Od złodzieja do superbohatera – wywiad z twórcami „Lisa”

Data publikacji

3.04.2026 06:00

wywiad twócy lisa Od lewej: Alan Gajewski, Jakub Oleksów, Dariusz Stańczyk

Z Dariuszem Stańczykiem, Jakubem Oleksowem i Alanem “ALGOYO” Gajewskim, na temat serii Lis, która wkrótce zaliczy nowy początek wraz z kampanią na Kickstarterze, rozmawiał Mateusz Godlewski.

Przenieśmy się myślami do roku 2014, kiedy debiutuje Lis. Co skłoniło Cię do stworzenia tego niecodziennego superbohatera, który trudni się złodziejstwem?

🟡Dariusz Stańczyk: Żaden z polskich superbohaterów pojawiających się wówczas na planszach komiksów nie trafiał idealnie w to, czego ja oczekiwałem od komiksu superbohaterskiego ukazującego się w Polsce. Postanowiłem zatem wyjść z własną inicjatywą. Tak powstał Lis.

Jakie dzieła zainspirowały Cię wówczas do stworzenia tego bohatera? Byli to amerykańscy herosi czy raczej nasi rodzimi bohaterowie?

🟡DS: Zdecydowanie były to amerykańskie komiksy i kreskówki superbohaterskie. Moimi głównymi inspiracjami storytellingowymi były: serie Ultimate Spider-Man pisana przez Briana Michaela Bendisa i początki Ultimate X-Men oraz serial Batman: The Animated Series. Jestem też wielkim fanem Spider-Mana z lat 80. i 90. – zwłaszcza tego rysowanego przez znienawidzonego przez wiele osób Marka Bagleya. Uważam, że jest to jeden z najlepszych rysowników Spidera, pomimo, że ma swoje specyficzne rzeczy do których można się przyczepić. Chciałem stworzyć coś, co by trafiało w takie nuty u mnie, w jakie trafiały tamte komiksy.

Wywiad Lis 01

Czy zdarzało Ci się konsultować swoje pomysły na komiks ze znajomymi przed wydaniem Lisa?

🟡DS: Nie, z nikim (poza wydawcą, Aaronem) się nie konsultowałem, ponieważ nie miałem tak bardzo dobrych znajomości w “komiksowie”, a poza tym jestem przekonany o własnej fantastyczności (śmiech) i wiem, co robię dobrze. Oczywiście, nie wszystko zrobiłem idealnie, bo pewne rzeczy można było poprawić. To była oczywiście kwestia łamania, typografii i dymków. Wynikało to z tego, że nasz dobry kolega, który nam pomagał przy składzie zajmował się wcześniej jedynie książkami i materiałami reklamowymi – była to jego pierwsza przygoda ze składem komiksu. Dawałem mu wskazówki, starał tworzyć dymki najlepiej jak potrafił w danym momencie, ale czasami nasza wizja się rozbiegała. Jednak jakoś nam to wyszło. Lis był w ogóle tworzony jakoś o 1:00-2:00 w nocy po zamknięciu kawiarni, którą prowadziłem. Siedzieliśmy do późna, piliśmy hektolitry kawy i rzucaliśmy się w wir pracy. Była to wielka przygoda, trochę szliśmy na oślep. Teraz wiele rzeczy zrobiłbym inaczej – w zasadzie już zrobiłem, kiedy wrzucałem całą pierwszą serię na nieistniejące już Webkomiksy za friko. Zmieniałem tam trochę typografię – i tak bardzo roboczo. W kolejnych komiksach, które współtworzyłem lub tworzyłem, także odpowiadając za skład, dymki i typografia wyglądała już dużo lepiej. Wiedziałem, co chcę zrobić, więc nie miałem potrzeby konsultowania tego z kimkolwiek poza redaktorem i wydawcą Aaronem, który bardzo wspierał ten projekt i wydawał to pod swoim szyldem.

Przy pierwszym Lisie współpracowałeś z Jakubem Oleksowem. W jaki sposób nawiązała się ta współpraca i jaka była dynamika relacji między scenarzystą i rysownikiem?

