Musiało upłynąć tysiąc lat, aby koloni ze świata Wolds na powrót stali się ludźmi. Nie wiedzieli, że byli manipulowani, że narzucone im wygnanie miało na celu chronić ich krew przed skażeniem…
Tysiąc lat… Aż narodziła się kobieta imieniem Sarvan, najczystsza wśród nich. Ta, którą wyśnił Heloin.
Wydanie zawiera kompletne przygody Sarvan, pierwotnie publikowane w magazynie Cimoc w latach 1982–1984, stworzone przez Antonia Segurę („Burton & Cyb”, „Hombre”, Ozon”) oraz Jordiego Berneta („Czarna seria”, „Torpedo 1936”).
Uwaga, komiks tylko dla dorosłych.
Dla fanów: „Barbarella”, „Czarna seria”, „Cicca Dum-Dum”, „Torpedo 1936”, „Ozon”.
Kategoria
Pochodzenie
Wydawca Polski
Wydawca Oryginalny
Data Wydania
29.04.2026
Wydanie
I
Druk
Czerń / Biel
Oprawa
Twarda
Format
210x290 mm
Liczba Stron
148
Cena Okładkowa
100.00 zł
EAN
9788368346596
Opinie redakcji

„Świat Sarvan” to kolejne małe arcydzieło czarno-białego komiksu autorstwa twórców już dobrze znanych w Polsce – w dużej mierze dzięki staraniom Wydawnictwa Lost In Time – Antonio Segury i Jordiego Berneta.
Oryginalnie „Świat Sarvan” ukazywał się w odcinkach w piśmie „Cimok” w latach 1982-84. I posiada tym samym cechy bardzo charakterystyczne dla odcinkowych serii prasowych tamtego okresu. To krótkie, kilkustronicowe opowieści, które łączą się nie tylko kluczowymi postaciami, ale i główną linią fabularną, konsekwentnie rozwijaną niejako w tle, kiedy na pierwszym planie prezentowane są w pewnym stopniu niezależne, pojedyncze i zamknięte epizody. Pierwszy rzut oka na okładkę to bardzo silne skojarzenie z serią „Storm”. Owszem, wewnątrz opowieść jest zupełnie inna, ale graficzna forma okładkowej ilustracji bardzo mi się z Donem Lawrencem skojarzyła i to odczucie towarzyszy mi nadal. Jednak warto podkreślić, że Jordi Benet kreskę ma inną, nie tak hiperrealistyczną, w dodatku seria o Sarvan jest komiksem czarno-białym, w przeciwieństwie do „Storma”…
Bernet jest świetnym rysownikiem, który jednocześnie nie stroni od erotyzowania. Jego kobiety, choćby dzikie i nieposkromione, żyjące w quasi - postapokaliptycznym świecie są idealne, niby modelki, które właśnie zeszły z wybiegu. Ale kto pamięta Raquel Welch w „Milionie lat przed naszą erą””, ten zaskoczony takim ujęciem estetycznym zaskoczony nie będzie. Znaczna część fabuły obraca się wokół niemożności skonsumowania związku pomiędzy tytułową Sarvan a tajemniczym, wyśnionym przez nią człowiekiem z gwiazd… Brzmi trywialnie – by nie rzec, tandetnie – ale w praktyce to całkiem zgrabna historia science fiction, w której scenarzysta – w tej roli niezrównany Antonio Segura (najbardziej znany ze wspólnych dzieł z Jose Ortizem) kreuje intrygującą, złożoną opowieść, której niuanse poznajemy krok po kroku, odcinek po odcinku.
Warto zaznaczyć, że kreacja taka, jak w niniejszej serii, była bardzo charakterystyczna dla komiksu tamtego okresu na rynku zachodnioeuropejskim. Seks ówcześnie nie stanowił takiego tematu tabu (co może wielu zaskoczyć) i był traktowany jako nieodzowna część rozrywki, nieograniczana tak surowymi obwarowaniami, jak obecnie, w pozornie skrajnie wolnościowym świecie. A sam Bernet, jako rysownik, doskonale czuł się przecież w komiksie stricte erotycznym (znakomita „Chicca Dum Dum”, pisana przez Carlosa Trillo). Dlatego też w „Światach Sarvan” znajdziemy mnóstwo kamuflowanej, niebezpośredniej erotyki, ukrytej niedbale pod wierzchnią warstwą tak fabuły, jak i rysunku. Ale nie jest to przecież przesadnia nowość, bo wystarczy rzucić okiem na „Czarną serię” Berneta, czy choćby – z bardziej zbliżonych tematycznie klimatów do Sarvan – na „Rozbitków czasu” duetu Gillon / Forest. Erotyzm i seks jest integralną częścią tych komiksów, mimo, że nie jest celem nadrzędnym samym w sobie.
Nie zmienia to faktu, że „Świat Sarvan” to przede wszystkim interesująca, miejscami mocno oniryczna opowieść SF, eksplorująca nieodzowne dla fantastyki tamtego okresu futurystyczne wizje przyszłości rasy ludzkiej, która niekoniecznie jawiła się w najjaśniejszych barwach. W tym przypadku mamy porzuconych, na wpół zdziczałych kolonistów, którzy nie znają swojej przeszłości i którzy próbują przetrwać w skrajnie nieprzyjaznym świecie. I ten ów świat – Wolds – jest wartością dodaną całej opowieści bo szalona, tragiczna momentami i desperacka zarazem podróż / ucieczka Sarvan i jej wybranka / towarzysza – to nic innego jak przyczółek do pokazania jak największej ilości obliczy Wolds.
Poradził sobie świetnie w tej kwestii zarówno Segura w scenariuszu, jak i Bernet w rysunku.
Dla współczesnego młodego odbiorcy komiks może zdawać się w pewnym stopniu ramotką, owszem. Dla takich, jak ja, zbliżających się do senioralnego wieku czterdziestokilkulatków, to okazja do nadrobienia braków w komiksowej edukacji. Za Komuny nie mieliśmy zbyt wielu okazji do poznawania komiksów z Europy Zachodniej. „Fantastyka Komiks” nieco w tym pomagała (tam była okazja poznać choćby Segurę, czy pierwsze odcinki „Rozbitków czasu”), jednak była to zdecydowanie kropla w morzu. Dlatego cieszą takie publikacje teraz, kiedy jest szansa spojrzeć na to, co utraciliśmy. Na szczęście nie bezpowrotnie. Może brzmi to niczym lament starego dziada, ale uwielbiam klimat komiksów tamtego okresu, bo na podobnych ramotkach budowałem swoją osobistą fascynację komiksem (dopiero później przyszedł czas trykociarzy z TM-Semica) i doceniam starania wydawnicze takich oficyn, jak Lost In Time właśnie, czy Mandioca, w zapełnianiu białych plan w komiksowej bibliografii Europy Zachodniej dostępnej na polskim rynku.
„Świat Sarvan” to komiks specyficzny. Z jednej strony niezła historia SF, wyjątkowo - jak na Segurę - pozbawiona gorzkiej ironii, czy sarkazmu. Z drugiej - ciekawy pokaz warsztatu graficznego Berneta. Jeśli interesuje was komiks lat 80-tych, to pozycja z tych co najmniej wartych uwagi, jeśli nie obowiązkowych.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.