Exclusive

„Urwisko” – nadchodzi eksperymentalny debiut Oli Wasilewskiej

Data publikacji

29.08.2026 12:36

Kategorie

Komiksy, Zapowiedź

Już za niecały tydzień, równolegle na XVIII Kongresie Kobiet w Krakowie oraz Warsaw Independent Bookfair, nakładem wydawnictwa Wspólny pokój ukaże się Urwisko. Urodziłam cię w Budapeszcie Oli Wasilewskiej.

To eksperymentalna powieść graficzna łącząca warstwę wizualną inspirowaną komiksem z tekstami poetyckimi, a także reportaż non-fiction opowiadający o macierzyństwie, doświadczeniu emigracji oraz zagłębianiu się w nieznany język, umiejętnie wplatający w narrację zapożyczenia z angielskiego i węgierskiego.

Urwisko

To pierwsza tak obszerna publikacja literacka w dorobku autorki, mimo że od dawna zajmuje się ona projektowaniem i ilustrowaniem eksperymentalnych, zaangażowanych społecznie zbiorów poezji, realizacją animowanych wideopoematów oraz innymi formami wizualnego przedstawiania tekstu.

Podwójną premierę zaplanowano na 5-6 września podczas XVIII Kongresu Kobiet w Krakowie oraz Warsaw Independent Bookfair w A.D.A. Puławska.

„Urwisko. Urodziłam cię w Budapeszcie” Oli Wasilewskiej to debiutancka powieść graficzna warszawskiej słowoskładaczki i wideoklipperki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Wspólny Pokój. Wrażeniowa i pełna ruchu autofikcja z lekkością notatnika łączy eksperymentalną formę wizualną – zbliżoną do komiksu – z tekstami poetyckimi. Ta książka ma trzy tematy: macierzyństwo, wielojęzyczność i Budapeszt.

Obrazkowa opowieść non-fiction zaczyna się dekadę temu, gdy autorka zakochała się w Węgrze-Australijczyku. „O tym, że Zoltán ma akcent nad „a” w imieniu, dowiedziałam się niedługo przed ślubem. O tym, że język węgierski ma aż 14 samogłosek – już po”. Naukę węgierskiego, swoje „kowidowe hobby”, porównuje do słynnego koncertu Freddiego Mercury’ego, gdy w 1986 w Budapeszcie przed stutysięczną publicznością odśpiewywał folkową piosenkę Virágom, virágom („Kwiatku, mój kwiatku”), odczytując sylaby z dłoni, a euforyczny tłum poniósł kolejne wersy z aplauzem, że w ogóle coś umie. „Pohukujemy jak walenie, w tym kraju, przypominam, bez morza,” konstatuje autorka z humorem. Do mieszanki języków wkrada się też angielski, który niesie codzienność pary w Budapeszcie.

Dziecko planują urodzić poza Polską, bo czarne protesty i zaostrzenie ustaw antyaborcyjnych napawają młodą feministkę przerażeniem. Ale poród w Budapeszcie okazuje się trudnym doświadczeniem, bo bariera językowa cementuje samotność w szpitalu, do którego na widzenia można przychodzić tylko w krótkich okienkach. „Mój pokój to wyrok z wyrkiem”, pisze autorka w ciemnej, depresyjnej części książki, w której opieka nad niemowlęciem ją przerasta, a konflikty w związku przesycone są niewyspaniem i zwątpieniem w siebie. Z położną środowiskową milczy, bo niewiele umie powiedzieć. Na spacerach po Budzie „wytrząsnęło nas po budańsku”, pisze o swojej Buda Babe. A przy tym gdzieś w tle rozbrzmiewa propaganda antyukraińskich plakatów i prorodzinnych wartości, za które ich mała rodzina przyjmuje świadczenia i zniżki. „Dostajemy, bo pasujemy”, pisze.

Urwiską nazywa swoją córeczkę, ale urwiskiem nazwać też można krajobraz wewnętrzny matki, która wciąż od nowa pcha wózek ze szczytu na szczyt wzgórza w Drugiej Dzielnicy. Co wyciąga autorkę z najciemniejszej przepaści, to pogodzenie się z tym, że poprzednie życie już nie wróci, a matką idealną nigdy nie zostanie. Ta malutka, a jednak doniosła przemiana pomaga autorce odnaleźć rytm i zacząć dostrzegać radość z ich wielojęzycznej rodziny. „Jeszcze sobie odbijemy we dwie, spacerując po mieście, jeszcze to miasto zamienimy w nasze, sekretne, pełne własnych tajemnic i powiedzonek! Poranną trasę wypełniam polskim gadankiem: wszystko sobie opowiadamy od nowa; wczorajszy odcinek węgierskiej bajki o szarvasbogár (jelonek rogacz) i dramaty między dziewczynkami (czy dziś Dóri jest twoją najlepszą przyjaciółką?). Zbieramy aronię na ulicy Berkenye i nie mówię jej, że to ulica Aroniowa. Niech to sobie odkryje sama.” Powieść kończy się sceną z wyborami i nadzieją, że to miejsce, w którym autorka założyła rodzinę stanie się trochę bardziej swoje.