🟡DS: Studiowaliśmy razem z Kubą na anglistyce i tak się poznaliśmy. Pierwotnie rozmawiałem o rysunkach do Lisa z moim kolegą z liceum, ale on z różnych przyczyn nie zdołał się tego podjąć. Rzuciłem zatem ten temat do Kuby, który powiedział: “Wiesz, generalnie nie umiem rysować superbohaterów.” W rzeczywistości rysuje świetnie – ma bardzo punkowy, cartoonowy styl. Odpowiedziałem: “To bardzo dobrze, bo będzie to trochę inny superbohater!” Zależało mi na tym, by Lis był polski, ale jednocześnie operował na motywach narracyjnych, które są obecne w amerykańskim komiksie. Jest to o tyle ciekawy twór, że to nie jest przypisanie 1:1 amerykańskich komiksów na polskie podwórko, tylko adaptacja narracyjnych struktur na nasze realia kulturowe i przekonanie się, czy będzie w stanie działać. Okazało się, że przez pięć zeszytów działało bardzo dobrze. Udało nam się napisać i narysować je również dzięki współpracy z Dorotą Papierską i Patrycją Awdjenko. No i tak to wypaliło!

Wywiad Lis 02

No właśnie, Jakubie, co sprawiło, że zaangażowałeś się w ten projekt?

🟢Jakub Oleksów: Przede wszystkim na starcie byłem mocno sceptyczny, jeśli chodzi o tworzenie komiksu superbohaterskiego. Zupełnie nie czułem „trykociarstwa” rodem zza oceanu, co dla Dariusza było tylko olbrzymim plusem – wszak też nie chciał, żeby w Lisie powiewały peleryny, trzeszczały rajtuzy, a postaci walczyły w imię szczytnych ideałów, prezentując dumnie swoje osobiste loga na piersi. Bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język – chcieliśmy stworzyć historię awanturniczo-kryminalną, w której pojawiające się gdzieniegdzie nadludzkie zdolności byłyby tylko narzędziem, elementem arsenału jak broń palna czy zaawansowana technologia.

Świat oryginalnego Lisa jest mroczny i utrzymany w konwencji dość klasycznej konwencji superhero. Jakie dzieła stanowiły dla Ciebie inspirację podczas jego współtworzenia?

🟢JO: W pierwszej kolejności muszę wymienić nieśmiertelny serial Batman: The Animated Series, do tego spory wpływ wywarła na mnie klasyczna trylogia gier Thief (The Dark Project, The Metal Age i Deadly Shadows) – zwłaszcza niezwykle klimatyczne przerywniki fabularne i atmosfera misji, które pozwalały wcielić się w tytułowego złodzieja i wczuć w jego sposób myślenia. Niebagatelną rolę odgrywały tu również krajobrazy Warszawy po zmroku. Wtedy często wyprawiałem się na nocne wycieczki rowerowe z wysłużonym „ziemniaczanym” aparatem, robiąc przy okazji mnóstwo zdjęć. Dzięki temu miałem całą bazę inspiracji w postaci kadrów ulic skąpanych w pomarańczowym blasku latarni i zimnym świetle neonów, ciemnych, zaśmieconych zaułków, rozmaitych blokowisk, działkowisk, żulowisk, dresowisk, ale też i różnych memicznych napisów na murach lub niefortunnie ustawionych obok siebie reklam.

Wywiad Lis 03

Jak duża była ingerencja Dariusza w projekty postaci?

🟡JO: Dariusz na początku dostarczył mi kilka swoich szkiców, potem wziąłem je na warsztat i przerobiłem tak, by wyglądały jak kostiumy filmowe sklecone z tego, co można kupić w demobilach lub lumpeksach, czyli by nabrały nieco bardziej „przyziemnego” charakteru.

Jak wyglądała współpraca między scenarzystą i rysownikiem w przypadku Lisa?

