Na pieńku
Dołączcie do Owena i jego magicznego towarzysza, wrażliwego, gadającego topora – dwóch bohaterów, którzy niosą życzliwość i nadzieję światu skażonemu złem… żartowałem! Owen, topór i Soren powracają, a tuż za nimi, jak zwykle, stąpa pożoga! Tym razem przyjdzie im wyrównać zamierzchłe rachunki z Gladiusem, prawdziwie zwichrowanym adwersarzem, który przed laty nabruździł Owenowi.
Będzie piekło
Wszystko idzie w diabły w największej jak dotąd barbarzyńskiej przygodzie! Owen utknął w ognistym więzieniu, zamknięty wraz z paroma przyjemniaczkami ze swojej przeszłości oraz… ze starą przyjaciółką. Tymczasem Soren i Steel zawierają niebezpieczny pakt z Ka, groźną zabójczynią, która może znać sposób na sprowadzenieOwena z powrotem. Będzie to jednak wymagało zaufania całkiem nowej wiedźmie. No i kto teraz dzierży topór?
Upchnęliśmy tu też dodatkowy zeszyt napisany do spółki z niejakim Nicholasem Eamesem, zdobywcą Nagrody Gemmella za powieść Królowie Wyldu.
Komiks tylko dla dorosłych.
Pięknie narysowany i świetnie napisany. Wypełniony akcją i bezbrzeżnie zabawny. – Nicholas Eames
Wszystko, czego chcesz, i wiele więcej. – Scott Snyder
8.05.2026
I
Kolor
Miękka
170x260 mm
328
100,00 zł
9788368346633

„Barbaric” Michaela Moreciego ma założenie fabularne nad wyraz proste, oparte na zgryźliwym pastiszu heroic fantasy. Ale nie przeszkadza mu to być całkiem sprawną opowieścią z mocną warstwą satyry.
Owen Barbarzyńca, niegdyś postrach wszystkich ziem, został przeklęty przez trzy wyjątkowo złośliwe wiedźmy. Nie skazała go owa klątwa na śmierć, ale na życie z brzemieniem nieodpartej chęci czynienia dobra. Owen tym samym nie umie i nie może odmówić pomocy, przez co – rzecz oczywista – w takim, a nie innym wykreowanym świecie, co rusz pakuje się w kłopoty. Niby dawniej też to robił, ale mógł staranniej wybierać tarapaty, a poza tym, czynił to dla zysku, sławy etc. . Teraz czyni to ze wcale nie wrodzonej, ale za to magicznie zaimplementowanej powinności do niesienia szlachetnej pomocy. Oczywiście tylko starymi, znanymi sobie sposobami.
Jest więc mnóstwo brutalnej sieczki, w której wyrębywanie sobie drogi do sukcesu nie jest bynajmniej parafrazą, zwłaszcza że Owen dzierży specyficzny, gadający topór, nieustannie łaknący nowej porcji krwi, w której rozsmakowuje się niczym najwytrawniejszy koneser.
Album otwierający serię, zawierający trzy pierwsze zeszyty, pozwala nam poznać częściowo świat przedstawiony (nie oszukujmy się, mocno generyczny w konwencji heroic fantasy), ale też główne postaci, wraz z ich ponuro – ironiczną genezą. No i niespodziewanego kompana (kompankę?) jaką niechcący zjedna sobie nasz barbarzyńca. Bo co to za fantasy, bez drużyny, choćby i skromnej, prawda?
Mnóstwo tutaj pastiszowego humoru, mnóstwo ironizowania ze schematów podejmowanej konwencji i całość fabuły raczej prowadzona z przymrużeniem oka, na zasadzie – ale to wszystko już gdzieś było. Tylko że już w wykonaniu detali, jest całkiem na serio. Jest solidnie pomyślana główna postać, jest niespodziewana towarzyszka, jest magiczny oręż i pojawia się nawet arcywróg na horyzoncie. Prawdziwa jest też krew (a jest jej dużo), całkiem na serio jest sieczka, jaką robi toporem Owen Barbarzyńca. I jest masa całkiem niesympatycznych stworów, tak ludzkiego, jak i pośledniejszego, gobliniego czy tam demonicznego pochodzenia.
Koncept fabularny przywodzi na myśl świetną serię „Head Lopper” Andrew MacLeana, wydawanego przez Non Stop Comics. Tam też mamy na wpół szlachetnego barbarzyńcę walczącego z przejawami najróżniejszego zła, a zamiast gadającego topora ma nie mniej zgryźliwą, odciętą głowę wiedźmy. Podobne? A jakże. Choć to podobieństwa obejmujące raczej ogólny koncept, niż detale wykonania, to jeśli się wam „Head Lopper” spodobał, to może warto zawiesić oko także na „Barbaricu”.
W warstwie rysunku jest świetnie. Nie wiem, czy nie lepiej nawet, niż we wspomnianej serii MacLeana, bo tam było prościej, toporniej, bardziej schematycznie, cartoonowo. Tutaj odpowiedzialny za kreskę Nathan Gooden stawia na realizm, na dopracowanie detali. Co – trzeba przyznać, robi wrażenie, zwłaszcza w rozlicznych scenach walk, rąbania, ciosania itd. To mocno pulpowa estetyka, która świetnie wpisuje się w klimat całej opowieści i jest naprawdę dobrym uzupełnieniem (zamierzenie) niewyszukanego scenariusza.
Reasumując, pierwszy tom polskiego wydania „Barbarica” – Zgubne występki” to prosta, ale smaczna rozrywka, jeśli ktoś lubi znajome i krwiste. Dla tych, co niekoniecznie muszą brać heroic fantasy całkiem poważnie, to komiks wręcz idealny. Polecam.