Wasilewska daje nam gęstą, zrytmizowaną, nasyconą znaczeniami prozę, w której poczucie splątania i obcości – jako matki i nomadki – oddawane jest w lingwistycznym przemieszaniu języków: polskiego, węgierskiego i angielskiego. Joanna Mueller

Od zawsze chciałem zrobić książkę taką jak ta, z rysunkami i tekstem, ale nie komiks. Tylko że nie znalazłem powodu tak dobrego, jaki miała do tego Ola Wasilewska. Zbigniew Libera

 

Urwisko. Urodziłam cię w Budapeszcie

Scenariusz

„Urwisko. Urodziłam cię w Budapeszcie” Oli Wasilewskiej to debiutancka powieść graficzna warszawskiej słowoskładaczki i wideoklipperki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Wspólny Pokój. Wrażeniowa i pełna ruchu autofikcja z lekkością notatnika łączy eksperymentalną formę wizualną – zbliżoną do komiksu – z tekstami poetyckimi. Ta książka ma trzy tematy: macierzyństwo, wielojęzyczność i Budapeszt.

Obrazkowa opowieść non-fiction zaczyna się dekadę temu, gdy autorka zakochała się w Węgrze-Australijczyku. „O tym, że Zoltán ma akcent nad „a” w imieniu, dowiedziałam się niedługo przed ślubem. O tym, że język węgierski ma aż 14 samogłosek – już po”. Naukę węgierskiego, swoje „kowidowe hobby”, porównuje do słynnego koncertu Freddiego Mercury’ego, gdy w 1986 w Budapeszcie przed stutysięczną publicznością odśpiewywał folkową piosenkę Virágom, virágom („Kwiatku, mój kwiatku”), odczytując sylaby z dłoni, a euforyczny tłum poniósł kolejne wersy z aplauzem, że w ogóle coś umie. „Pohukujemy jak walenie, w tym kraju, przypominam, bez morza,” konstatuje autorka z humorem. Do mieszanki języków wkrada się też angielski, który niesie codzienność pary w Budapeszcie.

Dziecko planują urodzić poza Polską, bo czarne protesty i zaostrzenie ustaw antyaborcyjnych napawają młodą feministkę przerażeniem. Ale poród w Budapeszcie okazuje się trudnym doświadczeniem, bo bariera językowa cementuje samotność w szpitalu, do którego na widzenia można przychodzić tylko w krótkich okienkach. „Mój pokój to wyrok z wyrkiem”, pisze autorka w ciemnej, depresyjnej części książki, w której opieka nad niemowlęciem ją przerasta, a konflikty w związku przesycone są niewyspaniem i zwątpieniem w siebie. Z położną środowiskową milczy, bo niewiele umie powiedzieć. Na spacerach po Budzie „wytrząsnęło nas po budańsku”, pisze o swojej Buda Babe. A przy tym gdzieś w tle rozbrzmiewa propaganda antyukraińskich plakatów i prorodzinnych wartości, za które ich mała rodzina przyjmuje świadczenia i zniżki. „Dostajemy, bo pasujemy”, pisze.

Urwiską nazywa swoją córeczkę, ale urwiskiem nazwać też można krajobraz wewnętrzny matki, która wciąż od nowa pcha wózek ze szczytu na szczyt wzgórza w Drugiej Dzielnicy. Co wyciąga autorkę z najciemniejszej przepaści, to pogodzenie się z tym, że poprzednie życie już nie wróci, a matką idealną nigdy nie zostanie. Ta malutka, a jednak doniosła przemiana pomaga autorce odnaleźć rytm i zacząć dostrzegać radość z ich wielojęzycznej rodziny. „Jeszcze sobie odbijemy we dwie, spacerując po mieście, jeszcze to miasto zamienimy w nasze, sekretne, pełne własnych tajemnic i powiedzonek! Poranną trasę wypełniam polskim gadankiem: wszystko sobie opowiadamy od nowa; wczorajszy odcinek węgierskiej bajki o szarvasbogár (jelonek rogacz) i dramaty między dziewczynkami (czy dziś Dóri jest twoją najlepszą przyjaciółką?). Zbieramy aronię na ulicy Berkenye i nie mówię jej, że to ulica Aroniowa. Niech to sobie odkryje sama.” Powieść kończy się sceną z wyborami i nadzieją, że to miejsce, w którym autorka założyła rodzinę stanie się trochę bardziej swoje.

Wasilewska daje nam gęstą, zrytmizowaną, nasyconą znaczeniami prozę, w której poczucie splątania i obcości – jako matki i nomadki – oddawane jest w lingwistycznym przemieszaniu języków: polskiego, węgierskiego i angielskiego. Joanna Mueller

Od zawsze chciałem zrobić książkę taką jak ta, z rysunkami i tekstem, ale nie komiks. Tylko że nie znalazłem powodu tak dobrego, jaki miała do tego Ola Wasilewska. Zbigniew Libera

Dofinansowano ze środków MKiDN pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Pochodzenie

Komiks polski

Wydawca Polski

Wspólny pokój

Data Wydania

5.09.2026

Wydanie

I

Druk

Czerń / Biel

Oprawa

Miękka

Format

155×210 mm

Liczba Stron

256

Cena Okładkowa

45,00 zł

ISBN

9788396905055

Zobacz
Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Chcesz dołączyć do dyskusji? Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie Komiksopedia.

Zalogowani użytkownicy mają możliwość:

  • Komentowania aktualności, artykułów i wywiadów
  • Dodawania komiksów do kolekcji
  • Oceny komiksów
  • Pisania opinii
  • Oznaczania komiksów jako: “przeczytane”, “kupka wstydu”, “lista życzeń”, “mam autograf"
  • Zgłaszania brakujących w bazie komiksów
  • Zgłaszanie poprawek i błędów w komiksach
Logowanie / Rejestracja