Na pierwszej stronie kalendarza Nilsa Strindberga przyklejona jest kartka pożegnalna od Anny Charlier. To rysunek, balon, który właśnie oderwał się od ziemi. Jeśli przyjrzeć się z bliska, widać, że Anna ołówkiem dorysowała siebie, na ziemi obok balonu. W długiej spódnicy, na głowie kok. Macha chusteczką – Bea Uusma, szwedzka pisarka i lekarka, poświęciła kilkanaście lat swojego życia wyprawie Salomona Augusta Andréego, który pod koniec XIX wieku wraz z dwoma towarzyszami rzucił wyzwanie biegunowi północnemu, próbując dotrzeć do niego balonem. Nurtowało ją pytanie: Jak i dlaczego umarli?
Zafascynowana lekturą Ekspedycji. Historii mojej miłości, naiwnie i wbrew wszystkiemu bardzo chciałam wierzyć, że jednak Marcin Bałczewski i Łukasz Godlewski na kartach swojej fenomenalnej rysunkowej opowieści Na Północ pozwolą tym trzem przetrwać; osiągnąć cel i wrócić w glorii chwały w rodzinne strony. Marzycielom, naukowcom, wynalazcom, szaleńcom, ale przede wszystkim – ludziom, którzy za swoją ciekawość zapłacili najwyższą cenę. Przyroda jednak pozostaje niema na ludzkie dramaty; chwilę po tragedii w polarnym krajobrazie nic się nie zmienia.
Na Północ wywołuje emocje, a ilustracje oddają to, co w książkach o wyprawie Andréego jest ukryte pomiędzy wersami. Jest to niezwykle cenna i unikatowa pozycja, która powinna znaleźć poczesne miejsce w kolekcjach polarnych bibliofili i miłośników opowieści przygodowych.
Dagmara Bożek, pisarka i polarniczka
Publikacja została zrealizowana dzięki stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznanemu Marcinowi Bałczewskiemu w 2024 roku.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Publikacja została zrealizowana dzięki Nagrodzie Krakowa Miasta Literatury UNESCO przyznanej Łukaszowi Godlewskiemu.
14.05.2026
I
Czerń / Biel
Miękka ze skrzydełkami
210x295 mm
136
69,00 zł
9788368259520

Historie wielkich podróżników i odkrywców od dawna stanowią niewyczerpane źródło inspiracji dla rozrywkowych mediów właściwie w każdej formie i trudno się temu dziwić. Opowiadające o najbardziej inspirujących cechach ludzkiej natury pokazują niejednokrotnie jak cienka granica oddziela triumf od katastrofy. Twórcy „Na północ”, Marcin Bałczewski i Łukasz Godlewski, doskonale zdają sobie z tego sprawę, sięgając po jedną z najbardziej niezwykłych i zarazem szalonych ekspedycji w historii eksploracji Arktyki, czyli próbę dotarcia na biegun północny balonem podjętą przez szwedzkiego inżyniera i odkrywcę Salomona Augusta Andréego.
Punktem wyjścia dla fabuły jest właśnie owa śmiała wyprawa z 1897 roku. Andrée wraz z dwoma towarzyszami, Nilsem Strindbergiem i Knutem Frænkelem wierzy, że nowoczesna technologia pozwoli człowiekowi pokonać ostatnie wielkie białe plamy na mapie świata. Plan wydaje się prosty: wznieść się balonem ponad skute lodem pustkowia Arktyki i wykorzystując sprzyjające wiatry, dotrzeć do bieguna północnego. Rzeczywistość szybko okazuje się jednak znacznie mniej podatna na ludzkie kalkulacje. Od pierwszych chwil po starcie ekspedycja zaczyna zmagać się z problemami, które stopniowo przeradzają się w walkę o przetrwanie. Bałczewski i Godlewski rekonstruują przebieg wydarzeń, pokazując zarówno ambitne założenia wyprawy, jak i dramatyczne konsekwencje kolejnych decyzji podejmowanych przez jej uczestników.
