Pierwszy tom kolekcji komiksowych adaptacji książek amerykańskiego pisarza Edgara Rice’a Burroughsa (1875–1950), którego dzieła weszły do kanonu powieści przygodowo-fantastycznych. Kolekcja obejmuje cztery minicykle: o Tarzanie, o podziemnym świecie Pellucidar, o zapomnianym lądzie Caspak i o planecie Mars. Album zbiorczy historii o władcy małp zawiera obie części wydania francuskiego.
1888 rok. Na statku płynącym wzdłuż wybrzeży Afryki wybucha bunt. Załoga zabija kapitana, a dwoje pasażerów, małżeństwo Claytonów, wysadza na odludnej plaży, za którą rozciąga się dżungla. Jak przyzwyczajeni do luksusów angielscy arystokraci poradzą sobie w dzikiej krainie, szczególnie że lady Alice spodziewa się dziecka?
Dwadzieścia lat później do tej samej plaży przybija statek ekspedycji poszukującej uprowadzonego przez bandytów archeologa, profesora Portera. Przybysze spotykają białoskórego młodzieńca, który zna las tropikalny jak własną kieszeń. Kim jest i co tam robi?
Nową wizję przygód Tarzana stworzył doświadczony francuski scenarzysta Éric Corbeyran („Pieśń Strzyg”, „Elfy”, „Ptyś i Bill”, „Metronom”), łącząc motywy z książek Burroughsa oraz filmów animowanych i fabularnych o człowieku małpie z własnymi pomysłami. Sugestywne rysunki są dziełem filipińskiego grafika Roya Allana Martineza („The Wicked”, „The magic of Aria”, „FVZA”).
8.04.2026
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
210x297 mm
120
89,99 zł
9788328190160

Są bohaterowie, którzy z czasem stają się więksi od własnych historii. Tarzan należy właśnie do tej kategorii postaci, czyli literackich figur, które dawno przekroczyły granice pojedynczej powieści i zaczęły żyć własnym życiem w zbiorowej wyobraźni.
Stworzony przez Edgara Rice’a Burroughsa w 1912 roku syn angielskich arystokratów wychowany przez małpy stał się jednocześnie symbolem dzikiej natury, fantazji o wolności, i kolonialnej przygody, ale też opowieścią o człowieku rozdartym między dwoma światami. Przez dekady zmieniał się też wraz z kulturą. Raz był romantycznym władcą dżungli, raz brutalnym wojownikiem, innym razem niemal superbohaterem. Adaptowali go filmowcy, autorzy pulpowych magazynów czy twórcy seriali i komiksów, a każda kolejna wersja próbowała odpowiedzieć na pytanie, kim właściwie jest człowiek-małpa. Éric Corbeyran albumie „Tarzan. Człowiek małpa” proponuje własny sposób na tę historię.
Fabuła komiksu opiera się przede wszystkim na pierwszej powieści Burroughsa, ale scenarzysta wyraźnie nie zamierzał tworzyć wiernej adaptacji jeden do jednego. Zamiast tego splata ze sobą motywy z różnych książek o Tarzanie, wybierając elementy najlepiej budujące opowieść o człowieku stojącym pomiędzy naturą a cywilizacją. Poznajemy więc historię osieroconego chłopca wychowanego przez małpy po śmierci jego rodziców na afrykańskim wybrzeżu. Tarzan dorasta w dżungli, ucząc się praw natury, walki o przetrwanie i brutalnej logiki świata zwierząt. Wszystko zmienia się jednak wraz z przybyciem kolejnych ludzi. Wśród nich znajduje się Jane Porter, która wyrusza na wyprawę w poszukiwaniu zaginionego ojca. Finansuje ją Canler, starszy, wpływowy mężczyzna, mający wobec Jane plany dalece wykraczające poza zwykłą opiekę nad uczestniczką ekspedycji. Spotkanie Tarzana z ludźmi uruchamia serię konfliktów i wzajemnych fascynacji, które prowadzą bohatera ku światu, którego nigdy wcześniej nie znał.
Największą siłą komiksu Corbeyrana jest właśnie sposób, w jaki łączy różne wątki z tarzanowskiego mitu. To nie jest adaptacja jednej konkretnej książki, lecz raczej próba uchwycenia samego ducha opowieści Burroughsa. Autor zachowuje najważniejszy rdzeń tej historii, będący opowieścią o człowieku rozdwojonym między instynktem a kulturą, ale jednocześnie pozwala sobie na własne interpretacje. Dzięki temu album nie sprawia wrażenia szkolnej ilustracji klasycznej literatury. Czuć w nim szacunek do oryginału, ale też potrzebę opowiedzenia tej historii na nowo.
