Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
RECENZJA: Blade – Grzechy Ojca (1998)
Wydanie: TM-Semic, Mega Komiks #01 (1/1999)
✍️ Scenariusz: Marc Andreyko
🎨 Rysunki: Bart Sears
To pierwsze wydanie TM-Semic, które przeczytałem. Jak pewnie wiecie, komiksy z „chodzącym za dnia” w polskich wydaniach można policzyć na palcach jednej ręki, nie licząc gościnnych występów, których również nie ma zbyt wiele. Poza tym Semikiem, mam w swojej kolekcji tylko jeden inny komiks z udziałem Blade’a – Wolverine vs. Blade Special z 2019 roku. Niewielka liczba dostępnych pozycji z tym bohaterem skłoniła mnie do tego, aby właśnie od tej historii rozpocząć przygodę z nowymi nabytkami.
📖 Co tam się dzieje? (Bez spoilerów)
Wampirzyca Dona prosi Blade’a o pomoc w zemście na swoim ojcu. Opowiada mu, jak ten zabił jej matkę, a po latach przemienił również ją w krwiopijcę. Łowca wampirów początkowo nie jest przekonany, ale ostatecznie zgadza się pomóc, ponieważ Dona znajduje się w niebezpieczeństwie. Szybko okazuje się jednak, że jest to jedynie manipulacją…
👍 Co najbardziej mi się podobało?
🎨 Rysunki
Bart Sears serwuje nam wyraźną, cienką kreskę połączoną z dość dużą ilością cieniowania. Rysunki są mroczne, a w tle widać dbałość o detale, choć nie ma ich przesadnie dużo. W ilustracjach widać noc, mrok, przerażenie, strach i krew, czyli wszystko to, co powinna zawierać historia o łowcy wampirów w stylu horroru. Pojawia się również kilka ciekawych elementów, takich jak napis na murze wymalowany krwią, krwawe trunki czy czerwone zbiory ojca Dony. Najciekawsze było dla mnie jednak uzbrojenie „dziennego marka”. Szczerze przyznam, że pod wieloma względami przypomina ono to, które znamy z filmowej wersji Blade’a. W tym komiksie łowca porusza się również na motocyklu. Chyba nikt nie chciałby oglądać go za kierownicą zwykłego samochodu! Co prawda nie dostajemy tutaj super scen akcji z wykorzystaniem tego pojazdu, ale za kadr z piskiem opon daję duży plus! 👍
✍️ Scenariusz
Historia jest krótka, ale zawiera najważniejsze informacje o tym, kim jest Blade i jak się narodził. Pokazuje również, że mimo pokus i mrocznej natury, które nieustannie mu towarzyszą, bohater robi wszystko, aby nie stać się w pełni wampirem. Fabularnie wszystko zostało dobrze poukładane. Komiks powstał jako prequel do pierwszego filmu Blade z 1998 roku, dlatego postanowiłem ocenić go również pod tym kątem. I wiecie co? Po przeczytaniu tej historii pomyślałem – obejrzałbym teraz ten film! To chyba najlepszy dowód na to, że mimo upływu lat komiks nadal spełnia swoją rolę.
🤷♂️ Co mi się nie podobało?
Zabrakło mi Whistlera. W tej opowieści Blade nie ma swojego mentora ani pomocnika. Zamiast tego jest jedynie zaawansowany system komputerowy.
Inaczej oceniam historie retro, inaczej współczesne, a w przypadku wydań TM-Semic postanowiłem nie oceniać kolorystyki. Komiks, który właśnie przeczytałem, ma już 27 lat. To inne czasy, inny papier i zupełnie inne możliwości wydawnicze. Dodam, że kiedy przyłożyłem nos do kartki, poczułem zapach starej gazety. Nie sądziłem, że po prawie trzech dekadach to jest możliwe. 😅
⭐ Moja ocena: 8/10
Dobra pozycja dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z Blade’em, ale również dla tych, którzy szukają krótkiej, niezależnej historii i chcą na chwilę odpocząć od typowych superbohaterskich opowieści. To po prostu krótka opowieść na umilenie wieczoru.