z segmentów – i zarazem najtrudniejszy w odbiorze, z premedytacją mylący porządek kadrów, ułożonych na kolejnych stronach w koncentryczne okręgi, opowiadający o dziewczynie uwięzionej w pętli czasowej.
Lektura tak skonstruowanego albumu wymaga więcej skupienia niż przeciętny komiks. To zdecydowanie nie jest pozycja, którą przerzuca się bezmyślnie w oczekiwaniu na przerwę w innych zajęciach, ale nakład tej uwagi zwraca się z nawiązką. Każda z historii, mimo przyjmowania zupełnie innej formy i tonu, niesie ze sobą coś więcej niż tylko fabularną ciekawostkę. To bowiem opowieści głęboko refleksyjne, dotykające tego, kim jesteśmy i jak radzimy sobie (albo nie radzimy) z upływem czasu, jaki został nam dany. Trudno o lepszą gratkę dla czytelników zainteresowanych tym, jak fantastyka naukowa potrafi wykorzystywać temat czasu nie jako gadżet fabularny, lecz jako pretekst do stawiania znacznie poważniejszych pytań.
Na szczególne uznanie zasługuje przy tym strona graficzna, która niezależnie od tego, o którym z segmentów mówimy, pozostaje wręcz modelowo uporządkowana. Mimo feerii jaskrawych barw i coraz bardziej odjechanych wizji, jakie kolejne kadry starają się urzeczywistnić, album ani przez moment nie traci czytelności („Xoco” patrzę w tym momencie na ciebie..). To, co twórcy chcą przekazać, pozostaje klarowne i precyzyjnie wyważone, dzięki czemu odbiór całości bliższy jest oglądaniu dobrze zmontowanego filmu niż przedzieraniu się przez rysunkowy chaos, co przy tak eksperymentalnej formie, zwłaszcza w przypadku „Osobliwych pętli", jest osiągnięciem samym w sobie.
Nie da się ukryć, że tego rodzaju antologia, żonglująca tak odmiennymi tonami i stylami narracyjnymi, mogłaby z łatwością rozpaść się na zbiór niepowiązanych ze sobą ciekawostek. „Wybranym zdarzeniom kryzysowym" udaje się jednak uniknąć tej pułapki, budując z pozornie osobnych historii spójną, przemyślaną całość, w której forma nieustannie służy treści, a nie odwrotnie. Mimo wymagającego charakteru lektury i miejscami celowo utrudnionej narracji, trudno o komiks, który równie skutecznie łączyłby wizualną odwagę z rzeczywistą głębią i to właśnie czyni go jedną z najciekawszych pozycji, jakie w tym roku trafiły na polski rynek.
5 ocen Show votes.
5 ocen Show votes.
5 ocen Show votes.
Wybrane Zdarzenia Kryzysowe to solidny kandydat do topki tego roku. Komiks zdecydowanie nie na jedno poczytanie. Komiks do którego można wracać. Pyknąć sobie ponownie którąś z opowieści i pomyśleć nad nią raz jeszcze.
Bo mamy tutaj niezłączone ze sobą formy komiksowe, które artyzmu, kreatywności i drugiego dna odmówić nie można.
Można je traktować jak swego rodzaju metafory, które idealnie wpasowują się w dzisiejszy świat. Rozkminy o przemijającym czasie, o lęku przed końcem świata czy o tym, że paradoksalnie z sobą samym, dogadać się byłoby najtrudniej.
Na każdą opowieść można spojrzeć podwójnie. Albo czysto fikcyjnie - wtedy dostajemy solidny kawał sci-fi, przemyślany i rozrysowany soczyściutko, albo dostrzec drugie dno całego przedsięwzięcia. Niesamowicie robi to w głowie, oj robi.
Wizualnie to wysoka półka. Kreatywność w tworzeniu plansz, szalone wręcz do tego podejście. Zabawa kolorem, który ma większe znaczenie niż się wydaje. Rozdział o pętli czasu i jego plansze to majstersztyk.
Będę wracał, bo jest do czego wracać. Komiks do powolnego czytania, do smakowania niuansów, do spokojnej i skupionej lektury. Fantastyczna rzecz.
Wybrane Zdarzenia Kryzysowe Tom 1.
Sci-fi z mocnym przekazem? To lubię!
Nasza linia czasowa rozpada się niczym ta w serialu Loki. Rzeczywistości mieszają się ze sobą, niektóre wydarzenia zapętlają się, a ludzie doświadczają coraz dziwniejszych zjawisk. Rząd zdaje sobie sprawę z problemu, ale jak naprawić czas? Można tylko dawać ostrzeżenia w TV i socjal mediach 🙂
Ok, dostajemy tutaj zbiór różnych opowiadań.
Przez kolejne rozdziały przewija się tajemnicza postać, która zdaje się łączyć wszystkie historie. Mam przeczucie, że jej rola okaże się kluczowa w dalszych tomach.
Komiks oferuje dwa rodzaje opowieści. Jedne stawiają na szokowanie i często robią to skutecznie. Drugie są bardziej refleksyjne i zadają trudne pytania o naturę naszej egzystencji. W każdej z nich motyw dekompozycji czasu odgrywa ważną rolę. Najważniejsze jest jednak to, że wszystkie są ciekawe.
Warstwa wizualna robi ogromne wrażenie. Z jednej strony mamy kadry ukazujące zwyczajną codzienność, z drugiej brutalne, bezkompromisowe sceny. Do tego dochodzą liczne eksperymenty z układem plansz, dzięki którym lektura ani przez moment nie staje się monotonna. Nie ma tu miejsca na żadną nudę, a komiks zdecydowanie wyróżnia się wizualnie.
Jeśli miałbym wskazać minus, to momentami czuć, że autorzy za wszelką cenę chcą udowodnić, jak bardzo potrafią zaszokować czytelnika. W efekcie niektóre sceny wydają się nieco wymuszone i sztuczne.
Niemniej Wybrane Zdarzenia Kryzysowe to niezwykle oryginalna i zaskakująca lektura. Zostaje w głowie i z niecierpliwością czekam na kolejny tom.
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek
Michał Szczebak:
Przeżywamy aktualnie na rynku amerykańskim swego rodzaju renesans antologii komiksowych. Triumfy święci wydawana przez Boom Studios antologia HELLO DARKNESS, w zeszłym roku na półki sklepowe Oni Press przywróciło klasyczne tytuły EC Comics, nawet Marvel i DC co i rusz wydają okolicznościowe antologie ze swoimi postaciami. Ogromnym sprzedażowym i krytycznym sukcesem cieszy się również, wydany niedawno w Polsce, ICE CREAM MAN, który w przeciwieństwie do wymienionych powyżej tytułów jest projektem zupełnie autorskim dwójki twórców, W. Maxwella Prince’a i Martina Morrazo. W tym samym duchu creator-owned antologii gatunkowej, która nadweręża ramy gatunku i posiada znacznie większe ambicje, powstała seria WYBRANE ZDARZENIA KRYZYSOWE Deniza Campa i Erica Zawadzkiego, którą na dniach wyda u nas Nagle Comics. Jeśli śledzicie naszą retrospektywę Deniza Campa, w ramach której publikujemy również tą recenzję, to znacie już naszą opinię na temat tego twórcy i zapewne możecie zgadnąć co myślimy również o tym komiksie. Zero zaskoczenia, jest absolutnie świetny i powinniście z miejsca po niego sięgnąć! Czytelników, którzy znają już Campa raczej nie trzeba do tego przekonywać, jednak dla tych wszystkich, dla których będzie to pierwsza styczność z tym autorem należy się kilka słów uzasadnienia.
Akcja każdej historii zawartej w tym pierwszym tomie WYBRANYCH ZDARZEŃ KRYZYSOWYCH rozgrywa się w świecie opanowanym przez temporalne zaburzenia, multiwersalne paradoksy i nieustające (jak sama nazwa wskazuje) kryzysy. W przeciwieństwie jednak do komiksu Marvela, gdzie też takich motywów nie brakuje, ofiarami wszystkich tych anomalii nie są superbohaterowie, czy inne przerysowane, nadludzkie postacie, lecz zupełnie zwyczajni ludzie i ich zwyczajna codzienność. Motywem przewodnim wszystkich tych historii jest więc całkowite zagubienie ich bohaterów, niemożność odnalezienia się w tym szaleńczo pędzącym ku nieuchronnej zgubie świecie. Brzmi znajomo? Nie trzeba dużo główkować, żeby zdać sobie sprawę, że Camp poprzez hiperbolę tytułowych Zdarzeń Kryzysowych opowiada w ramach tej serii o naszym, zupełnie rzeczywistym świecie i kondycji człowieka w epoce późnego kapitalizmu. Współcześnie nie potrzebujemy temporalnych dyslokacji i multiwersalnych przybyszy, aby czuć jak grunt świata, który znamy kruszy się nam pod nogami. Jeśli można powiedzieć, że jakieś emocje wiodą prym w latach 20. XXI wieku to właśnie niepewność, strach, a co za tym idzie również gniew, który w każdej chwili może zamienić się w przemoc. WYBRANE ZDARZENIA KRYZYSOWE to komiks, który pod płaszczykiem kolejnego science fiction o podróżach w czasie i multiwersum, pragnie właśnie o tych emocjach i ich możliwych konsekwencjach opowiedzieć.
