Elektryzujący piąty mecz ligi z Ubers! Oto wielowymiarowy pojedynek na najwyższym poziomie!
Drużyna niemiecka wychodzi na prowadzenie dzięki pierwszej bramce Isagiego strzelonej w lidze „Neo Egoist”! Jego nowa sekretna broń, bezpośredni strzał lewą nogą, zostaje ujawniona! Z drugiej strony włoska drużyna, kierowana przez mistrza Snuffy’ego, także prezentuje niesamowity futbol, a pozostali zawodnicy „Blue Lock”, w tym Barou, Niko i Aiku, również przeszli wielką metamorfozę! Tymczasem pokonany przez Isagiego Kaiser płonie żądzą odzyskania pozycji lidera! Kto będzie siłą napędową, która zburzy płynność gry na tym światowej klasy polu bitwy i doprowadzi do przełomu?!
Niepowstrzymana reakcja łańcuchowa ewolucji trwa! Nawet na placu boju nie porzucaj głównej roli!

Atmosfera w trakcie 3 kolejki ligi Neo Egoist wrze! Zaskakująca bramka protagonisty serii, Yoichiego Isagiego, otworzyła wynik spotkania między niemieckim Bastard Munchen a włoskim Ubers, na korzyść Bawarczyków.
Taki obrót spraw naturalnie działa na obie drużyny niczym świeża krew na stado rekinów. U jednych wzmacnia głód gry, oraz motywuje do dobicia rywala jeszcze dwiema bramkami i osiągnięcia dającego zwycięstwo 3:0. Natomiast dla drugich to wyraźny sygnał, do wzięcia się w garść i odrobienia niekorzystnego wyniku.
Na start muszę pochwalić Kaneshiro za świetny pacing w tym tomie. Akcja jest bardzo dynamiczna, dzieje się naprawdę dużo, ale mimo to nie czuć jakby scenarzysta serii pędził na łeb na szyję. Po prostu nie idzie narzekać na nudę, szczególnie, że natężenie scen uważanych przez wielu za jedne z najlepszych w serii jest dość duże. Wielka w tym zasługa rysownika Blue Lock Yusuke Nomury, którego uważam za jednego z najlepszych w branży pod względem pokazywania dynamiki ruchu na rysunkach. Ta kinetyczność jego kreski zachwyca praktycznie za każdym razem, i wręcz mogę powiedzieć, że jego styl jest szyty na miarę dla gatunku mangi sportowej. Zresztą w tym tomie po raz kolejny to udowadnia wręcz idealnie uzupełniając z Kaneshiro wizualnie stawiając kropkę nad przysłowiowym “i” w wielu mozolnie podbudowywanych przez scenarzystę momentach. Każdy taki moment, czy to dobrze wyeksponowana ofensywa na pole karne przeciwnika, charakterystyczne dla serii ekwilibrystyczne strzały na bramkę, a nawet defensywne popisy, których nie powstydziłby się sam Jerzy Gorgoń to można powiedzieć małe dzieło sztuki, a z pewnością przynajmniej naprawdę solidny kandydat, żeby zagościć na waszych tapetach.
Jednak wbrew dość często spotykanej opinii, Blue Lock nie samym aura farmingiem i akcjami rodem z kompilacji z przygrywającym w tle Danza Kuduro stoi. Zawsze powtarzam, że jedną z największych zalet serii jest jej naprawdę szeroka obsada postaci. Chociaż fakt, czasem bywa ona problematyczna dla tego tytułu, bo zwyczajnie ciężko wtedy dać każdemu odpowiedni czas antenowy potrzebny do porządnego rozwoju. Jednak dzięki bogu tym razem Kaneshiro stanął na wysokości zadania. Oprócz trwającej już od kilku tomów i wciąż coraz bardziej zaogniającej się rywalizacji na linii Isagi - Kaiser, szansę na pokazanie się dostają tu takie postacie jak Ikki Niko, Don Lorenzo, czy mentor drużyny Ubers Mark Snuffy. Zresztą jest tu nawet mój ulubiony obyczajowy moment w serii, czyli spotkanie Isagiego, Kunigamiego, Chigiriego i Bachiry po dość długiej rozłące prowadzące do wspólnego treningu Egoistycznej Czwórki. Może i ta scena nie prowadzi bezpośrednio do czegoś wielkiego, ale ja bardzo lubię takie spuszczenia z tonu, szczególnie w historiach znanych z przeładowania akcją, i pozwolenie postaciom po prostu porozmawiać.
W tym tomie również poznajemy origin wspomnianego już Marka Snuffy’ego, który ukształtował jego podejście futbolu i szczerze? Jest to jedna z najlepiej wykreowanych postaci w całej serii. Filozofie innych mentorów drużyn z ligi Neo Egoist są oparte głównie oparte o stereotypy o różnych drużynach lub ligach. Bastard Munchen emuluje dominujący i przytłaczający przeciwnika futbol Bayernu Monachium, Manshine City nawiązuje do przepychu The Citiznes jak i całej Premier Leauge, a hiszpańska FC Barcha to laurka dla tiki taki oraz joga bonito. Natomiast w przypadku Snuffy’ego jego podejście do piłki zainspirowało życie i jego złośliwa przewrotność. Nie chcę tu wchodzić za mocno w szczegóły, bo taki ładunek emocjonalny powinniście przeżyć sami, i naprawdę nie chcę wam zabierać frajdy z czytania.
Swoją drogą bardzo doceniam decyzję autora o zestawienie go z Barou, jedną z najbardziej nieustępliwy względem swojego stylu futbolu postaci w tej mandze. Scena ich wspólnego treningu i zgrzytu ideologicznego jest naprawdę dobrze napisana. Mam to do siebie, że jestem fanem tropu w którym te bardziej krnąbrne postacie muszą skonfrontować swoje podejście, i przekonać się, że nie zawsze jest ono tym jedynym właściwym. W przypadku Barou zostawia to go w naprawdę fajnym miejscu do rozwoju, i Kaneshiro ma teraz naprawdę duże pole do popisu w tym co może zrobić z tą postacią.
A jak już jesteśmy przy rozkładaniu pionków na planszy to pora wrócić do napomkniętego przeze mnie motywu, którzy przewija się od początku arcu ligi Neo Egoist - rywalizacji Isagiego z gwiazdą młodzieżówki Bastard Michaelem Kaiserem. W tym tomie, powiedzieć że silnie ona eskaluje to powiedzieć za mało. Mogę powiedzieć, że to prowadzi do ekscytującego impasu między rywalami, na którego konkluzja zapowiada się na kolejny kamień milowy serii. Zresztą sam Kaiser jest super prowadzony jako postać, a jego powolne i mimowolne przenikanie egoistyczną ideologią Blue Lock, to coś co chętnie prześledzę w kolejnych numerach serii.
A po następny sięgnę z pewnością, bo w zakończeniu tego widać, że duet Kanesiro i Nomura nie zamierza zwalniać już i tak intensywnego tempa, ba, wygląda na to, że nawet wrzucą wyższy bieg!
Serdecznie dziękuję wydawnictwu Waneko za przysłanie mi egzemplarza recenzenckiego.