Niewielu potrafiło walczyć z superbohaterami z takim zapałem i determinacją jak Amanda Waller. Po latach spisków i manipulacji, wspierana przez bezlitosnego Failsafe’a i przerażającą Królową Brainiaca, osiąga wreszcie swój cel: pozbawia wszystkich bohaterów i złoczyńców mocy. Świat pogrąża się w chaosie. Dzięki dezinformacji i manipulacji opinią publiczną Waller dostaje wolną rękę. Założycielka Oddziału Specjalnego X rozpętuje błyskawiczną wojnę, by raz na zawsze rzucić na kolana wszystkich metaludzi. W tych mrocznych godzinach rodzi się ruch oporu… Czy bezsilni bohaterowie zdołają stawić czoło Trójcy Zła i jej niepowstrzymanym sługom?
„Władza absolutna. Pozbawieni mocy” to pierwszy z trzech tomów największego wydarzenia ostatnich lat w uniwersum DC. Mark Waid, jeden z czołowych scenarzystów wydawnictwa, kreśli mroczną wizję przyszłości uniwersum DC, a Dan Mora dostarcza spektakularnych rysunków. To prawdziwy komiksowy blockbuster, który w widowiskowym stylu pokazuje wydarzenia, które na zawsze odmienią losy superbohaterów.
Album zawiera materiały pierwotnie opublikowane w amerykańskich zeszytach: „FCBD 2024: Absolute Power Special Edition”, „Suicide Squad: Dream Team” #1–4, „Absolute Power: Ground Zero” #1, „Green Arrow” #13, „Absolute Power” #1, „Superman” #16, „Batman” #150, „Wonder Woman” #11, „Absolute Power: Task Force VII” #1–2 oraz „Green Lantern” #13.
25.03.2026
I
Kolor
Twarda
170x260 mm
336
139,99 zł
9788328173392

Egmont postanowił wydać “Władzę absolutną” w trzech rzutach, co miesiąc. Czy to aż na tyle istotna opowieść, że dostaniemy ją do rąk w tak niespodziewanym tempie?
Pamiętam jeszcze pewien rodzaj emocji po zakończeniu eventu “Batman. Death Metal” - oprócz poczucia ulgi z faktu że fabuła dobiegła do końca, byłem jednocześnie zaintrygowany obietnicami roszad w Uniwersum DC. Z tych obietnic jak zwykle niewiele zostało i za bardzo nie wiem, jak zmieniło się uniwersum poza tym, że rolę Ligi Sprawiedliwości przejęła drużyna Tytanów. Może po prostu niezbyt aktywnie śledzę komiksowe serie z DC- ostatnio w zasadzie tylko dwa runy Batmana, “Nightwinga’ i “Tytanów” plus komiksy Toma Kinga. I ewentualnie większe eventy/crossovery, głównie dlatego, żeby całkiem nie wypaść z głównej osi fabularnej Uniwersum DC, które wciąż potrafi zapewnić w niektórych przypadkach niezłej rozrywki i satysfakcjonującej lektury. I tego własnie w jakimś stopniu dostarcza “Władza absolutna”.
Głównym złoczyńcą niniejszej historii jest Amanda Waller, jedna z najbardziej wkurzających postaci w DC, a jednocześnie jedna z najciekawiej wymyślonych. Od lat ma na pieńku z superbohaterami, od lat pragnie uzyskać jak najwięcej władzy, od lat knuje i uruchamia takie projekty jak Suicide Squad, którym to zespołem steruje dla własnych celów. Konsekwentna, pracowita, bezlitosna i przede wszystkim cierpliwa. Robi wszystko po to, by w końcu mieć wszystkie karty w ręku i zainicjować grę, w której wreszcie będzie mogła wygrać wszystko. A superbohaterowie - wszystko przegrać.
Pierwsza część crossovera pokazuje nam jak krok po kroku, Waller jako szefowa Biura Suwerenności osiąga kolejne cele na drodze do tytułowej władzy absolutnej. W nowym Suicide Squad najważniejszą postacią jest Śniąca, która już sporadycznie pojawiała się w wydanych u nas komiksach. To młoda superbohaterka, z dramatyczną przeszłością i niezwykłymi zdolnościami jak przewidywanie przyszłości, czy podróżowanie do innych miejsc za pośrednictwem snów. I właśnie korzystając z tej mocy drużyna Amandy Waller dotrze na wyspę Gammorę, by tam rozpocząć działania na rzecz pokonania ziemskich superbohaterów.
Główny trzon “Władzy Absolutnej” stanowią zaledwie cztery zeszyty napisane przez Marka Waida i narysowane przez Dana Morę - w pierwszym tomie crossovera dostaliśmy zaledwie pierwszy z nich. Reszta to zestaw zeszytów z przeróżnych serii, w tym z “Batmana” i “Supermana”.. Wspominam o nich ponieważ ważne wydarzenia i postacie z tych dwóch serii o największych superbohaterach DC mają duży wpływ na fabułę “Władzy absolutnej”.
