NAIWNOŚĆ NIHILIZMU, czyli pierwszy tom niezależnej czarnobiałej amerykańskiej serii komiksowej, wydawanej od 1995 do 2020 roku, którą stworzył, napisał i narysował laureat nagrody Eisnera – David Lapham.
Fabuła obejmuje okres od połowy lat siedemdziesiątych do połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku i przedstawia pogmatwane, często tragiczne losy dużej obsady bohaterów wmieszanych w przestępczy światek, takich jak niewinna dziewczynka, będąca świadkiem brutalnego podwójnego morderstwa, podrzędni gangsterzy, którzy zaczynają rozumieć, co jest naprawdę ważne w życiu, w najgorszym możliwym momencie, oraz grupka przyjaciół uciekająca przez konsekwencjami złych wyborów do sennego amerykańskiego miasteczka. Bo to nie jest tylko opowieść o zbrodniach – to opowieść o chwilach, które mogą zdefiniować lub zniszczyć życie… jak zabłąkane kule, których nigdy się nie spodziewamy.
ZBŁĄKANE KULE. NAIWNOŚĆ NIHILIZMU zawiera zeszyty STRAY BULLETS #1–14.
24.05.2024
I
Czerń / Biel
Twarda
180x275 mm
456
179,00 zł
9788367571357
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Macie czasami ochotę dotknąć brudu? Takiego brudu życiowego, takich sfer, do których nigdy nie chcielibyście zajrzeć osobiście? Jeśli tak, to koniecznie przeczytajcie komiks Laphama. Gwarantuję, że prysznic będzie potem koniecznością.
„Zbłąkane kule” to historie dziejące się głównie na początku lat 80. XX wieku. Głównymi bohaterami są ludzie, których życie z różnych przyczyn zepchnęło na boczny tor. Kogo my tu nie mamy: narkomani, dewianci seksualni, mordercy, ale też i osoby, których jedyną winą jest fakt, że pogubili się w życiu. Obraz ukazanej egzystencji po prostu napawa czytelnika smutkiem. Oczywiście wizja ukazująca, jak ludzie nie potrafią poradzić sobie z prostym życiem, nie jest niczym odkrywczym. Ale jednak wydźwięk opowiadanych historii potrafi zburzyć komfort czytelnika.
Struktura fabularna jest bardzo charakterystycznym elementem „Zbłąkanych kul”. Zapomnijcie o chronologii wydarzeń. Tutaj, niczym widzowie „Pulp fiction”, obserwujemy różne opowieści, w różnych liniach czasowych, które są ze sobą połączone delikatną nicią prawie niewidocznych powiązań. Postacie występujące niekiedy w malutkich epizodach, po kilkudziesięciu stronach stają się głównym bohaterem kolejnej historii, a czytelnik z zaciekawieniem powraca na wcześniejsze strony, aby przypomnieć sobie fabułę z nimi związaną.
Graficznie zdefiniowałbym ten komiks jako taki w sam raz. Opowiadanie tego typu historii w formie klasycznej czarno-białej kreski jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Bo tu nie chodzi o optyczne fajerwerki, tu treść ma mówić wyraźnie sama za siebie. I tak też jest.
Niestety, jak dla mnie, ten komiks ma w sobie trochę niewykorzystanego potencjału. Gdyby autor pozostał na ścieżce ukazanej w pierwszej połowie albumu, to pewnie po jego przeczytaniu czułbym się "fatalnie" zachwycony tą koszmarną wizją. Jednak Lapham poprowadził swoją historię w innym kierunku, niż się tego spodziewałem. Czy to dobrze, czy to źle, sami oceńcie. Ale na pewno ten komiks warto przeczytać i zadać sobie inne pytanie: czy na pewno wszystkie kule są zbłąkane?