🟢JO: Sama współpraca szła nam całkiem gładko, a głównym problemem był czas i moce przerobowe – pracowałem wtedy po kilkanaście godzin dziennie nad sporą grą komputerową i Lis dosłownie powstawał po nocach. Brakowało mi czasu, brakowało sił i zdrowia. To na pewno przełożyło się na kształt pierwszego zeszytu, z którego nie byłem zadowolony. Potem po latach, mając już więcej czasu i doświadczenia usiadłem do niego ponownie i w całości go odświeżyłem, „zremasterowałem” – część stron otrzymała spory lifting graficzny, część powstała zupełnie od nowa. Całość potem ukazała się w edycji cyfrowej i dopiero pod tą wersją jestem w stanie się bez wahania podpisać rękami i nogami.

Wywiad Lis 04

Lis był Waszym debiutem. Jak czuliście się w “komiksowie” jako debiutanci i jaki był odbiór pierwszych zeszytów?

🟡DS: Odbiór był specyficzny, bo z początku na grupkach komiksowych ludzie byli nastawieni dość sceptycznie, jeśli nie negatywnie. Za to czytelnicy, którzy sięgali po nasz komiks, byli bardzo zadowoleni. Pamiętam, że jak powiedzieliśmy komuś z komiksowego podwórka, że chcemy wydać pierwszy zeszyt Lisa w tysiącu egzemplarzach, to odpowiedział nam, że jak sprzedamy trzysta sztuk, to będzie to już olbrzymi sukces i że nakład o którym myśleliśmy to przeginka. Trzysta Lisów sprzedaliśmy w ciągu pierwszego miesiąca czy dwóch, a cały nakład pierwszego zeszytu sprzedaliśmy w ciągu roku. Wyszło to bardzo dobrze i paradoksalnie nasz komiks najbardziej spodobał się ludziom, którzy niekoniecznie byli komiksiarzami jako takimi, a po prostu przy okazji konwentów szukali tytułów, które by z nimi rezonowały. Z czasem Lis został zaakceptowany i doceniony.

🟢JO: Miałem nieco obaw, ponieważ jak wspomniałem wyżej nie byłem do końca zadowolony z pierwszego albumu. Tym bardziej zaskoczyły mnie przeważająco pozytywne recenzje i przytłaczająco ciepłe przyjęcie w naszym komiksowym światku. Nasze “komiksowo” to w większości prawdziwi pasjonaci, którzy też kiedyś debiutowali i którzy wiedzą, ile potu i krwi wymaga stworzenie pełnometrażowego albumu. Sam osobiście poznałem przy okazji konwentów czy warsztatów mnóstwo fantastycznych ludzi, od których otrzymałem masę zarówno merytorycznego jak i moralnego wsparcia i z którymi do dziś trzymam kontakt i niekiedy łączę siły we wspólnych projektach.

Przez jakiś czas wydawaliście Lisa w internecie, m.in. na Webtoon oraz na nieistniejących już Webkomiksach. Czy planujecie także dodruk oryginalnej serii?

🟡DS: Na ten temat trzeba rozmawiać z Alanem Gajewskim, który pracuje obecnie ze mną nad kolejnym Lisem i będzie go także wydawał. Jesteśmy już dogadani ze wszystkimi osobami zaangażowanymi w pierwszą serię i jest zgoda na to, by puścić to zbiorczo. Zależy nam wszystkim na tym, aby nasz komiks był jak najbardziej dostępny.

Wywiad Lis 05

No właśnie, Alanie – mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, na jakim etapie są obecnie prace nad nowym Lisem?

🔵Alan Gajewski: Plan był taki, by w 2025 lub w pierwszej połowie 2026 wypuścić to na Kickstarterze. Scenariusz jest już gotowy, tak jak i większość szkiców. Podobnie kilka stron i okładka, ale jest jeszcze sporo do roboty. Naszym priorytetem jest na pewno wystartowanie z kampanią crowdfundingową, bo my z Yelly.studio z naszymi głównymi tytułami – Battle Code: Ragnarök i Atticus Crowe & The Voodoo Witch – działamy przez crowdfunding. To są nasze główne serie i niebawem dołączy do nich Lis. Będziemy go wydawać zarówno po polsku, jak i po angielsku, co myślę, że jest dość cenną informacją.

