Nowe wydanie najlepszego polskiego komiksu roku 2009!
Wspólny album Marcina Podolca, jednego z najzdolniejszych polskich rysowników, oraz Grzegorza Janusza, jednego z najlepszych scenarzystów komiksowych w Polsce.
„Czasem” to opowieść o zupełnie niezwykłym odkryciu, jakiego główny bohater dokonuje w starej willi, do której właśnie wprowadził się z żoną. Znalezisko to przez długi czas wydaje mu się czymś najlepszym, co przytrafiło mu się w życiu. Do momentu, gdy okaże się przekleństwem.
Fantastycznie narysowana przez Podolca, autora „Kapitana Sheera”, historia wciąga i trzyma w napięciu do samego końca.
„Zawsze fascynowały mnie historie o bezludnych wyspach. Gdy byłem przedszkolakiem, ojciec czytał mi „Robinsona Cruzoe” Defoe, a ja słuchałem z wypiekami na twarzy. W podstawówce, gdy nauczyłem się czytać, sięgnąłem po „Wyspę skarbów” Stevensona, „Wyspę doktora Moreau” Wellsa i „Tajemniczą wyspę” Verne’a. W liceum przeczytałem „Władcę Much” Goldinga i „Wyspę” Ballarda. Na studiach zafascynowała mnie powieść „Großes Solo für Anton” Rosendorfera. W wieku lat trzydziestu poznałem „Wyspę dnia poprzedniego” Eco. A gdy skończyłem czterdzieści lat, postanowiłem sam napisać coś o bezludnej wyspie. Owocem tego postanowienia jest scenariusz albumu „Czasem”. Coś mi się zdaje, że doszedłem do zupełnie innych wniosków niż Defoe”.
Grzegorz Janusz
24.10.2025
II
Czerń / Biel
Twarda
165x230 mm
78
9788368331356
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Michał Szczebak:
Blurb na tylnej okładce trafnie wspomina, że jest to opowieść ku przestrodze. W tym wymiarze faktycznie CZASEM przybiera trochę formę przypowieści, aka alegorycznej historii stricte nastawionej na moralizowanie. Być może to lekka przesada, bo komiks Janusza i Podolca nie wali nam po głowie morałami bezpośrednio, a jedynie ukazuje jakie konsekwencje może mieć bezrefleksyjne podążanie torem takiego, a nie innego podejścia do życia, jakie wyznaje nasz główny bohater, Adam. Wciąż jednak po lekturze nie byłem w stanie oprzeć się wrażeniu, że album ten nie ma, poza tą dość prostą diagnozą, nic więcej do zaoferowania.
Przy tym trzeba przyznać, że diagnoza ta mimo wszystko jest jak najbardziej trafna. W końcu z pewnością każdy z nas miał do czynienia z taką formą zdystansowanego emocjonalnie maskulinizmu, poprzez ojca, wujka, dziadka, czy kogokolwiek innego pasującego do tego schematu. Szkoda tylko, że historia ta nie zgłębia powodów dla których bohater w ogóle uciekł się do takiego sposobu obcowania ze światem, ani nie eksploruje bardziej rozległych konsekwencji tej formy ucieczki od odpowiedzialności. Ta symbolika ucieczka zostaje tu bardzo fajnie urzeczywistniona przy pomocy elementu nadprzyrodzonego, który staje się punktem zapalnym całej fabuły i świetnie amplifikuje już istniejące w Adamie tendencje zachowania. Najpewniej można by było pociągnąć ten motyw jeszcze dalej, popchnąć go w mniej oczywiste strony, ale jeśli jednak intencją było, aby fabuła pozostała stonowana i przyziemna, to ta zachowawczość nie jest wielką przewiną. Podobnie, nie przeszkadza mi to, że sny Adama i opowieści, które snuje okazują się jedynie kolejnymi alegoriami, mającymi sugerować nam i bohaterowi jak się to wszystko skończy, ale nie ukrywam, że chciałbym, żeby wynikało z nich coś więcej.
Jak widać CZASEM jest więc dla mnie albumem porządnym, ale zdecydowanie zbyt zachowawczym i za słabo eksplorującym poruszane tematy, aby zapadł mi on bardziej w pamięci. Wciąż, mimo dość negatywnego wydźwięku powyższych akapitów, nie uważam, aby sięgnięcie po ten komiks było zupełną stratą czasu. Jest to bowiem naprawdę dobrze poprowadzona historia ze świetną oprawą graficzną, która z pewnością potrafi wciągnąć - ale nie wiele poza tym. Moje oczekiwania względem tego albumu były znacznie większe, biorąc pod uwagę nazwiska autorów oraz nagrody jakie swego czasu zdobył. Niestety nie udało się mu ich spełnić, przez co ciężko mi z czystym sumieniem CZASEM polecić. Być może komuś mogłoby to siąść bardziej, ale ciężko mi wyrokować kto byłby tym potencjalnym czytelnikiem idealnym. Z pewnością nie jestem nim ja.