6 marca 2035 roku. Upłynęło cztery lata i pięć miesięcy od momentu, kiedy Motoko Kusanagi dokonała „połączenia” i opuściła dziewiąty oddział policji. Na pokładzie statku w pobliżu Ocean City Poseidon płynie tajemnicza kobieta, nazywająca siebie Motoko Aramaki. Pracuje jako szef dochodzeniówki w Mega Company, w ramach Poseidon Industrial Group i jest specjalistką do akcji antyterrorystycznych w dziedzinie bezpieczeństwa sieciowego. Kiedy Meditech Co. zostaje zmasakrowane przez terrorystów, Motoko wyrusza za nimi. To, co zobaczy, przerośnie jej wyobraźnię…
Kontynuacja komiksu Kokaku Kidotai (Ghost in the Shell). Pełny tytuł drugiego tomu Kokaku Kidotai 2: ManMachine Interface. Składają się nań historie z lat 1991-1997, które ukazywały się na łamach „Young Magazine”: Fat Cat (1991), Drive Slave (1992), Minds of Mind (1995), Lost Past i Dual Device (1997).
08.2015
II
Czerń / Biel
Miękka z obwolutą
176x250 mm
306
63,00 zł
9788389505415
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Pisałem już wcześniej, że kilka lat temu czytając po raz pierwszy tom GitS 2 bardzo solidnie się od niego odbiłem. Tak więc czytając go teraz podszedłem do tej czynności bardzo zadaniowo: brak pośpiechu, pełne skupienie, w razie konieczności notatki. Niestety nic nie pomogło. Chyba tylko poczucie rozczarowania jest jeszcze większe i nawet przeprosiny autora nic tu nie pomogą.
O tomie 1.5 pisałem, że fani Motoko Kusanagi mogą być rozczarowani, bo Pani Major jest tam jak na lekarstwo. Za to w tomie 2 jest to postać kluczowa, wokół której dzieje się dosłownie wszytko. Ten album jest wizualizacją sposobów, w jakie Motoko radzi sobie ze swoimi przeciwnikami, tocząc przede wszystkim walkę w przepastnych przestrzeniach cybernetycznej jaźni. Ma to swoje przełożenie na formę zarówno fabularną jak i wizualną. Akcja bardzo często toczy się na poziomie totalnej abstrakcji. Rozwiązania przyjęte w tej materii są umowne, co zresztą autor kilkakrotnie podkreśla. No właśnie, komentarze to odrębna kwestia. Ich konieczność jest dla mnie potwierdzeniem jak bardzo autorską, ale też niezrozumiałą wizję zafundował nam twórca. Bez przypisów manga stałaby się chwilami totalnie niezrozumiała, co jak dla mnie niezbyt dobrze świadczy o konstrukcji całości.
Analizując ten album nie można pominąć kwestii graficznej. Sytuacja jest bardzo specyficzna. Mamy bardzo dużo plansz kolorowych, chyba nawet więcej niż czarnobiałych. Ale co z tego, skoro właśnie te kolorowe rysunki kłują w oczu sztucznością, miałkością i nadużywaniem stylistyki ecchi. Gdyby tak Shirow pozostał przy sprawdzonych czarno-białych wzorcach mogłoby być zdecydowanie lepiej. Nie na darmo jak mantrę powtarzam, że lepsze jest wrogiem dobrego.
Niestety GitS 2 to dla mnie przykład pięknej katastrofy. Autor poległ na zgliszczach swojej kreatywności, a ja nie znalazłem elementu, który byłby w stanie obronić tę wizję. Nie chcę się już więcej pastwić, w końcu to przecież kultowy Ghost in the Shell. Ale tym razem jestem bardzo zawiedziony. Może sukces tej serii tkwi po prostu w sposobie ukazania żmudnej pracy członków Sekcji 9 w oryginalnym cyberpunkowym sztafażu.