Uchylę może nieco rąbka zza kulis twórców indie. Pierwotny plan na stworzenie i wypuszczenie Lisa 2.0 był taki, że chcieliśmy to publikować najpierw przez polski serwis crowdfundingowy i tylko do Polaków, ale zrezygnowaliśmy z tego modelu na rzecz podtrzymania naszego klasycznego podejścia: czyli kampania na Kickstarterze skierowana do komiksiarzy z każdego zakątka świata. To USA, UK i Polska są od zawsze naszymi najmocniejszymi rynkami do ekspansji. Z czego czytelnicy ze Stanów to zdecydowanie najwięksi fani klasycznych zeszytówek. I jak się okazało, rzeczywistość po jakimś czasie nas zweryfikowała, i to wcale nie obawy przed mocnym nasyceniem rynku trykociarzami trzymają nas w blokach startowych, a pewne zmiany geopolityczne. Ciekawostka jest taka, że bardzo ciężko dziś nadać do Stanów paczkę z komiksami w rozsądnej cenie, a fani komiksu zza oceanu niechętnie dziś wspierają niezależne produkcje z Europy po tych wszystkich zmianach taryfowo-kosztowych, więc logistyczno-marketingowo jesteśmy nieco uziemieni. Do tego doszło sporo zleceń graficznych i po mojej stronie w międzyczasie i prace nad komiksem sporo nam się opóźniły. Ale dziś jesteśmy na dobrej drodze do zebrania niezbędnego materiału do ruszeniem z tym na poważnie. Niemniej jednak: trzymanie za to mocno kciuków na pewno pomoże (śmiech).

Wywiad Lis 06

W nowej wersji Lisa design postaci trochę się zmienia. Jest mniej mroczny i bardziej cartoonowy. Kto był autorem koncepcji wyglądu nowej serii?

🟡DS: To była nasza wspólna decyzja. Pierwszy kostium Lisa to nigdy nie było to, co ja widziałem. Była to koncepcja Kuby, która oczywiście była fenomenalna. Lubię, jak rysownicy zawsze dają coś od siebie. Jako, że Alan ma swoją specyficzną kreskę, chciałem dać mu swobodę, aby mógł przedstawić swoją interpretację uniwersum. Rozmawialiśmy o tym i konsultowaliśmy to ze sobą. Stworzyliśmy również fabularne wytłumaczenie, dlaczego kostium się zmienia. W każdym razie jest to głównie po to, by Alan mógł dać popis swojej kreatywności.

🔵AG: Chcieliśmy rozwinąć skrzydła dosłownie, ale Dariusz się nie zgodził. (śmiech) Chodzi o jedną z koncepcji nowego kostiumu. Ten styl wynika po prostu trochę z tego jak ja rysuję i jest to dosyć cartoonowa kreska. I tak staram się trochę dostosować do tego gatunku superhero, żeby było to bardziej plastyczne i dynamiczne. Tak jak Darek wspominał, redesign był naszą wspólną decyzją. Było to poprzedzone intensywną burzą mózgów – powstało wiele tych kostiumów, niektóre z nich były poważne, inne zabawne. Chcieliśmy to zrobić tak, by zarówno on miał fun z tego, że Lis powraca, jak i ja, że mogę go rysować.

W comebacku, który nas czeka, Lis kończy z przestępczą działalnością. Skąd taki pomysł i czym jeszcze zaskoczy nas odświeżona seria?

🟡DS: Lis nigdy nie miał być przestępcą długo. Była to jego profesja wyjściowa. Po zebraniu odpowiedniej liczby punktów doświadczenia miał przejść na profesję zaawansowaną “superbohater”. Jak przeczyta się pierwszego Lisa, to można zauważyć, że nie kradnie tam zbyt wielu rzeczy, bo jego pierwsza próba kradzieży czegoś w Polsce kończy się niepowodzeniem.

