DEPCZĄ IM PO PIĘTACH… A RACZEJ PO KOŁACH!
Najbardziej odjazdowe ikony animacji, jakie kiedykolwiek pędziły przez Równiny Elizjum, czyli Motomyszy z Marsa, powracają i odpalają silniki w zupełnie nowej opowieści, stworzonej w nieokiełznanej wyobraźni scenarzystki Melissy Flores (Power Rangers Prime) oraz przy wsparciu artystycznej potęgi Daniela Gete’a (Skin Police).
BUNT NA CZERWONEJ PLANECIE…
Zadziorni rebelianci – Throttle, Vinnie i Modo – połączyli siły z marsjańskimi Wojownikami Wolności, by stawić czoła bezlitosnej armii plutarkiańskich najeźdźców. Jednak gdy pojawia się nowe, zupełnie nieoczekiwane zagrożenie, Motomyszy stają w obliczu niebezpieczeństwa obejmującego całą galaktykę, wywodzącego się zarówno z Ziemi, jak i z plutarkiańskiego świata! Nie przegap przygód rewolucyjnego tria gryzoni w tej epickiej historii, która wydarzyła się jeszcze przed ich przybyciem na Ziemię!
Zawiera Motomyszy z Marsa (2025) #1–4.
Dla fanów: Wojownicze Żółwie Ninja, Komandosi z podwórka, Kosmiczne wojny, Kowboje z Krowigrodu, Transformers.
29.05.2026
I
Kolor
Miękka
170x260 mm
112
55,00 zł
9788368346671
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Motomyszy z Marsa Tom 1: Panika na Czerwonej Planecie. Ten komiks kupiłem podczas Komiksowej Warszawy. Powód? Nie tylko ogromny sentyment do kultowej animacji, ale także okładka, która krzyczała do mnie: kupuj mnie w tej chwili, jestem zaj…ym komiksem! No i co miałem zrobić? Kupiłem.
I wiecie co? Ani przez moment nie żałowałem.
Spodziewałem się przede wszystkim solidnej dawki motoakcji i faktycznie jej tutaj nie brakuje. Pościgi, dynamiczne sceny i bohaterowie na jednośladach wymiatają. Ale największym zaskoczeniem okazało się to, że Motomyszy z Marsa to nie tylko akcja. To także całkiem rozbudowana motofabuła i bardzo przyjemne tworzenie motouniwersum.
Historia przedstawia Marsa znajdującego się pod opresją, gdzie rebelianckie Myszy działają z ukrycia, kąsając władzę tu i tam, i próbując pomóc terroryzowanej społeczności. Twórcy poświęcili sporo miejsca dialogom i budowaniu świata, dzięki czemu ten komiks ma znacznie więcej do zaoferowania niż tylko efektowne sceny akcji.
Ogromnym plusem jest również wykorzystanie postaci znanych z animacji. Na planszach pojawia się wiele znajomych twarzy, a każda z nich ma jasno określoną rolę do odegrania w historii. Nie są to przypadkowe występy dla fanserwisu, ale elementy dobrze działającej fabuły.
Całość czyta się lekko i z ogromną przyjemnością. To czysty fun, który skutecznie przypomina dawne czasy spędzone przed telewizorem i sprawia, że gęba się cieszy.
Od strony wizualnej jest równie dobrze. Kadry są pełne energii i dynamiki, a stylistyka mocno przypomina mi to, co w swoich komiksach wyczynia DWJ. Dla mnie to ogromny plus, bo właśnie taki żywiołowy, nieco szalony styl idealnie pasuje do tego świata.
Jeśli więc wychowaliście się na kreskówce albo po prostu szukacie lekkiej, przygodowej i pełnej serducha lektury, to zdecydowanie warto dać temu tytułowi szansę.
Ode mnie leci zdecydowana Motopolecajka!
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek