Niewielu potrafiło walczyć z superbohaterami z takim zapałem i determinacją jak Amanda Waller. Po latach spisków i manipulacji, wspierana przez bezlitosnego Failsafe’a i przerażającą Królową Brainiaca, osiąga wreszcie swój cel: pozbawia wszystkich bohaterów i złoczyńców mocy. Świat pogrąża się w chaosie. Dzięki dezinformacji i manipulacji opinią publiczną Waller dostaje wolną rękę. Założycielka Oddziału Specjalnego X rozpętuje błyskawiczną wojnę, by raz na zawsze rzucić na kolana wszystkich metaludzi. W tych mrocznych godzinach rodzi się ruch oporu… Czy bezsilni bohaterowie zdołają stawić czoło Trójcy Zła i jej niepowstrzymanym sługom?
„Władza absolutna. Pozbawieni mocy” to pierwszy z trzech tomów największego wydarzenia ostatnich lat w uniwersum DC. Mark Waid, jeden z czołowych scenarzystów wydawnictwa, kreśli mroczną wizję przyszłości uniwersum DC, a Dan Mora dostarcza spektakularnych rysunków. To prawdziwy komiksowy blockbuster, który w widowiskowym stylu pokazuje wydarzenia, które na zawsze odmienią losy superbohaterów.
Album zawiera materiały pierwotnie opublikowane w amerykańskich zeszytach: „FCBD 2024: Absolute Power Special Edition”, „Suicide Squad: Dream Team” #1–4, „Absolute Power: Ground Zero” #1, „Green Arrow” #13, „Absolute Power” #1, „Superman” #16, „Batman” #150, „Wonder Woman” #11, „Absolute Power: Task Force VII” #1–2 oraz „Green Lantern” #13.
22.04.2026
I
Kolor
Twarda
170x260 mm
312
129,99 zł
9788328173422

Nowy miesiąc i nowy tom “Władzy absolutnej”. Środkowy tom wielkiego crossovera niestety nie robi już tak pozytywnego wrażenia, jak pierwsza odsłona.
Superbohaterowie są w poważnych opałach. Amanda Waller postanowiła, że zrobi z nimi porządek i zrealizowała swój plan perfekcyjnie, nie tylko pozbawiając ich mocy i pakując większość z nich do więzienia, ale przede wszystkim ich dyskredytując. Nawet sam Batman jest na swój sposób pełen podziwu dla zaaranzowanej przez Waller superbohaterskiej czystki przyznajac, że jej nie docenił. Teraz musi wychodzić z siebie, żeby odwrócić tę sytuację i przywrócić normalność. Rzecz w tym, że to normalność zdefiniowana przez superbohaterów i nie wszyscy tęsknią za taką normalnością, w której superbohaterowie górują nad innymi i tak naprawde stoją poza prawem.
Druga część ‘Władzy absolutnej” ma podtytuł “Ruch oporu”, co oznacza, że będziemy oglądać głównie starania superbohaterów by przywrócić dawny stan rzeczy. I rzeczywiście, dostajemy zestaw różnych historii, w których często rozdzielone grupy superbohaterów po swojemu starają się utrzeć nosa siłom Amandy Waller. Jej samej prawie w tym albumie nie ma, co można uznać za wadę, bo jednak ta idąca po trupach biurokratka zrobiła w pierwszym tomie swoją stanowczością w realizacji planu większe wrażenie niż cały zestaw jej pomocników. Failsafe, Królowa Brainiaca, czy bezlitosne roboty Amazo robią wiele, by zlikwidować opór superbohaterów, ale to Waller była w pierwszym tomie tą najczarniejszą gwiazdą - w jakiś sposób była od tych mocarnych istot wiarygodniejsza i przez to również straszniejsza. I w nowym tomie, kiedy nie widzimy jej zbyt często, cały ten terror, cała ta jego siła zaczyna się rozmywać. Bo przecież wiemy, że sytuacja musi się w końcu odwrócić, choć trzeba przyznać, że twórcy nie idą na łatwiznę i superbohaterowie mają tu ciągle pod górkę.
Wydaje się, że ten tom nie ma też tak zwartej konstrukcji jak pierwszy z serii - tam wszystko działo się po kolei, logicznie i konsekwentnie. Drugi tom zaś to różnorodne odpryski całej historii, czasem w ogóle ze sobą nie połączone - ot zbiór zeszytów z różnych serii, które nie do końca realizują zadanie bycia ważną częścią większej historii. Dlatego nie dziwi, że z tego zestawu wyróżnia się podstawowa opowieść, czyli drugi zeszyty głównej serii, w którym Mark Waid i Dan Mora pokazują dramatyczne wydarzenia w Fortecy Samotności Supermana. To naprawdę mocna rzecz, której punktem kulminacyjnym jest konfrontacja ojca z synem, czyli Clarka Kenta z Jonem Kentem - i to robi wrażenie.