🔵AG: Po prostu media to rozdmuchały jak zwykle!

🟡DS: (śmiech) Dokładnie, to po prostu wina oszczerczych mediów! W czwartym zeszycie Gabriel kradnie środki usypiające z zoo i to wszystko. Cała jego przestępcza kariera to są tak naprawdę nieopowiedziane historie z przeszłości z Wielkiej Brytanii. W Polsce nie miał szans na to, by cokolwiek ukraść. Powinien iść po prostu w politykę, gdyby chciał to robić dalej. (śmiech) Coś mu się pewnie uda w nowej serii. Być może z bardzo szlachetnych a nie egoistycznych pobudek.

Wywiad Lis 07

Do kogo będzie skierowana nowa seria Lisa? Celujecie w ludzi, którzy dorastali wraz z oryginalnym komiksem czy do zupełnie nowej grupy odbiorców?

🔵AG: Why not both? Dariusz starał się napisać to w ten sposób, by ludzie, którzy zupełnie nie mieli styczności z Lisem mogli się w tym odnaleźć i na spokojnie prześledzić nową serię. Ci, którzy znają poprzednie zeszyty, będą mieli szansę zobaczyć kilka smaczków i nawiązań. Wracając jeszcze do tematu wydania zbiorczego: na pewno nie jest tak, że jest to temat zostawiony – wymaga po prostu jeszcze trochę pracy. Bardzo chętnie chcieliśmy coś takiego wypuścić, więc myślę, że można oczekiwać, że w bliższym lub dalszym czasie na rynku pojawi się wydanie zbiorcze Lisa.

🟡DS: Owszem, gdy pisałem Lisa, zależało mi na tym, aby robić to tak, żeby zainteresować świeżego czytelnika bez potrzeby zapoznawania się z oryginałem – dlatego nowa seria nazywa się Nowy początek. Wszystkie postacie, które pojawiają się w drugim story arcu a pojawiały się też w poprzednim zostaną przypomniane i nakreślone na nowo, w bardzo naturalny sposób. Mogę zdradzić tyle, że nowa historia zaczyna się od domówki u głównego bohatera, gdzie pojawia się przekrój postaci z jego otoczenia. Będzie można tam dostrzec tam wzmianki o postaciach, które pojawiły się lub zostały wspomniane jeszcze w pierwszym zeszycie. Zostaną trochę rozwinięte i będzie o nich więcej. Nawet ktoś, kto nie pamięta Lisa a czytał ten komiks może po prostu zasiąść do nowego story arcu bez przypominania sobie staroci i cieszyć się lekturą. To trochę tak, jakbyś czytał stare Spider-Many w latach 80. Kiedy złapiesz nowego Spider-Mana w 2026 roku, nie musisz czytać czterdziestu lat komiksu, by wiedzieć o co chodzi, bo szybko orientujesz się w nowym wątku. Jest to, można powiedzieć, nowy arc.

Co zaciekawiło Was najbardziej w ostatnich latach w polskim i zagranicznym komiksie?

🔵AG: Nie wiem, czy jest tu się czym chwalić, ale dopiero niedawno po latach przeczytałem całą serię Incognito – pochwalę tu i poklepię po plecach kolegów Piotra Czarneckiego i Łukasza Ciżmowskiego. (śmiech) Fajnie, że dokończyli to po latach. Trochę im to zeszło i mieliśmy się zsynchronizować z tymi premierami, ale coś nam niestety nie pykło. Czytam trochę Marvela i DC, ale nie wiem, czy potrafiłbym wyróżnić konkretne tytuły. Ostatnio odkryłem ciekawe uniwersum – Valiant. Kilka numerów z tego uniwersum zostało wydanych w Polsce. Moje wielkie odkrycie 2025 roku to zdecydowanie Daniel Warren Johnson – bardzo płodny, kreatywny i utalentowany rysownik i scenarzysta. Poza tym przepadłem totalnie w świecie Teenage Mutant Ninja Turtles – po latach wróciłem do tego uniwersum i nadrabiam starsze komiksowe historie, ale nie zapominam też o tych nowych, czyli osławiony Ostatni Ronin na pewno będzie gdzieś w topce.

