Scenariusz
Rysunki
Komiks „Starhenge” autorstwa Liama Sharpa to ambitny projekt łączący elementy science fiction i fantasy. To epicka opowieść o starożytnej magii i głębokiej nauce, przedstawiona wizualnie w oszałamiający sposób przez twórcę, który jest uznawany za jednego z największych dla swojego pokolenia.
Merlin z przyszłości przenosi się do V-wiecznej Brytanii, aby powstrzymać potworne roboty-łamacze czasu, które okradają wszechświat z magii!
„Terminator” spotyka „Zielonego Rycerza” w tym wciągającym epickim dziele zainspirowanym sagami arturiańskimi!
Seria
Pochodzenie
Postacie
Wydawca Polski
Wydawca Oryginalny
Data Wydania
17.06.2024
Wydanie
I
Druk
Kolor
Oprawa
Twarda
Format
185x276 mm
Liczba Stron
176
Cena Okładkowa
123,00 zł
EAN
9788396860934
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Zastanawiałem się jakim jednym wyrazem mógłbym określić to, co czułem po przeczytaniu pierwszego albumu serii Starhenge. I w końcu znalazłem, jestem ZAINTRYGOWANY. I chociażby z tego powodu z niecierpliwością czekam na kolejny tom, aby zobaczyć jak ta nietuzinkowa historia potoczy się dalej.
A trzeba Wam wiedzieć, że ta opowieść jest bardzo niesztampowa. Zaczynamy od mrocznego science fiction, od odkrycia, które doprowadza ludzkość do wojny z przerażającym przeciwnikiem. Okazuje się, że drogą do zwycięstwa jest wysłanie kluczowego wojownika w podróż w czasie do epoki arturiańskiej, gdzie jako Merlin będzie musiał naprawić szkody, jakie wyrządził wróg w kontinuum czasowym. Myślę, że nie będę odosobniony w twierdzeniu, że połączenie hard s-f z tym konkretnym mitem jest wyzwaniem samym w sobie. Ale, jakby tego było mało, autor dorzucił tu jeszcze postać młodej kobiety Amber, narratorki pochodzącej z czasów nam współczesnych, która zostaje wplątana w ten nieziemski galimatias i jest swego rodzaju przewodnikiem dla czytelnika. Uwierzcie mi, jej rola jest tu nie do przecenienia, bo pogubić się w meandrach tej fabuły jest bardzo łatwo.
Niewątpliwie Starhenge to nie jest łatwa opowieść. Stopień skomplikowania jest naprawdę wysoki i choć szata graficzna jest bardzo atrakcyjna, to również nie ułatwia zrozumienia historii. Ale trzeba docenić graficzny kunszt i pomysłowość Sharpa. Dawno nie widziałem tak klimatycznych prac. Nastrój tej historii jest idealnie odwzorowany na kartach komiksu i tworzy wraz z fabułą jedną nierozerwalną całość. Szkoda tylko, że album nie został wydany w większym formacie, bo spora część plansz zasługuje na to, żeby podziwiać je w dużym rozmiarze.
Ten komiks bez wątpienia stanowi wyzwanie dla czytelnika, ale daje też sporo satysfakcji. Można się spierać, czy jest to dzieło wybitne, czy może raczej przerost formy nad treścią. Ja odpowiem sobie na to pytanie dopiero po przeczytaniu drugiego tomu, bo jak wspomniałem wcześniej, jestem mocno zaintrygowany dalszym rozwojem wypadków. A Wam też radzę spróbować, warto!