Jak wygląda życie w nowoczesnym zakładzie psychiatrycznym? Ten komiks obnaża stereotypy, ukazując wewnętrzny świat pacjentów psychiatrycznych i bolesną rzeczywistość, z którą każdy z nich zmaga się podczas leczenia.
To historia nowego pacjenta, który trafia do szpitala psychiatrycznego za namową siostry. Z zabandażowaną ręką i kurczowym trzymaniem się hasła: „Wyjdę stąd, zanim się obejrzysz”, zaczyna adaptować się do otoczenia i poznawać innych pacjentów. Spotyka mężczyznę w średnim wieku tak przerażonego życiem, że żywi nadzieję na to, że nigdy nie opuści zakładu. Byłą dziennikarkę, która bez przerwy mamrocze plotki o celebrytach. I nastolatka zmagającego się z tożsamością płciową i ostracyzmem społecznym. Choć na pierwszy rzut oka wydają się „szaleni”, każde skrywa w sobie traumę, która napędza ich zachowania.
Dziesięcioletnia praca nad powieścią graficzną „Wyprawa do wariatkowa” zawiera osobiste doświadczenia autorki Pam Pam Liu, a także jest pokłosiem szeroko zakrojonych badań nad literaturą poświęconą chorobom psychicznym.
Dzięki swobodnej komiksowej estetyce, absurdalnemu humorowi i dynamicznemu tempu, komiks ten przedstawia głębokie problemy w zabawny sposób, wydobywając chorobę psychiczną z cienia i wkraczając z nią w sferę codziennych, zrozumiałych interakcji. Pam Pam Liu użyła czarnego humoru, który wywołuje śmiech czytelników, ale i dreszcze…
27.03.2026
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
160x220 mm
336
99,00 zł
9788368259506
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Michał Szczebak:
Kolejny tytuł od Timofa z ostatnich kilku miesięcy, który idealnie wpasował się w moje gusta. WYPRAWA DO WARIATKOWA to z jednej strony komiksowa wyprawa w głąb psychiki człowieka, z którym raczej nikt z nas nie chciałby mieć nic wspólnego, z drugiej mocna, momentami wręcz surrealistyczna, krytyka instytucji szpitala psychiatrycznego oraz wciąż pokutującego współcześnie sposobu leczenia w obrębie jej murów. Efekt jaki udaje się osiągnąć tej nietypowej narracji, łączącej w sobie absurd, oniryzm, transgresję i powagę, jest naprawdę wyjątkowy, a przez to cholernie warty uwagi.
Choć to album tajwański, w tajwanie osadzony i do kultury tego kraju przede wszystkim się odnoszący, czuć, że autorka czerpie również z szerszego poletka literatury, choćby amerykańskiej. Świadczy o tym cytowanie “Białego Szumu” DeLillo odnoszącego nas do kontekstu literackiego amerykańskiego postmodernizmu (bo postmodernistycznie tu jest i to momentami bardzo mocno), ale przecież tematycznie jest to książka mająca też coś wspólnego z “Lotem nad Kukułczym Gniazdem” Kesey’a. Aluzji i cytatów jest więcej, ale intertekstualizm nie stanowi tu jednak clue. Wciąż bowiem komiks Pam Pam Liu to przede wszystkim historia stojąca na własnych nogach, autorska i przez to szalenie oryginalna, zarówno pod względem wizualnym, jak i fabularnym. Jakimś cudem udaje się w niej wyważyć wrażliwość rodem z memoiru, z naprawdę mocnymi i nieprzyjemnymi scenami, w taki sposób, że absolutnie nic się tutaj nie gryzie. Wręcz przeciwnie przez tą narrację płynie się gładko, choć z pewnością nie lekko i przyjemnie.
Jak dla mnie jeszcze większym wyczynem, za który autorce należą się pochwały, jest fakt, że głównym bezimiennym bohaterem tej historii jest mężczyzna, którego nie sposób polubić, czy nawet mu współczuć, a i tak komiks szybko nas wciąga i trzyma do końca. O ile jeszcze na samym początku jesteśmy w stanie deklarować neutralność wobec bohatera, to z czasem coraz bardziej widzimy to jak bardzo okropnym, małostkowym i w gruncie rzeczy żałosnym jest człowiekiem. Na czytaniu M**n K**pf i idealizowaniu H*tlera się to bynajmniej nie kończy. Rzeczywistość jego okrucieństwa jest tym bardziej namacalna (jak gdyby jego zachowanie wobec innych pacjentów nie było wystarczającym na to dowodem), w momencie gdy w pojedynczych scenach wracamy do wątku jego rodziny, siostry i małej siostrzenicy. To właśnie perspektywa dziewczynki, która zamiast wujka widzi monstrualnego przytulanego misia, jest jednocześnie furtką do prawdziwej przeszłości bohatera, a nie tylko jej projekcji, jak również swoistym wątkiem spajającym tą fabułę, bez ogródek mówiącym, może i banalną, ale niestety niezmiennie aktualną prawdę, że przemoc rodzi przemoc.
O ile wspomniana powieść Kesey’a oraz film pod tym samym tytułem wiele robi, aby idealizować swojego bohatera, to WYPRAWA DO WARIATKOWA zupełnie z tym tropem zrywa. Narrację jaką tworzy wokół siebie bohater jest widoczna gołym okiem przez znaczną większość tej historii. Każdy kolejny element dodawany do niej z czasem, czy to przekonanie o własnej “normalności” na początku, czy głęboko zakorzeniona wiara w odczuwaną od dziecka niesprawiedliwość, tylko sukcesywnie uzewnętrznia to jak bardzo żałosny i zapatrzony w siebie jest to człowiek. Finał natomiast, którego szczegółów nie zamierzam zdradzać, bo jak mało co jest on warty poznania samemu, jeszcze dobitniej zdziera zasłonę iluzji z tego co on o sobie myśli i pośrednio próbuje wmówić nam. Ponadto Pam Pam Liu na zakończenie rozprawia się z kwestią iluzji wyleczenia, którą szczyci się instytucja szpitala psychiatrycznego. Metoda psychoanalityczna według której ujawnienie, a następnie konfrontacja ze źródłem traumy, miałaby prowadzić do ostatecznego od niej uwolnienia, staje się tutaj niczym więcej jak tępym narzędziem społecznej kontroli oraz teatrzykiem ku uciesze samego pacjenta.
Do tej pory niewiele pisałem o warstwie wizualnej i to bynajmniej nie dlatego, że nie jest ona warta uwagi. Proste, choć ekspresyjne figury bohaterów oraz wspaniałe, przyprószone węglową fakturą, kolorowanie dają niesamowity efekt i wprowadzają niecodzienny klimat do tej historii, która zyskuje dzięki temu całą masę charakteru. Atmosfera i rysunki absolutnie bezbłędnie współgrają tu z kapitalnie rozpisaną fabułą. A ona, jak już pewnie zdążyliście zauważyć, bardzo przypadła mi do gustu. Jest tu wszystko czego chciałbym od komiksu tego kalibru, z takimi ambicjami i takim artystycznym kierunkiem. Dlatego niezmiernie polecam WYPRAWĘ DO WARIATKOWA Pam Pam Liu i z wielką chęcią zapoznałbym się z resztą jej dorobku, gdyby tylko ukazał się w Polsce.