🟡DS: Ostatnio niewiele rzeczy. Nie czytam już zbyt wielu komiksów dla przyjemności, bo czytam zazwyczaj te, które tłumaczę. Cała masa komiksów czeka u mnie na “półce wstydu”, ale nie mam kiedy ich przeczytać. Z takich nowych rzeczy mogę wymienić to, przy czym pracowałem ostatnio, czyli serię Daredevil pisaną przez Chipa Zdarsky`ego. Jest to bardzo mocny komiks, dobrze napisany. Momentami nierówny, są momenty, które mniej mi się podobają, ale generalnie jest naprawdę udany. Jeśli chodzi o komiksy, które zrobiły na mnie bardzo mocne wrażenie i robią do tej pory, to muszę wymienić Spider-Man: Ostatnie łowy Kravena napisany przez J. M. DeMatteisa i rysowany przez Mike`a Zecka. Fenomenalny komiks – najlepszy Spider-Man w historii planety! Wolverine: Origin pisany przez Jenkinsa i rysowany przez Kuberta. To fenomenalny komiks, bo jest trochę westernem dziejącym się na północy, gdzieś w śnieżnej Kanadzie, trochę jest to też Tajemniczy Ogród. Pięknie zilustrowany, fajny suspens, ekstra plot twisty. Rzecz, która łączy Origin i Ostatnie łowy Kravena to cytaty z Tygrysa Williama Blake`a, a wiadomo, że jak jakiś komiks cytuje Williama Blake`a to automatycznie staje się bardzo dobrym komiksem.

Trzecią rzeczą, która jest dla mnie absolutnie niedościgniona to pierwszy i drugi tom Conana wydany w Polsce. Pierwszy tom napisany przez Kurta Busieka, znanego chociażby z Marvels i drugi tom napisany – poza Busiekiem – także przez Mignolę i Trumana. Ten komiks jest absolutnie obłędny i cudowny. Jest jedną z najlepszych adaptacji prozy Howarda jakie kiedykolwiek powstały. Nawet te fanfickowe story arki, które tam się pojawiają nie są złe, co się rzadko zdarza! Sam jestem conanowym purystą i wszystko, co nie jest kanoniczne albo conaniczne (śmiech), jest dla mnie z automatu gorsze, ale nie w tym wypadku. Komiks jest napisany absolutnie świetnie, jest tam fenomenalne użycie fontu, bo jest to narracja w narracji w narracji. Jeśli ktoś zapytałby mnie, kiedy rozgrywa się akcja tego komiksu, powiedziałbym, że dzieje się tu i teraz, ponieważ najbardziej powierzchowny poziom narracji jest napisany fontem maszynopisarskim symulującym narrację Howarda, którą czyta czytelnik. Czytasz teraz narrację, która jest do Ciebie skierowana, więc akcja komiksu dzieje się w chwili, gdy to czytasz. Uwielbiam to! Potem masz narrację z Kronik Nemedyjskich, która jest czytana przez postaci, które żyły po Conanie i dopiero wewnątrz tej narracji rozgrywają się przygody Cymeryjczyka. Jest tu tyle różnych leveli i każdy inny font sugeruje inną czasoprzestrzeń, które wzajemnie się uzupełniają. To, co Busiek tam odwalił to, w moim odczuciu, istne arcydzieło. Jak ktoś nie czytał tego komiksu, to, moim zdaniem, nie czytał żadnego komiksu! Warto dodać, że jest też świetnie tłumaczony, ponieważ ja go tłumaczyłem. (śmiech) Te trzy rzeczy to ogółem genialne komiksy – dwa superbohaterskie i jeden fantaziarski. I love it!

Jak wyglądają Wasza plany zawodowe na najbliższy czas?

