„Powiększony 50 tysięcy razy neurochip typu rozrostowego, który został stworzony w tzw. miasteczku naukowym Harima w 1998 roku. Z powodu przerostu, komórki zaczynają obumierać – na całej przestrzeni układu widoczne są pęknięcia włókien nerwowych. Aksony sięgają aż po terminale zbudowane między innymi z pochodnej polistyrenu pokrytego galaktozą i oplatają cieniutką błonę, na którą owe terminale zostały nadrukowane. W tym samym miesiącu, w którym stworzono neurochip, medycyna wykorzystująca mikromaszyny w „cyber-mózgach wspomagających” oraz ogromny kapitał z mediami na czele, połączyły się w sieć. Spowodowało to koncentrowanie się technologii cyber-mózgów na urządzeniach opartych na mikromaszynach – w roku 2028 neurochipy znajdują szerokie zastosowanie w dziedzinach sztucznej inteligencji (SI) oraz robotyki. Dlaczego właśnie teraz wyciągamy sprawę zasobów krzemu?
Nawodna metropolia Newport City w prefekturze Shinhama.
2029.03.05″
Takim wstępem rozpoczyna się jeden z najbardziej znanych komiksów japońskich lat 90., Ghost in the Shell, Masamune Shirow. Był on, a w zasadzie jego filmowa adaptacja o tym samym tytule (polski tytuł: Duch w pancerzu, emisja: Canal Plus, reż. Mamoru Oshii), koniem pociągowym dla mangi w krajach Zachodnich. Autor wykorzystał w swojej pracy wcześniejsze doświadczenia. Uważny czytelnik dostrzeże w Kokaku Kidotai (japoński tytuł) rozwinięcie wątków chociażby z Appleseeda, w którym równie istotną rolę odgrywało tło społeczno-polityczne rozgrywających się wydarzeń. To konflikty polityczne determinują zachowania głównych bohaterów (Motoko „Major” Kusanagi i Bato). Shirow umieszcza fabułę po dwóch kolejnych wojnach światowych (III i IV), kiedy to twory państwowe z Azji, pod przywództwem Japonii, odgrywają kluczową, globalną rolę. Aby utrzymać istniejący reżim polityczny potrzebne są elitarne oddziały policyjne, nazywane „Shell”. Do ich zadań należy walka z grupami terrorystów i wszelakimi zagrożeniami wewnętrznymi. Większość członków „Shella” posiada zaimplementowane neurochipy opracowane w 1998 roku przez Harima Science City, znacznie poszerzające ich zwykłe, 'ludzkie’ umiejętności.
Komiks Ghost in the Shell ukazywał się w formie serii luźnych epizodów w „Pirate Edition”, magazynie wydawnictwa Kodansha w latach 1989-1990. Kolorowych trzydzieści sześć stron powstało specjalnie dla wydawnictwa książkowego, stając się niejako łącznikiem pomiędzy kolejnymi wydarzeniami. Wbrew temu, co pokazał Mamoru Oshii w swojej adaptacji filmowej, komiks nie przedstawia aż tak ponurej wersji zdarzeń i wyraźnie widać jego ukierunkowanie na młodzieżową widownię.
Pozycja obowiązkowa dla każdego fana japońskiej pop kultury, zaś cała reszta powinna się przy Ghost in the Shell doskonale bawić.
12.2002
I
Czerń / Biel
Miękka z obwolutą
176x250 mm
346
43.00 zł
9788388803956
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Kasyka cyberpunku z lat 90. Ghost in the Shell Tom 1. No i pojawia się pytanie: czy po tylu latach ta manga nadal ma moc i potrafi zrobić wrażenie? Oj tak! Choć trzeba mieć na uwadze, że jest to już dzieło trochę nie dzisiejsze pod względem narracji, tak pod względem przekazu jest momentami przerażająco aktualne.
Nosz kurna, jak to możliwe, że autor napisał wtedy coś, co tak dobrze pasuje do dzisiejszych czasów? Szczególnie szokujące są fragmenty dotyczące sztucznej inteligencji. Trochę to niepokojące 😅
Całość jest zbiorem historii, z których każda dotyczy kolejnych misji zlecanych Major Motoko Kusanagi z Zespołu Uderzeniowego 9. Sekcja powstała po to, żeby działać w ukryciu i eliminować zagrożenia, często balansując gdzieś na granicy prawa. A gdzieś w tle tych wszystkich misji budowany jest niezwykły cyberpunkowy świat. Pełen technologii, cybernetycznych ulepszeń, korporacyjnych machlojek, międzynarodowych spisków i moralnych dylematów. I jako wielki fan Cyberpunka 2077 byłem w niebie 😁
Najważniejsza pozostaje jednak kwestia ludzkiej duszy. Bo kiedy właściwie człowiek przestaje być człowiekiem, a zaczyna być maszyną? Co pozostaje z naszej tożsamości, kiedy większość ciała zastępujemy cybernetycznymi wszczepami i ulepszeniami? I właśnie te pytania sprawiają, że GitS nie jest tylko efektowną cyberpunkową naparzanką.
Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to łatwa lektura. Manga zdecydowanie jest skierowana do dorosłego czytelnika i wymaga od nas trochę pracy. Sporo rzeczy musimy sami połączyć, część dopowiedzieć, a niektóre zagadnienia po prostu przemyśleć. Trochę pomagają w tym komentarze autora, choć sam podkreśla, że najlepiej zostawić je sobie na sam koniec.
Wizualnie? Dla mnie rewelacja. Styl jest trochę karykaturalny, trochę taki uroczo pozaokrąglany, ale jednocześnie cholernie szczegółowy i klimatyczny. Bardzo mi podszedł.
Ja jestem pod tym względem trochę wariatem i po prostu kocham CP, więc dla fanów takich klimatów jest to pozycja obowiązkowa 😁 Reszta może się trochę odbić od sposobu narracji, ale mimo wszystko warto dać tej mandze szansę.