Zwariowana rodzinka blackmetalowców powraca! Jeszcze czarniejszy, jeszcze śmiejszniejszy i jeszcze bardziej bluźnierczy humor!
Oto w końcu jest drugi tom Belzebubs. Długo wyczekiwałem na kolejną część przygód mojej ulubionej blackmetalowej rodziny i nie zawiodłem się. Jeżeli pierwszy tom Wam się spodobał, drugi pozostawi po sobie zniszczenie i zgliszcza. Obfituje w jeszcze większą ilość patologicznego humoru, który uwielbiam. Świetna jest także kreska, Ahonen ma bardzo wyrazisty styl. Co więcej, Belzebubs to nie tylko komiksy, mają bowiem również swój merch oraz klipy, które dobijają już do 3 mln wyświetleń. Polecam fanom black metalu, muzycznych komiksów, entuzjastom chorego humoru i nie tylko. — P.R., Pleń
27.09.2025
I
Czerń / Biel
Miękka
180x162 mm
144
66,60 zł
9788368353105
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Belzebubs Tom 1 i 2.
Pierwszy tom Belzebubs na początku nie przypadł mi do gustu. To właściwie ogromny zbiór krótkich, jedno/dwustronicowych gagów o nieporadnym blackmetalowym zespole, z gdzieś tam poukrywaną, ledwo zarysowaną historią w tle. Jasne, śmiałem się nieraz do łez, humor trafiał do mnie bez problemu, ale mimo wszystko czułem lekki niedosyt. Spodziewałem się czegoś bardziej spójnego fabularnie, a dostałem raczej luźną składankę żartów.
I wtedy wchodzi tom drugi i nagle wszystko zaczyna się układać. Historia nabiera sensu, a uwaga przesuwa się wyraźnie w stronę fabuły. Na pierwszy plan wychodzą relacje rodzinne: dorastanie dzieci, pierwsze zauroczenia, no i rodzice, którzy średnio potrafią się z tym pogodzić. Nadal dostajemy masę gagów, ale tym razem czuć, że są one częścią większej całości, a nie tylko zbiorem luźnych pomysłów. Dzięki temu oba tomy zaczynają się ze sobą łączyć i finalnie tworzą jedną, naprawdę przyjemną historię o nietypowej, metalowej rodzince.
Jeśli chodzi o ilustracje, tutaj od początku do końca jest świetnie. Styl jest konsekwentny, dopracowany, z jednej strony mroczny, z drugiej absurdalnie zabawny. I co najważniejsze, mimo tej całej metalowej estetyki, całość jest po prostu przyjemna.
Na koniec warto podkreślić, że to komiks nie tylko dla metalowców. Jasne, oni wyłapią najwięcej smaczków i będą mieli dodatkową frajdę, ale reszta czytelników, a szczególnie rodzice, też znajdzie tu sporo dla siebie. Wszystko jest maksymalnie przerysowane, ale w ten dobry, ciepły sposób, który bardziej bawi niż odstrasza.
Komiks ten jak i setki innych zobaczcie na moim Instagramie: Lukkegeek