🔵AG: Najbliższe tygodnie będę się starał poświęcić Lisowi, żebyśmy mogli z tym wreszcie wystartować. Zawodowo: projektowanie i projektowanie. To u mnie się raczej nie zmienia. Komiksy to takie moje drogie hobby. (śmiech) Jeżeli chodzi o eventy na których pojawimy się w 2026 roku, to na pewno celujemy klasycznie w MFKiG, ale pojawimy się też we Wrocławiu już w lutym na Podziemnych Kocurach. Poza tym wstępnie chcielibyśmy pojawić się też w Poznaniu i być może w Warszawie.. Pojawiły się już jakieś propozycje, zaproszenia i rozmowy, ale musimy to sobie przeanalizować. Mam jednak nadzieję, że na jednym z nadchodzących eventów w 2026 będzie można zbić z nami piątkę i zgarnąć tego najnowszego Lisa.

🟡DS: U mnie jest kilka zleceń tłumaczeniowych do których będę siadał. Harmonogram mam ustawiony do ok. lutego. Zobaczymy, co przyniesie obecny rok. Mogę zdradzić, że będą to znane i cieawe tytuły. Niedawno ukazało się olbrzymie wydanie deluxe Punisher: Dziennik wojenny, nad przykładem którego miałem przyjemność pracować. Zanim przystąpiłem do pracy nad tłumaczeniem, obawiałem się, że komiks z lat 80. mógł się niefajnie zestarzeć. Pracowałem już nad kilkoma oldschoolami i bywała to męcząca praca. Było jednak zupełnie inaczej. Pracowało mi się przy tym bardzo płynnie. Fajny komiks – polecam gorąco! Pojawi się też kilka ciekawych pozycji, o których nie mogę jeszcze mówić, ale naprawdę jest na co czekać. Z autorskich rzeczy: mam rozgrzebany scenariusz jednego horroru. Planuję wydanie dużego albumu. Nie wiem, kiedy to powstanie ale na pewno powstanie. Jak to napiszę, to może ktoś to będzie chciał narysować. Ma być to jedna historia, ale piszę go tak, aby w razie potrzeby można było wydać go w odcinkach. Zacząłem to pisać rok temu i nie miałem czasu jeszcze go skończyć, bo pracuję jeszcze przy wielu innych rzeczach. Jest to jedno z moich pisarskich marzeń, które chciałem zrealizować. Mamy też gotowy do wydania komiks dla dorosłych. Horrorowo-erotyczny. Obrzydliwie zboczony. A jak już zakończymy pisanie pierwszego nowego story arcu Lisa, to siadam do pisania drugiego.

🟢JO: Przede wszystkim kontynuuję to, czym zajmuję się pełnoetatowo, czyli tłumaczenia, tłumaczenia i jeszcze raz tłumaczenia (głównie gier, choć trafiają się również seriale, książki i komiksy) plus po godzinach indywidualne zlecenia graficzne. Do tego udzielam się gościnnie w rozmaitych antologiach (m.in. Warchlaki) czy projektach komiksowych, takich jak Ćma od naszej zaprzyjaźnionej ekipy oraz pewna nadchodząca produkcja dla dorosłych czytelników. Obecnie jeszcze dodatkowo wypuszczam macki, sondując inne branże, m.in. sprzedaż koszulek i gadżetów z nadrukami czy wreszcie coś,  co pozwala mi odkleić się od monitora, czyli wykonywanie masażów klasycznych, sportowych i relaksacyjnych.

Lis 2.0 #01: Nowy początek

Scenariusz
Rysunki

Gabriel Majewski, młody złodziej o nadludzkiej sile i zwierzęcej zwinności, nieumyślnie zostaje bohaterem oraz internetową sensacją. Nie chcąc zwracać więcej uwagi na swoje alter ego, Lisa, Gabriel postanawia zawiesić przestępczą działalność, aby na nowo ułożyć sobie życie w Warszawie – mieście, które nigdy nie śpi.