Ich „Na północ” przez znaczną część swojego metrażu przypomina reportaż historyczny. Zwłaszcza początkowe rozdziały wykorzystują charakterystyczną formę, w której dialogi przeplatają się z komentarzami z offu objaśniającymi kontekst wydarzeń, przywołującymi fakty i tłumaczącymi założenia przedsięwzięcia. To rozwiązanie może przywodzić na myśl komiksy Jonathana Fettera-Vorma, gdzie edukacyjny wymiar opowieści stanowił integralną część narracji. W miarę rozwoju historii takich wstawek jest mniej, a uwaga autorów coraz mocniej skupia się na samym przebiegu wyprawy. Nie oznacza to jednak porzucenia dokumentalnego charakteru opowieści. Wręcz przeciwnie, przez cały czas towarzyszy czytelnikowi wrażenie obcowania z historycznym zapisem wydarzeń, opartym na zachowanych świadectwach i dokumentach.
Takie podejście okazuje się wyjątkowo skuteczne. Twórcy nie próbują udawać, że opowiadają historię, której zakończenie pozostaje tajemnicą i nie budują napięcia za pomocą tanich sztuczek czy sztucznie konstruowanych zwrotów akcji. Wcale zresztą nie muszą tego robić, bo wiedza o losie ekspedycji nie odbiera opowieści siły oddziaływania. Wręcz przeciwnie, świadomość nieuchronnie nadciągającej tragedii sprawia, że każdy kolejny etap podróży obserwujemy z rosnącym niepokojem. Początkowo bohaterowie emanują pewnością siebie. Są przekonani, że nawet jeśli coś pójdzie nie tak, przygotowali się na wszelkie ewentualności. Z czasem jednak kolejne przeciwności losu obnażają kruchość tych założeń. Nadzieja ustępuje miejsca zwątpieniu, a poczucie kontroli stopniowo znika. Autorom znakomicie udaje się uchwycić moment, w którym odkrywcy zaczynają rozumieć, że ich przetrwanie dosłownie wisi na włosku. To właśnie wtedy „Na północ” przeobraża się w pełnokrwisty thriller przygodowy.
Co ciekawe, efekt ten udaje się autorom osiągnąć mimo oprawy graficznej, którą można określić jako dość kreskówkową. W innych okolicznościach taki styl mógłby osłabiać dramatyzm wydarzeń, jednak tutaj działa zaskakująco dobrze. Godlewski świadomie operuje ograniczoną paletą barw, zdominowaną przez biele, błękity i chłodne odcienie szarości. Dzięki temu plansze skutecznie oddają wszechobecne zimno, poczucie izolacji oraz ogrom arktycznej przestrzeni. Bezkres lodowego pustkowia staje się niemal osobnym bohaterem opowieści, nieustępliwym przeciwnikiem, którego nie da się pokonać odwagą ani determinacją.
Na uznanie zasługuje również fakt, że twórcy nie kończą historii w momencie gdy ekspedycja dobiega definitywnego finału. Komiks podejmuje bowiem także wątek późniejszego odnalezienia ciał członków ekspedycji i sprowadzenia ich do ojczyzny. Dzięki temu opowieść zyskuje wymiar symbolicznego hołdu złożonego ludziom, którzy zapłacili najwyższą cenę za próbę przekroczenia granic znanego świata. Uzupełniające całość materiały historyczne, fotografie i dodatkowe informacje sprawiają natomiast, że „Na północ” ma również wyraźną wartość edukacyjną.
To więc nie tylko emocjonująca historia o walce człowieka z naturą, lecz także przypomnienie o czasach, gdy na mapach świata wciąż istniały miejsca czekające na odkrycie, a granica między bohaterstwem a szaleństwem bywała niezwykle cienka. Dzięki temu album Bałczewskiego i Godlewskiego okazuje się nie tylko udaną adaptacją fascynującego fragmentu historii, ale również jednym z tych komiksów, które po zamknięciu ostatniej strony zachęcają do dalszego zgłębiania opowiedzianych wydarzeń.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.