Lodowa kometa zderzyła się z Księżycem, rozpoczynając niekończący się monsun i wywołując katastrofalną powódź na Ziemi.
Przez 70 lat padał nieustanny deszcz, ostatecznie zalewając całą planetę. Po utracie lądu przetrwanie ludzkości zależy od życia na morzu. Morskie stworzenia, zmutowane w groteskowe istoty zwane leviathanami, stanowią teraz śmiertelne zagrożenie dla ludzkiego życia.
Gdy świat stoi na krawędzi załamania, rodzeństwo, Bota i Rita, musi odnaleźć się w nowej, niebezpiecznej rzeczywistości pełnej potwornych zagrożeń, konfliktów między ludźmi i dewastacji środowiska.
Seria
Pochodzenie
Wydawca Polski
Wydawca Oryginalny
Data Wydania
24.07.2026
Wydanie
I
Druk
Kolor
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Format
145x210 mm
Liczba Stron
268
Cena Okładkowa
44,99 zł
EAN
9788383894751
Opinie redakcji

Świat zatonął, a powierzchnią oceanów czają się bestie, dla których człowiek jest co najwyżej przekąską. „Leviathan” nie traci czasu na zbędne ceregiele. Tutaj liczy się przede wszystkim przetrwanie.
Fabuła manhwy Lee Gyuntaka to w dużej mierze miks pomysłów rodem z postapo w stylu „Wodnego świata” Kevina Costnera i doskonale znanych szerszej publice od czasu „Pacific Rim” starć z monstrualnymi kaiju, choć tym razem bez równie gigantycznych jednostek bojowych.
W dalekiej przyszłości Ziemia nie przypomina już planety, którą znamy. Poziom wód podniósł się tak bardzo, że lądy właściwie przestały istnieć, a niedobitki ludzkości próbują przetrwać na pokładach statków i dryfujących po bezkresnym oceanie konstrukcji. Jakby tego było mało, pod powierzchnią wody pojawiły się ogromne morskie potwory, które sprawiają, że nawet najbardziej rutynowa podróż może w kilka chwil zamienić się w walkę o życie. W takim świecie dorastają Bota i jego młodsza siostra Rita, podróżujący wraz z ojcem na niewielkiej łodzi i od najmłodszych lat uczeni zasad pozwalających przeżyć na oceanie. A zadanie to bynajmniej niełatwe. W świecie „Leviathana” bowiem, człowiek może być pewien tylko jednego: jeżeli przez chwilę nic nie próbuje go pożreć, lub rozerwać na kawałki, prawdopodobnie jest to jedynie cisza przed burzą.
Właściwie już pierwsze kilkadziesiąt stron lektury doskonale pokazuje, czego spodziewać się po całej reszcie. Akcja pędzi tu co najmniej jak Formuła 1 na prostej i niespecjalnie interesuje ją zjazd do pit-stopów. Blisko 270 stron przemyka przez palce w ciągu ledwie kilku godzin, bo gdy tylko wydaje się, że bohaterowie wreszcie mogą złapać oddech, scenariusz podrzuca im kolejny problem. A potem następny. I jeszcze jeden, najlepiej większy, bardziej zębaty i zdecydowanie bardziej zainteresowany zjedzeniem protagonistów.
Co najważniejsze, „Leviathan” nawet nie próbuje udawać, że chodzi tutaj o coś innego. Fabuła nie kombinuje, tylko skupia się na czystym survivalu. Są bohaterowie, są ogromne morskie kaiju i jest ciągła walka o pozostanie po właściwej stronie łańcucha pokarmowego. Lwia część pierwszego tomu sprowadza się więc do kolejnych walk, ucieczek, eksplozji i ogólnego poczucia pędu. Na papierze mogłoby się to wydawać nieco zbyt proste, ale w praktyce jednak działa zaskakująco dobrze i praktycznie nie pozwala oderwać się od lektury.
Naturalną konsekwencją takiego podejścia jest fakt, że ekspozycji dostajemy tutaj właściwie tylko tyle, ile absolutnie potrzeba. Wiemy ogólnikowo, dlaczego świat wygląda tak, jak wygląda, poznajemy podstawowe informacje o bohaterach i ich aktualnym położeniu, po czym… ruszamy dalej. Na tym etapie jednak w zupełności to wystarcza.
Świat przedstawiony zostaje co prawda ledwie liźnięty, ale w ten dobry sposób. Zamiast bowiem sprawiać wrażenie pustej dekoracji przygotowanej pod kolejne sceny akcji, sugeruje raczej, że (nomen omen) pod powierzchnią kryją się jeszcze ogromne pokłady historii do odkrycia. Skąd dokładnie wzięły się potwory? Jak wygląda życie pozostałych ludzi? Co właściwie zostało z dawnej cywilizacji? Pytań szybko zaczyna przybywać, ale pierwszy tom niespecjalnie spieszy się z odpowiedziami. I dobrze, bo czasu, żeby zanurzyć się w ten świat znacznie głębiej, będziemy mieli jeszcze sporo.
Cały ten koncept został spięty rewelacyjną oprawą graficzną. Odpowiedzialny za nią Noh Miyoung kapitalnie radzi sobie przede wszystkim z oddaniem ciągłego ruchu. Starcia mają odpowiednią dynamikę i kolejne sekwencje zapewniają regularny dopływ adrenaliny do krwi. Kiedy natomiast trzeba na moment zwolnić i pokazać, z czym właściwie mierzą się bohaterowie, ilustracje równie dobrze sprzedają skalę całego tego szaleństwa. Maleńkie ludzkie sylwetki zestawione z gigantycznymi stworzeniami natychmiast uświadamiają, jak niewielkie szanse powinien mieć człowiek w starciu z czymś takim.
Jest więc epicko, szczegółowo, kiedy trzeba bezpardonowo i definitywnie nieustająco ciekawie. „Leviathan” nie próbuje od pierwszych stron zostać najbardziej ambitną historią postapokaliptyczną na rynku i być może właśnie dlatego pierwszy tom pochłania się tak znakomicie. Dostajemy prosty punkt wyjścia, minimum niezbędnej ekspozycji, wielkie potwory i bohaterów, którzy miast rozważań nad egzystencją zmuszeni są zająć się jej dramatyczną obroną. Jeśli więc kolejne tomy równie sprawnie zaczną przy okazji odsłaniać tajemnice zatopionego świata, możemy jedynie zacierać ręce w niecierpliwym na nie oczekiwaniu.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.