Kiedy działania bezwzględnego biznesmena, wykupującego warszawskie grunty, zaczynają zagrażać jego przyjaciołom, a ludzie przyglądający się sprawie znikają bez śladu, Gabriel decyduje się ponownie założyć kostium i przeprowadzić własne śledztwo…

Seria

Lis

Kategoria

Superbohaterskie

Pochodzenie

Komiks polski

Wydawca Polski

Yelly.studio

Data Wydania

2026

Wydanie

I

Druk

Kolor

Oprawa

Miękka

Format

170×260 mm

Zobacz

Biogramy autorów:

Dariusz Stańczyk – Zwany również Krabem, Krabiszczem i Kraboslavem. Jako scenarzysta debiutował w 2014 roku komiksem „Lis”, stworzonym we współpracy z artystą Jakubem Oleksowem. Tłumacz, rysownik i zabijaka, znany z tego, że bywa w miejscach i ładnie wygląda. Ongiś, dawniej, drzewiej z Arturem Biernackim, Jakubem Oleksowem, Grzegorzem Kaczmarczykiem i Bozią tworzył internetowy komiks grozy „Starodrzewy”. W ostatnich latach pracował przy przekładzie wydawanej przez Egmont serii „Conan” (oryginalnie Dark Horse Comics), „Rękawicy Nieskończoności”, a także gościnnie przy „Transformers Kolekcja G1”. Aktualnie szykuje się do komiksowego comebacku publikacją o treści nieprzystojnej.

Jakub Oleksów – Rysownik komiksu „Lis”, współrysownik komiksów „Hexenberg: Ursula Hammel”, „Dinomanta: Prolog” i „Starodrzewy”. Szalony naukowiec, weekendowy wojownik i maniak makabry. Od lat w branży gier komputerowych, od zawsze z dziwnymi pomysłami.

Alan „ALGOYO” Gajewski – projektant graficzny oraz ilustrator. Współautor komiksowej serii „Battle Code: Ragnarök” ufundowanej dzięki crowdfundingowi, a wypuszczonej w świat pod szyldem indie wydawnictwa yelly.studio, które założył i współtworzy od 2021 roku.

Kiedyś głównie czytał. Dziś czyta jeszcze więcej i tworzy swoje komiksy, które trafiają do ludzi z różnych zakątków globu. Grubociosana kreska, żywe kolory, dużo humoru i popkultura to jego domeny. Oprócz kosmicznej sagi o wikingach ma na koncie takie tytuły jak „Uruk”, „Clint” i „Cięty”. Od prawie dekady publikuje również odcinki „Potwornie Prawdziwe”, które w 2024 zadebiutowały na papierze. Obecnie pracuje nad przywróceniem do mainstreamu kultowej serii „Lis” o polskim superbohaterze, ilustrując jej najnowszy zeszyt o wymownym tytule „Nowy Początek”.

Absolwent Grafiki Komputerowej – licencjat pisał o historii i przyszłości medium komiksowego. Pasjonat. Legendy głoszą, że urodził się z ołówkiem w ręku. Prywatnie właściciel agencji kreatywnej i tata dwóch córek, z którymi wieczorami czyta komiksy. Miłośnik rysunku cyfrowego i animacji.

Mateusz Godlewski – absolwent architektury przestrzeni informacyjnych na Uniwersytecie Warszawskim i student wiedzy o teatrze na Akademii Teatralnej w Warszawie. Wcześniej związany m.in. z Radiem ESKA, „Magazynem PDF” i Radiem Kampus. Interesuje się popkulturą z naciskiem na komiks i animację. Publikuje w „Zeszytach Komiksowych” i współpracuje z portalem Gotham w deszczu. Od kilku lat prowadzi lub współprowadzi prelekcje na takich wydarzeniach jak Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi, Festiwal Komiksowa Warszawa czy Festiwal Fantastyki Pyrkon. Fanboy gier Nintendo, entuzjasta wspinaczki i niepoprawny miłośnik muzyki z lat osiemdziesiątych XX wieku, której chętnie słucha na płytach winylowych.