Szczególnie interesująco wypada sposób przedstawienia relacji Tarzana z cywilizacją. W wielu współczesnych interpretacjach bohater Burroughsa funkcjonuje jako symbol odrzucenia świata ludzi i tęsknoty za naturą. Corbeyran idzie jednak w trochę innym kierunku. Owszem, początkowo cywilizacja jest dla Tarzana czymś obcym i niezrozumiałym. Bohater obserwuje ludzi niczym istoty z innego świata, nie pojmuje ich zasad ani emocjonalnych zależności. Jednocześnie scenarzysta wyraźnie sugeruje, że wejście do świata cywilizacji stanowi dla Tarzana pewien rodzaj nagrody, którą będzie możliwość odkrycia własnego pochodzenia, zdobycia tożsamości i wyjścia poza ograniczenia dżungli. Tarzan Corbeyrana nie tyle odrzuca więc cywilizację, ile próbuje ją zrozumieć, nawet jeśli pozostaje wobec niej nieufny.
Dobrze wypadają również bohaterowie drugoplanowi. Jane Porter nie jest jedynie klasyczną „damą w opałach”, ale postacią posiadającą własną motywację i emocjonalny ciężar. Poszukiwanie ojca staje się dla niej czymś więcej niż pretekstem do egzotycznej przygody. Dzięki temu relacja Jane z Tarzanem rozwija się naturalnie, bez przesadnego melodramatyzmu. Ciekawie przedstawiono także Canlera. Początkowo wydaje się jedynie sponsorem wyprawy, z czasem jednak coraz wyraźniej wychodzi na jaw, że jego działania są napędzane obsesją zdobycia ręki Jane. W tym kontekście Tarzan automatycznie staje się dla niego rywalem i zagrożeniem. Corbeyran sprawnie buduje ten konflikt, unikając przy tym przesadnej jednoznaczności.
Na nieco inny biegunie znajduje się za to warstwa graficzna Roy Allana Martineza, która może początkowo wydawać się nieco zachowawcza. To nie są plansze oszałamiające detalem ani formalnymi eksperymentami. Artysta stawia raczej na klasyczne, realistyczne podejście do komiksowej przygody. Paradoksalnie właśnie dzięki temu album działa tak dobrze. Martinez potrafi znakomicie oddać atmosferę dusznej, niebezpiecznej dżungli. Gęsta roślinność, ruiny, cienie i zwierzęta budują poczucie obcowania z miejscem jednocześnie fascynującym i śmiertelnie groźnym. Rysownik dobrze radzi sobie również z dynamiką scen akcji, dzięki czemu komiks czyta się płynnie i z autentycznym poczuciem przygody.
„Tarzan. Człowiek małpa” nie próbuje rewolucjonizować mitu stworzonego przez Burroughsa i może właśnie dlatego okazuje się tak udaną adaptacją. Corbeyran rozumie, że siła tej historii tkwi nie w efektownym odwracaniu znanych motywów, ale w umiejętnym przypomnieniu, dlaczego Tarzan przez ponad sto lat pozostaje jedną z najbardziej fascynujących postaci literackiej popkultury.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
To mój pierwszy raz kiedy spotykam się z ‚prawdziwym” Tarzanem. Wstyd przyznać, ale jedyny Białoskóry jakiego miałem okazję poznać to Białoskóry filmowy i bajkowy.
A oryginalne życie Tarzana napisane w 1912 roku przez Edgara Rice’a Burroughsa to zupełnie inna zabawa niż to, co później popkultura robiła z Władcą Małp.
Komiks Tarzan Człowiek Małpa - otwiera cykl komiksowych adaptacji autora powieści oryginalnej.
I owy Tarzan to Tarzan dojrzały, poważny i mocny w przekazie. Opowieść o chłopcu wychowanym przez małpy - choć jest nieprawdziwa - czytając komiks, można by wręcz uwierzyć, że mogłaby wydarzyć się naprawdę. Wątek samego życia młodego Tarzana bardziej skupia się na jego samotności i samotnej nauce radzenia sobie z przeciwnościami, aniżeli małpach, które go wychowują.
Poznajemy losy rodziców Tarzana i dowiemy się, jaki ciąg przyczynowo-skutkowy sprawił, że Białoskóry jako brzdąc trafił w objęcia małp.
Muszę przyznać, że im dłużej byłem w dżungli tym lepiej się bawiłem czytając. Poważniejsze i dojrzalsze spojrzenie na przygody Tarzana robi robotę fest. Nie wiem jak się ma adaptacja do powieści oryginalnej, ale spora ilość dymków narracyjnych opowiada o wszystkim tym, czego nie widzimy w kadrach.
A same kadry? Oj podoba mi się wizualna warstwa, podoba. Dżungla, klimat, dzika zwierzyna - wszystko to wygląda przednio, nie ma nic wspólnego z „kolorową bajeczką o zwierzaczkach” - a tego się trochę obawiałem.
A postać samego Władcy Małp - miejscami może przypominać samego Conana. Potężny, umięśniony bydlak, do którego balibyśmy się podejść. Scenarzysta dobrze rozpisał tę postać, nakreślony jest tylko połowicznie, zostawiając nieco tajemniczości przed czytelnikiem.
Przeczytałem na strzała. Wciągnęło mnie konkretnie. I mimo, że nie jestem jakimś wielkim fanem klasycznej powieści przygodowej to nawet spora dawka dymków narracyjnych mi szczególnie nie przeszkadzała.
Jestem na Tarzanowe Tak.