„Włoski Skarbiec” to nowa kolekcja komiksów stworzonych przez najsłynniejszych włoskich rysowników Disneya. Każdy tom wzbogacają teksty krytyczne oraz „Szkicownik” z ciekawostkami i rzadkimi oryginalnymi rysunkami pochodzącymi z warsztatu artystów, który pobudza wyobraźnię czytelników na całym świecie.
Seria sześciu tomów poświęcona Giorgiowi Cavazzanowi powstała dla uczczenia pięćdziesięciolecia jego aktywności w świecie myszy i kaczek.
Nasza podróż rozpoczyna się od kilku spośród najpiękniejszych opowieści, stworzonych w czasach, gdy wenecki mistrz zaczynał pracować na swoje nazwisko, wprowadzając do klasycznej kaczogrodzkiej rodziny nowe postacie, takie jak Królewna, H. Bogarto i Kwak O’Kej.
10.2023
I
Kolor
Twarda
165x230 mm
208
69,99 zł
9788328164192
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Długo zwlekałem z zabraniem się za kolekcję Cavazzano, a powodów ku temu było kilka. Raz, że seria jest poświęcona rysownikowi, a ja jednak lektury dobieram raczej kluczem scenarzysty. Dwa to duża wybiórczość "Włoskiego skarbca" i fakt, że całość zamknie się tylko w sześciu tomach, podczas gdy z twórczości tego autora można by złożyć ogromny zbiór. Trzy – wszelakie bolączki tego cyklu, o których można przeczytać w różnych źródłach, jak chociażby wykorzystanie średniej jakości starego kolorowania. Mimo wszystko w ostatnim czasie w końcu nabrałem chęci, żeby sprawdzić ten tytuł i przekonać się na własnej skórze.
Od razu rzuca się w oczy, że to inny styl niż ten prezentowany do tej pory w kolekcjach Barksa i Rosy. Na tom pierwszy składa się pięć historii, z których mnie szczególnie przypadły do gustu trzy pierwsze, wywodzące się jeszcze z lat 70. Te komiksy są dłuższe (30-60 stron), pomysłowe i bardzo dynamiczne. Każdy z nich jest oryginalny i całkowicie różnorodny fabularnie, a rysunki są momentami szalone i mocno ekspresyjne. Jednocześnie to właśnie te trzy zaprezentowano w oryginalnym włoskim kolorowaniu – jakkolwiek ciężko powiedzieć, żeby na dzisiejsze standardy wyglądało to estetycznie, tak szczerze mi to nie przeszkadza. Pierwsza kwestia jest taka, że pamiętam tę kolorystykę z czasów, kiedy czytałem Giganty, i nie jest to dla mnie nic nowego ani coś, co miałoby mnie odrzucić od lektury. Poza tym te jaskrawe barwy, silnie wykorzystujące żółty i niebieski, w jakiś sposób pasują mi do tych klasycznych historii i nadają im trochę tego wspomnianego we wstępie undergroundowego klimatu. Czytało mi się je rewelacyjnie, bo napisane są bardzo płynnie, w scenariuszach widać dużo wyobraźni, a fabuły są składne, kreatywne i dobrze operujące humorem. Generalnie duża szkoda, że nie dostaliśmy więcej komiksów w tym stylu, bo już dwa kolejne nie mają tego oryginalnego posmaku, przez co główne odczucie, jakie zostało mi po lekturze tego tomu, jest takie, że ten etap w twórczości Cavazzano został absolutnie niewykorzystany.
Następne dwie historie dzieli od poprzednich ok. 10 lat, bo obie pochodzą z roku 1982. Są krótsze i nieco bardziej stonowane, zdecydowanie bliższe kaczym standardom. Nie są to komiksy złe, ale nie aż tak warte uwagi. Pierwszy z nich znalazł się tu powodu debiutu postaci prywatnego detektywa H. Bogarto – i ten wypada całkiem na plus – natomiast fabuła skupia się wokół innego bohatera wykreowanego przez Cavazzano, kosmity Kwaka O’Keja. Nie znam tej postaci (mimo że kiedyś coś pewnie z nim czytałem) i generalnie wydała mi się średnio interesująca. Być może działałoby to lepiej, gdyby to jej debiut tutaj zamieszczono, tymczasem jedynie się o nim wspomina. Kończąca tom krótka potyczka z Magiką to już zupełnie przeciętna historia, z rodzaju tych, które bez problemu można było spotkać w losowym "Kaczorze Donaldzie".
Komiksy uzupełniono o dodatkowe teksty, których co prawda jest całkiem sporo, aczkolwiek nie jest to jakaś wybitna publicystyka. Dodatków jest dużo, ale część z nich mocno rozciągnięto – typu pełna strona szkicu z dodanym jedynie niedługim komentarzem pod ilustracją. Czcionka jest momentami znacznie powiększona, żeby zajmowała więcej miejsca, podczas gdy czasami na stronie znajduje się tylko kilka zdań. Samo opracowanie wydaje mi się jak na razie dosyć powierzchowne, chociaż zobaczymy – być może w kolejnych tomach będzie ciekawiej. Z kwestii technicznych rzuca się też w oczy końcowe zatrzęsienie reklam, gdzie w pewnym momencie każdy album z sąsiednich kolekcji reklamuje się na osobnej stronie. Tak poza tym komiks jest wydany bardzo ładnie. Format jest praktycznie idealny, jedyne, co bym zmienił, to dodał jakieś 0,5 cm na szerokości, żeby wyrównać ją do serii Barksa i Rosy, dzięki czemu całość zyskałaby na spójności.
Koniec końców pierwszy tom "Włoskiego skarbca" pozostawił mnie z dosyć mieszanymi odczuciami. Większość zawartego tu materiału jest naprawdę fajna, więc ocena nie będzie niska, jednak boli to, czego nie dostajemy. Zdecydowanie za mało tu historii z szalonych lat 70., brakuje choćby takich oczywistości, jak pierwszy komiks autora, a w materiałach dodatkowych przewija się wiele fajnych kadrów, których w kolekcji nie uświadczymy – następne tomy skupiają się już na późniejszej twórczości. Wspomina się, że dobór historii do tego cyklu jest autorstwa samego Cavazzano, co dla mnie w pewnym stopniu usprawiedliwia braki, lecz zwyczajnie chciałoby się więcej. Być może rozwiązaniem byłoby uzupełnienie "Włoskiego skarbca" którąś z innych serii poświęconych temu rysownikowi, bo tych we Włoszech było pewnie kilka? Pytanie, czy Egmont miałby ku temu chęci, ale na ten moment pozostaje wrażenie niedosytu, mimo że sama zawartość jak najbardziej się broni.
Ocena 3/6.