No dobrze - jak w takim razie przejąć władzę i zmusić superbohaterów do porażki i uległości? Na te pytanie odpowiada sam sobie Batman, zdumiony tym, jak Amanda Waller wszystkich rozegrała oraz tym, że wyraźnie jej nie doceniał. Bo żeby porażka była dotkliwa, superbohaterowie powinni zostać nie tylko pozbawieni mocy (co przecież nie działa w przypadku Człowieka- Nietoperza), ale również zdyskredytowani (to już działa jak najbardziej). Widac, jak w tym momencie twórcy czerpią z naszej rzeczywistości, w której górę biorą rozdmuchane narracje, podczas gdy ich odbiorcy często łykają wszystko bez sprawdzania faktów. Tu nie potrzeba Darkseida, Doomsdaya, czy innego potężnego złoczyńcy, tylko zestaw rozpowszechnionych fałszywych informacji, które wywołują chaos i skutkują oskarżeniami wobec superbohaterów.
To jednak za mało - do pełnej neutralizacji herosów Waller potrzebuje czegoś więcej - i dostaje to w bardzo pomysłowym zestawie. Po tym, jak widzimy superbohaterów zgarnianych jak ryby do sieci i ukrywających się niedobitków wiemy, że próba odwrócenia sytuacji będzie niezwykle trudna i wymagająca, o czym będziemy czytać w kolejnych dwóch tomach. Na razie nawet nie zadaję sobie pytania, czy Mark Waid i reszta dowiozą tę historię, bo jest ona na tyle zajmująca, że wystarczy bieżąca lektura i odhaczanie kolejnych sukcesów Waller - bo przecież im więcej uda jej się osiągnąć, tym bardziej superbohaterowie będą musieli się wykazać, by przywrócić status quo.
Czy jest coś, co nie gra w tej opowieści? Może głównie różnorodność posklejanych wątków - narracje poszczególnych zeszytów momentami mocno od siebie odstają bądź ich fabuły opowiadają i nawiązują do wydarzeń, których nie mieliśmy okazji poznać po polsku - cóż taki urok crossoverów. Dlatego zarówno dziwacznie jak i intrygująco wygląda zeszyt napisany przez Toma Kinga, w którym głównym motywem jest recytowana przez przeciwnika superbohaterów klasyka literatury. Albo zeszyt z serii “Green Lantern”, w którym nie za bardzo wiedziałem, co się dzieje, bo w ogóle nie znałem niektórych superbohaterów. To jednak szczegóły - komiks broni się jako całość, wiadomo jaka jest stawka, wiadomo, że tych dobrych czeka ciężka przeprawa. Czekam na ciąg dalszy.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
Władza Absolutna Tom 1: Pozbawieni Mocy
No i dochodzimy do kolejnego punktu zwrotnego w uniwersum DC Comics. Można powiedzieć, że jednego z największych w ostatnich latach. Amanda Waller wychodzi z cienia i robi konkretny porządek na własnych zasadach. Pod przykrywką ochrony zwykłych ludzi przejmuje władzę i zaczyna eliminować superbohaterów, odbierając im moce i magię.
Bohaterowie tracą swoje zdolności, a ci którzy jeszcze jakoś się trzymają, stają się zwierzyną łowną. Poluje na nich armia niepowstrzymanych robotów, więc sytuacja staje się krytyczna. Niby schemat, ale czuć, że tu chodzi o coś więcej i że to dopiero początek większej układanki.
Najlepiej wypada środek tomu. To właśnie tam dzieją się najmocniejsze rzeczy, konkretne dramaty, zwroty akcji i momenty, które faktycznie ciekawią. Tutaj faktycznie czułem moc wydarzeń. Niestety reszta bywa już bardziej nierówna. Sporo tu średnich pobocznych historii i walk Suicide Squad, które mnie osobiście trochę średnio angażowały.
Duży plus za czytelność. W takich eventach łatwo się pogubić, a tutaj wszystko jest dość klarowne i spójne. Wydarzenia mają sens, wynikają z siebie i nie ma wrażenia chaosu. Dopiero pod koniec wchodzą bardziej kosmiczne klimaty, które trochę mieszają, ale jeszcze nie psują odbioru.
Rysunki są bardzo dobre. Czytelne, dynamiczne i co ważne, raczej stonowane kolorystycznie. Dzięki temu ten cięższy, przygnębiający klimat naprawdę czuć. Nawet przy większych akcjach wszystko jest przejrzyste, więc nie trzeba się domyślać kto komu dał w kość.
Solidny tom. Bez wielkiej rewolucji, ale jako początek działa bardzo dobrze. Przed nami jeszcze kolejne części, więc jest gdzie to rozwinąć. Na razie jest po prostu dobrze i tyle mi na start wystarcza.
Komiks ten i setki innych możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek