Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Jazz Maynard Trylogia Barcelońska to akcyjniak z sporymi ambicjami, który trochę się przez nie potyka.
Z jednej strony dostajemy naprawdę efektowną mieszankę: jest bohater-muzyk, który ogarnia też brudną robotę, dziewczyna złodziejka, siostrzyczka do ochrony, wierny kumpel od ratowania tyłka i do tego gruba intryga sięgająca najwyższych szczebli barcelońskiej (i nie tylko) elity. Przepis na coś efektownego, potencjał jest.
Problem w tym, że twórcy chyba chcieli wrzucić tu wszystko naraz. W efekcie historia bywa przekombinowana, a przy tym trochę zaniedbano jej fundamenty: dialogi i pogłębienie postaci. Bohaterowie często sprawiają wrażenie zlepku znanych motywów, a fabuła mocno jedzie na kliszach prosto z kina akcji. Do tego dochodzą drobne babole, jak pojawiający się znikąd pistolet - ot tak, po prostu, bo wygodniej.
A jednak mimo narzekań, w tę historię da się wkręcić. Naprawdę niewiele zabrakło, żeby było świetnie, wystarczyłoby trochę więcej dopracowania i selekcji pomysłów.
Ilustracje trzymają podobny poziom: jest dynamicznie, momentami bardzo efektownie, ale styl bywa na tyle karykaturalny, że traci czytelność scen. Do tego dochodzi raczej uboga kolorystyka, która zamiast budować klimat, trochę przynudza.
Podsumowując, to ambitny, energiczny komiks, który gubi się pod ciężarem własnych pomysłów. Ale mimo to, da się przy nim chwilę dobrze bawić.
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek