Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Punkt wyjścia w StageS potrafi zaciekawić, chociaż trudno mówić tu o jakiejkolwiek rewolucji gatunkowej. Poznajemy Meguru Ukiyo, licealistę po przejściach, który jako dziecko stracił rodziców w tragicznym wypadku samochodowym. Jego los odmienia się po spotkaniu z Bóstwem Białego Węża. Problem w tym, że przepowiednia bóstwa szybko się sprawdza i chłopiec ginie, by zaraz potem wrócić do życia dzięki paktowi. Ceną za powrót zza grobu jest misja: ma dokładnie sto dni na uratowanie swojej przyjaciółki z dzieciństwa, Sary, przed zamordowaniem przez Czarnego Węża. Konstrukcja fabularna opiera się więc na motywie uciekającego czasu, co teoretycznie powinno budować stałe napięcie i dynamikę.
Niestety, ten narzucony wątek nie zawsze przekłada się na faktyczne tempo opowieści. W pierwszych trzech tomach obserwujemy rozjazd między dramatyczną stawką a tym, jak prowadzona jest akcja. Po mocnym wstępie i zawiązaniu paktu, historia zaczyna skręcać w stronę utartych torów. Meguru, by zrealizować swój cel, musi dołączyć do organizacji Toraden, zajmującej się eksterminacją potworów zwanych plugawymi. W dalszej części manga skupia się na konfrontacji z silniejszym przeciwnikiem o imieniu Reisai, utracie mocy oraz konieczności odbycia intensywnego, niebezpiecznego treningu. Choć więc w mandze dzieje się sporo, sam układ wydarzeń przebiega według bardzo tradycyjnego, wręcz podręcznikowego dla shōnenów schematu: walka, porażka, trening, zdobycie nowej mocy i ponowna walka.
Kreacja głównego bohatera budzi bardzo mieszane uczucia. Meguru jest postacią, wokół której wszystko się obraca, ale niekoniecznie wypada on zawsze przekonująco. Przyjmuje on wieść o własnej śmierci i późniejszym powrocie do żywych z dystansem, który bywa wręcz zaskakujący. Z jednej strony daje mu to pewną unikalną, chłodną aurę, z drugiej utrudnia nawiązanie z nim głębszej więzi emocjonalnej. Nawet w momencie, gdy dochodzi do jego fuzji z Bóstwem Białego Węża, brakuje mi u niego większego wewnętrznego pęknięcia czy wyraźniejszych emocji. Głównym motorem jego działań jest chęć ochrony Sary, jednak sama relacja tej dwójki w pierwszych trzech tomach pozostaje zaledwie zarysowana i dość pretekstowa. Wiemy, że to miłość z dzieciństwa, ale ich interakcjom brakuje jeszcze ciężaru gatunkowego.
O wiele ciekawiej prezentują się postacie drugoplanowe, które wprowadzają do opowieści potrzebną energię. Przedstawiciele organizacji Toraden, tacy jak doświadczona w walce z potworami Kujira czy towarzyszący bohaterowi Kōki i Aya, wnoszą do historii sporo dynamiki. To właśnie bohaterowie poboczni oraz tajemnicza pani prezes organizacji sprawiają, że świat mangi staje się pełniejszy.
Wizualnie Tomoya Harikawa proponuje tu kreskę, która ma wyraźny, nieco oldskulowy charakter. Postacie są kreślone prostymi, czytelnymi liniami, a ich sylwetki i ekspresje nie są przesadnie skomplikowane. Tła bywają drastycznie wręcz zredukowane. Dominują tu proste, czarne lub białe płaszczyzny, co z jednej strony pozwala skupić się na akcji, ale z drugiej daje czasem poczucie pustki i braku głębi kadrów. Nie jest to komiks o bogatych, szczegółowych planach, lecz raczej produkcja stawiająca na minimalistyczną inscenizację.
To, co autorsko naprawdę się broni w warstwie graficznej, to projekty potworów. Przeciwnicy, z którymi mierzą się bohaterowie, wyglądają świetnie. Rysunki tych stworów są mroczne, przerażające i pełne detali, co tworzy doskonały kontrast z powściągliwą aparycją ludzi. Pod kątem dynamicznym starcia są rozrysowane poprawnie, choć fuzja Meguru z wężem czy aktywacja broni po Rytuale Zapomnienia mogłyby mieć w sobie jeszcze więcej wizualnego rozmachu.