Podobnie satysfakcjonujący jest zeszyt “W nieznane” z serii “Batman” ze scenariuszem Chipa Zdarsky’ego, w którym tytułowy bohater wraz z Catwoman realizują zuchwały skok mający na celu przejęcie Pudełka Matki, które jest pod kontrolą Waller. Fabuła, która przez długi czas wydaje się tu być przewidywalna funduje czytelnikom i bohaterom zaskakujący zwrot akcji, z rodzaju takich, dzięki którym rzeczywiście zapamiętamy ten szumnie zapowiadany crossover. Filmowa akcja, rysunki Mike’a Hawthorne’a, które dają tej historii mnóstwo luzu, nawet jeśli wydarzenia są odpowiednio dramatyczne - “W nieznane” to być może najlepszy zeszyt w tym zestawie.
A dalej… mam problem. Reszta opowieści to misz-masz, który nie jest już tak godny zapamiętania, choć znajdziemy tu nadal atrakcyjne fragmenty. Podobała mi się rola Alana Scotta w fabule i jego nawiązanie więzi z jednym z robotów Amazo. To jest chyba jeden z najciekawszych wątków w tym albumie - te dylematy robota, które superbohater nazywa narodzinami wolnej woli. Właśnie takie małe elementy, a nie jakieś superbohaterskie nawalanki pokazują najlepiej, jak starannie wyreżyserowany plan Waller zaczyna powoli pękać, gdy dzieją się rzeczy, których nikt nie był w stanie przewidzieć. I naprawde chciałbym wymienić kolejne podobne elementy, ale z tym jest problem. Znowu mam wrażenie, że działo się tu zbyt dużo, zbyt głośno, by wyklarował się z tego konkretny ciąg zdarzeń, który poprowadzi ruch oporu do kontrataku. Zamiast tego mamy chaos różnych perspektyw, brak wspólnego tonu (bo czasem jest zbyt zabawnie) i kakofonię różnych narracji - co zawsze odstręczało mnie od crossoverów.. Mnogość postaci sprawia, że większość z nich szybko znika z pamięci i nawet poświęcenie jednej ważnej bohaterki w historii napisanej przez Waida nie wybrzmiewa tak, jak powinno.
Niemal zniknął z mojej pamięci również Green Arrow, który być może w ostatnim tomie zagra kluczową rolę. A wszystko przez cały galimatias z jego rodziną - zeszyty z ich udziałem są naprawdę irytujące i sam ich tytułowy bohater - jak pamiętamy sojusznik Waller - wypada w nich mało przekonująco. Na szczęście do czasu - bo wygląda na to, że twórcy mają na niego pomysł.
Obyśmy zatem doczekali się konkretnych, satysfakcjonujących rozwiązań w finałowym tomie, który ponoć ma zmienić świat superbohaterów. Cóż, już tyle razy słyszałem podobne słowa, że jakoś mało w nie wierzę. Poczekamy, zobaczymy.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
Władza Absolutna Tom 2: Ruch Oporu to w zasadzie zbiór historii pobocznych do głównego wydarzenia. Problem w tym, że przez to fabuła praktycznie nie idzie do przodu, a momentami można wręcz odnieść wrażenie, że stoi w miejscu.
Dostajemy wątek superbohaterów, którym udało się uciec przed Amandą Waller. Tworzą oni ruch oporu i chowają się w różnych miejscach, jak Forteca Samotności czy inne, czasem dość zaskakujące lokacje. Tam kombinują, jak ugryźć temat, ale zamiast konkretnego planu mamy raczej takie podszczypywanie armii Waller, bo w frontalnym ataku nie mają szans.
To antologia z różnymi autorami, więc historie są dość zróżnicowane, ale jednocześnie… bardzo znajome. Nic tu specjalnie nie zaskakuje, ot typowe superhero, taki standardzik, który już wiele razy widzieliśmy. Nie jest źle, czyta się okej, ale przydałoby się więcej głównej fabuły, bo to ona jest tu najciekawsza.
Graficznie też jest nierówno. Przy tylu artystach to w sumie żadna niespodzianka, style się mieszają i poziom też. Na szczęście większość trzyma dobry poziom, ale zdarzają się rozdziały przeciętne, które odstają. I niestety, kiedy trafia się coś naprawdę dobrego, to ten kontrast jeszcze bardziej rzuca się w oczy.
Ogólnie komiks jest ok, ale jak na tak duże wydarzenie, to trochę czuć, że to był tylko przedsmak czegoś większego.
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek