Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Drugi tom „Leviathana” nie tylko utrzymuje znakomite tempo poprzednika, ale też pozwala nam lepiej poznać świat, w którym przyszło żyć jego bohaterom. A że przy okazji nie szczędzi widowiskowej akcji? Dla nas to tym lepiej.
Kontynuowanie historii rozpoczętej z takim przytupem, jak miało to miejsce w przypadku pierwszego tomu „Leviathana”, to zadanie cokolwiek niewdzięczne, tym bardziej że twórcy już na starcie postawili przede wszystkim na niemal nieustanną akcję, pozostawiając sobie stosunkowo niewiele miejsca na rozbudowanie świata przedstawionego. Druga odsłona koreańskiej manhwy rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się poprzednia, ale szybko okazuje się, że tym razem zamierza poświęcić nieco więcej uwagi temu, co znajduje się poza dotychczasowym horyzontem młodych protagonistów. I cóż tu kryć, wychodzi mu to naprawdę dobrze.
Bota i jego młodsza siostra Rita po raz pierwszy zaczynają bowiem rozumieć, że świat nie ogranicza się do ich dotychczasowej walki o przetrwanie na bezkresnym oceanie, a oni sami są z resztkami cywilizacji związani znacznie mocniej, niż mogliby przypuszczać. Gdy trafiają do Busan Union, gigantycznego skupiska połączonych ze sobą statków, szybko przekonują się jednak, że życie w podobnym miejscu bynajmniej nie oznacza bezpieczeństwa, a rządzące nim zasady potrafią być równie bezlitosne, co potwory czyhające pod powierzchnią wody.
Obok definitywnie potrzebnego dla koherentności opowieści rozbudowywania realiów postapokaliptycznego świata, „Leviathan” pozostawia sobie tym razem nieco więcej miejsca również na rozwój postaci. Poznajemy między innymi tragiczną przeszłość Kany, harpunniczki, która pojawiła się na moment w finale pierwszego tomu, a także historię ojca Boty i Rity. Ta ostatnia okazuje się zresztą szczególnie istotna, bowiem rzuca zupełnie nowe światło na sytuację rodzeństwa i wydatnie wpływa na sympatie oraz antypatie, jakie zaczynają rodzić się w ich nowym otoczeniu.
Nie oznacza to jednak, że „Leviathan” nagle zamienia się w kameralną opowieść obyczajową. Wręcz przeciwnie, bo choć autorzy znajdują czas na retrospekcje i rozwijanie poszczególnych wątków, nie zamierzają rezygnować z tego, co stanowiło o prawdopobnie największej sile pierwowzoru. Akcja, bo to o niej mowa, nadal potrafi być tutaj wręcz szalona, czego najlepszym przykładem jest pojedynek z krabopodobnym lewiatanem. Starcie zajmuje dobre kilkadziesiąt stron, a mimo to trudno odnieść wrażenie, żeby zostało niepotrzebnie rozciągnięte.
Podobnie jak poprzednio, dialogi ograniczono przy tym do niezbędnego minimum, pozwalając, by historię opowiadał przede wszystkim obraz. I trzeba przyznać, że takie rozwiązanie sprawdza się znakomicie. Rysunki są niezwykle dynamiczne, a sposób kadrowania skutecznie oddaje zarówno ogrom morskich bestii, jak i desperację walczących z nimi ludzi. W rezultacie blisko trzystustronicowy album można pochłonąć w raptem dwie godziny, czemu dodatkowo sprzyja kompaktowy format wydania. „Leviathan” nadal cierpi przy tym na pewne gatunkowe naleciałości, które mogą skutecznie wybijać z rytmu, zwłaszcza gdy po dramatycznej scenie dostajemy niezbyt wyszukany żart albo kolejny kadr przesadnie eksponujący kobiece krągłości. Zwłaszcza ten drugi element bywa momentami szczególnie nachalny i prawdę mówiąc, trudno mi dostrzec jego większy sens poza próbą przypodobania się określonej grupie odbiorców. Niemniej jednak, jeśli przymknąć oko na podobne osobliwości, sama oprawa graficzna ponownie prezentuje się znakomicie.
Drugi tom „Leviathana” spełnia zatem właściwie wszystkie obietnice złożone przez poprzednika. Rozbudowuje świat przedstawiony, pozwala lepiej poznać bohaterów i stopniowo odsłania kolejne elementy większej historii, nie tracąc przy tym nic ze swojego widowiskowego charakteru. Nadal jest to przede wszystkim survivalowa przygoda, w której akcja potrafi pędzić na złamanie karku, ale teraz zaczynamy też coraz wyraźniej dostrzegać, jak wiele kryje się poza samą walką o przetrwanie. Poziom został więc utrzymany – na tyle by trudno nie zastanawiać się, co też jeszcze przygotowali dla nas Gyuntak Lee i Miyoung Noh.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.