Świat stworzony przez Campa i cudownie urzeczywistniony przez Erica Zawadzkiego zdaje się być nie tyle krzywym zwierciadłem naszego świata, co jego destylowaną esencją podbitą do potęgi n-tej. To co u nas jest językową metaforą opisującą nasze zupełnie realne odczucia np. “jak ten czas szybko leci”, w świecie komiksu zostaje udosłownione i życie bohatera czwartego numeru całkowicie mu umyka nim jest w stanie się w nim odnaleźć. Camp bardzo lubi zabieg literalizowania sfery metaforycznej - chyba najlepszym tego przykładem jest ABSOLUTE MARTIAN MANHUNTER, gdzie granica pomiędzy ideą/metaforą, a światem przedstawionym całkowicie się zaciera. W WYBRANYCH ZDARZENIACH KRYZYSOWYCH również jest to prominentny motyw i jak dla mnie najbardziej udaną tego realizację znajdziemy w zeszycie piątym, w którym pętla przekazywanej z pokolenia na pokolenie traumy staje się pętlą czasową w sposób zupełnie dosłowny, więżąc bohaterkę w spirali dawnego traumatycznego przeżycia i nie pozwalając jej ruszyć dalej. W przypadku tego typu zabiegów ciężko mówić o jakiejkolwiek subtelności - Deniz Camp jest twórcą, który opowiada o współczesnym świecie dość bezceremonialnie, w bardzo dobitny sposób, co zresztą wydaje się być praktyką zupełnie świadomą.
W końcu współcześnie subtelności i tak umykają nam w zalewie informacji nastawionych na wywoływanie skrajnych emocji, więc fikcja, aby być skuteczna, może również musi taki tryb przyjąć. Nie oznacza to jednak, że jego historiom brak zniuansowania. Wręcz przeciwnie, cała jego twórczość opiera się na ukazywaniu napięć targających systemem i normami jakie nam narzuca, co osiąga wgryzając się w często w popkulturze zupełnie nie brane pod uwagę niuanse problemów współczesnego świata. Nie inaczej jest w ZDARZENIACH KRYZYSOWYCH, o czym najlepiej świadczy trzeci numer, w którym Camp podejmuje kwestię migracji w przemyślany sposób ukazując jak brak wsparcia socjalnego i tworzące się na tym gruncie resentymenty prowadzą do przemocy po obu stronach arbitralnej barykady.
Na swoją osobną sekcję entuzjastycznych pochwał zasługuje natomiast zeszyt drugi, najprawdopodobniej jeden z najlepszych pojedynczych numerów jakie dał nam rynek amerykański w ciągu kilku ostatnich lat. Formalnie mamy tu do czynienia ze swoistym narracyjnym kolażem - właściwa fabuła przeplata się tu płynnie z przeszłością głównego bohatera, jego traumami, wspomnieniami i dramatami, co składa się na niezwykle czułą, emocjonalnie głęboką opowieść o instrumentalizacji ludzkiego istnienia w kapitalizmie. Tą nadwyżkową warstwę znaczeniową całej tej historii Camp i Zawadzki budują nakładając na siebie i powtarzając wielorakie wizualne i fabularne motywy, aż zaczynają one tworzyć wielopiętrowy, mnożący znaczenia narracyjny palimpsest. Efekt jaki udaje im się w ten sposób osiągnąć wybija z kapci, choć z pewnością taka forma może wielu czytelników odrzucić z racji na swoje skomplikowanie.
Warto jednak dać temu numerowi kilka szans i czytać go w skupieniu, bo to co dostajemy w zamian naprawdę jest warte uwagi. Nie jest to zresztą pierwszy raz kiedy Camp taki zabieg narracyjny stosuje - pisałem o czymś formalnie podobnym już przy okazji naszego posta o BLOODSHOT UNLEASHED, ale również sławetny czwarty numer ULTIMATES o Fantastycznej Czwórce jest tego przykładem (genezy takiej formy opowiadania doszukiwałbym się w Morrisonowych INVISIBLES, a konkretnie zeszycie 12 pierwszej serii, choć może ktoś ten zabieg opatentował wcześniej). Drugi zeszyt WYBRANYCH ZDARZEŃ KRYZYSOWYCH jest jednak w mojej opinii najbardziej udaną realizacją takiego sposobu narracji, co pod wieloma względami jest też zasługą kapitalnego Erica Zawadzkiego, który zresztą nietypowe sposoby opowiadania obrazem stosuje tutaj co i rusz (chyba najbardziej efektownie we wspomnianym już zeszycie piątym i wizualnym przedstawieniem pętli czasowych).
Trąbimy i trąbimy już od jakiegoś czasu o tym jak fantastycznym autorem jest Deniz Camp. Biorąc pod uwagę jaki impakt na amerykański mainstream ma jego twórczość, można chyba powoli mówić o nim jako o jednym z najważniejszym głosów tego pokolenia amerykańskich scenarzystów komiksów. Cieszy więc fakt, że w końcu również polski czytelnik będzie miał okazję się z nim zapoznać dzięki Nagle! Jeśli słyszeliście cokolwiek o Campie, choćby jego wojażach wśród superbohaterów Marvela i DC, to za nic w świecie nie możecie pominąć tej premiery. Kto wie, może jeśli ten tytuł kliknie z polskim odbiorcą, to zobaczymy również inne serie Campa na polskim rynku. Marzy mi się 20TH CENTURY MEN, ale to zapewne dopiero pieśń przyszłości…