Najlepsze komiksy na Dzień Dziecka (w każdym wieku)

Data publikacji

18.05.2026 06:00

Kategorie

Ranking

Nadchodzący Dzień Dziecka to tylko pretekst, bo każda okazja jest dobra, by kupić komiks. A że wszyscy jesteśmy dziećmi naszych ojców i matek, to prezent dla swojego wewnętrznego dziecka również możemy śmiało podciągnąć pod to święto. Przygotowałem tuzin komiksów, wśród których każdy znajdzie coś nadającego się na pierwszego czerwca. Najnowsze polecanki nie dublują się z mikołajkową top listą, dzięki czemu macie jeszcze większy wybór. Miłej lektury i dziecięcych uśmiechów wywołanych otrzymaniem komiksu.

Komputer potrzebny do nauki

Osoby w wieku średnim doskonale znają ten tekst z czasów dzieciństwa i oczywiście wszyscy używaliśmy „pieców” przede wszystkim do poszerzania wiedzy — na przykład o dżdżownicach… z „Worms: Armageddon”. Idąc tym tropem, wybierzmy pozycję rozrywkową, ale mającą także walor edukacyjny, ciekawszy niż „Encyklopedia PWN”. Jeśli chcecie komiks, który bawiąc, uczy, to koniecznie sięgnijcie po popularnonaukowe „Dzień z życia skunksa, jelita i tego, kto to czyta”. To przezabawny przewodnik po świecie przyrody, który dziecko w wieku szkolnym będzie chciało czytać samodzielnie. Każdemu pojęciu poświęcono dwie strony — i okazuje się, że to wystarczy, by przedstawić dane zagadnienie przystępnie i z humorem. Jeśli chcecie zainteresować dziecko nauką, lepszej formy próżno szukać. W serii „Dzień z życia” ukazały się jeszcze dwa tomy — o kosmosie oraz o odkryciach i wynalazkach.

Dzień z życia skunksa, jelita i tego, kto to czyta

A Day in the Life of a Poo, a Gnu and You

Scenariusz
Rysunki
Tłumaczenie

Jak wygląda dzień z życia nosa? Czy ślimaki mają zęby? Ile waży Słońce? Kolorowy i dowcipny komiks edukacyjny, który odpowie na te i wiele innych fascynujących pytań!

Przeczytacie tu sekretne dzienniki między innymi takich osobistości jak pracowita wątroba, towarzyska kurzajka, odrzutowa meduza i nieobliczalne tornado. Staniecie oko w oko z gigantyczną kałamarnicą, dotrzymacie towarzystwa łazikowi marsjańskiemu i dowiecie się, jak wygląda codzienne życie wulkanu.

Ani się obejrzycie, poznacie około 100 zagadnień związanych z działaniem organizmu człowieka, życiem zwierząt, pogodą, budową Ziemi i kosmosem. Znajdziecie tu zjawiska od skali mikro do makro, od tego, co przyziemne, a nawet trochę obrzydliwe (Skąd się biorą bąki? Co to są gnidy?), aż po piękne i fascynujące fenomeny przyrody (Jaką temperaturę ma lawa? Jak powstaje zorza polarna?). Zabawne historyjki, przejrzyste ilustracje i przystępny język pomogą zrozumieć nawet skomplikowane zjawiska – i obudzą apetyt na więcej!

Dzień z życia skunksa, jelita i tego, kto to czyta otrzymał w 2021 roku brytyjską nagrodę Blue Peter Award dla najlepszej książki non-fiction dla dzieci.

Zobacz

Jeszcze raz, jeszcze raz!

Ile książek dla najmłodszych znacie na pamięć? Panaceum na wyrwanie się z zaklętego kręgu czytania tego samego raz po raz może być komiks niemy, gdzie czytający staje się współtwórcą treści, za każdym razem mogąc coś zmienić. To będzie też dobre wprowadzenie dziecka w medium w ramach osobistego projektu „wyhoduj małego komiksiarza”. Tym razem z pozycji bez słów polecam „Wielką podróż dziadka Eustachego” autorstwa małżeństwa Mizielińskich (twórców m.in. kultowych „Map”). Tytułowy starszy pan wybiera się w podróż, by dostarczyć wnuczce urodzinowy prezent. Po drodze czekają go niesamowite przygody, które aż proszą się o kontynuację.

Wielka podróż dziadka Eustachego

Pierwsza książka przygodowa w dorobku twórców „Map” i wielu innych edukacyjnych bestsellerów: pełen zwrotów akcji i sympatycznych postaci komiks bez słów dla najmłodszych.

Ojej! To już jutro! Nie ma chwili do stracenia!

Gdy dziadek Eustachy odkrywa, że ma do wykonania niezwykle pilną misję, natychmiast zrzuca kapcie i rusza do akcji. Przed nim daleka podróż pełna przygód, trudów i niebezpieczeństw. Czy uda mu się dotrzeć do celu na czas?

Wielka podróż dziadka Eustachego to komiks bez słów stworzony z myślą o najmłodszych. Dzięki obrazkowej formule dzieci mogą cieszyć się samodzielną lekturą, z łatwością śledząc przygody sympatycznych postaci. Proste, lecz zaskakujące perypetie, intrygujący ludzko-zwierzęcy świat i ciepłe rodzinne przesłanie sprawią, że mali czytelnicy błyskawicznie zanurzą się tę barwną opowieść i szybko oswoją się z poetyką komiksu.

Wybierzcie się w podróż z dziadkiem Eustachym – to jedyna szansa, by zobaczyć, jak wygląda nocleg w pszczelim hotelu, rejs w brzuchu suma i przejażdżka supernowoczesnym żabim samoskokiem!

Zobacz

Zgłaszam nieprzygotowanie

Szkolne lektury to temat rzeka. Kanon zbyt rzadko jest aktualizowany i tworzony niekoniecznie z myślą o tym, co interesuje obecnie młode osoby. Jeśli dziecko nie lubi czytać, niektóre lektury mogą ten stan pogłębić; w odwrotnej sytuacji — zabierają czas na czytanie tego, co się lubi. Podejście do streszczeń — wiadomo, jakie jest.Można spotkać się gdzieś po drodze i zamiast „bryka” zapoznać się z komiksową wersją książkowej klasyki. Wydawnictwo Egmont w swojej linii „Adaptacje literatury” ma już kilkanaście pozycji. Czy taka lektura zadowoli system oświatowy — tego nie wiem, ale jest chyba lepszą alternatywą niż niezapoznanie się z lekturą obowiązkową w ogóle? Niestety, w serii brak polskich dzieł i „Nad Niemnem” nadal trzeba zmęczyć.

W 80 dni dookoła świata

Les grands Classiques de la Littérature en Bande Dessinée 5. Le tour du monde en 80 jours

Scenariusz
Rysunki
Tłumaczenie

W 1872 roku okrążenie kuli ziemskiej w 80 dni, czyli 1920 godzin, czyli 15 200 minut, było niezwykłym wyzwaniem. Podjął je angielski dżentelmen, Fileas Fogg, zakładając się z innymi członkami londyńskiego klubu „Reform”, że dokona tego wyczynu. Wraz z wiernym służącym Obieżyświatem rusza w niebezpieczną podróż dookoła świata, ścigany przez agenta angielskiej policji, podejrzewającego go o napad na Bank Anglii. Czy uda mu się osiągnąć cel w założonym czasie?

Autorem komiksowej adaptacji powieści Juliusza Verne`a jest francuski scenarzysta, rysownik i kolorysta Chrys Millen, znany głównie z tematyki science-fiction („L`Aviateur”).

Zobacz

To nie są Żółwie twojego starego

Każde pokolenie ma własne Wojownicze Żółwie Ninja. Za mojego życia doczekaliśmy się już piątej animowanej iteracji pizzożernych gadów z Nowego Jorku. Nad Wisłą nie dostaliśmy jednak zbyt wielu komiksów. Na szczęście z odsieczą przyszło Nagle Comics z „Ostatnim Roninem” — jeśli chcieliście wiedzieć, jak wyglądałby millerowski „Powrót Mrocznego Rycerza”, ale główny bohater nosiłby skorupę, to odpowiedzi szukajcie tam. Jeśli jednak macie w pobliżu edgy nastolatka, jeszcze niegotowego na ten komiks, który animacje uważa za lamerskie (czy jak się to teraz mówi), to podetknijcie mu Żółwie pisane przez Jasona Aarona. W tym nowym otwarciu bracia są rozdzieleni: Mike jest gwiazdą azjatyckiego kina kopanego, Raph siedzi w więzieniu, Leo medytuje nad deltą Gangesu, a Donnie — trzymany w klatce — bierze udział w mutanckich walkach ku uciesze bogaczy i rozmawia z martwym szczurem, którego uważa za odrodzoną wersję ich ojca i mistrza, Splintera. Jeśli ten opis nie zainteresuje zbuntowanego młodziaka, to nie wiem, co może.

Wojownicze Żółwie Ninja #01: Powrót do Nowego Jorku

Teenage Mutant Ninja Turtles vol. 1: Return to New York

Restart jednej z najbardziej popularnych serii komiksowych wszech czasów. Raphael siedzi w więzieniu.

Michelangelo mieszka w Tokio, gdzie został gwiazdą telewizyjną. Leonardo podróżuje po świecie w poszukiwaniu wewnętrznego spokoju. Donatello utknął w zoo dla mutantów i jest zmuszany do walki ku uciesze bogaczy szukających mocnych wrażeń.

Tymczasem czarne chmury gromadzą się nad Nowym Yorkiem. Nasi bohaterowie będą musieli ponownie połączyć siły i stawić czoła nadchodzącym zagrożeniom.

Żółwie wracają w pierwszej odsłonie nowej regularnej serii autorstwa niesamowitego Jasona Aarona, z udziałem plejady znakomitych rysowników, takich jak Joëlle Jones, Rafael Albuquerque i Cliff Chiang! Wszyscy fani Ostatniego Ronina powinni to przeczytać.

Zobacz

Te rewelacyjne greckie mity

Mitologia starożytnej Grecji bezsprzecznie jest najpopularniejszą i najbardziej zakorzenioną w kulturze — również popularnej. Istnieje spora szansa, granicząca z pewnością, że dziecko w szkole się nią zainteresuje. Czy to za sprawą Parandowskiego, czy „Percy’ego Jacksona”. Za młodu uwielbiałem serię „Strrraszna historia” i tego ducha czuję w komiksie „Mity, potwory i awantury starożytnej Grecji”. To swoiste kompendium, które bawi także dorosłego, mającego z tymi historiami do czynienia nie raz — a wszystko to dzięki talentowi autora do operowania, niejednokrotnie, czarnym humorem. Do tego elegancka, kilkuwarstwowa okładka i w efekcie dostajemy pozycję dla osób w wieku od lat 8 do 108.

Mity, potwory i awantury starożytnej Grecji

Myths, Monsters and Mayhem in Ancient Greece

Scenariusz
Rysunki
Tłumaczenie

Żywa, uwspółcześniona i niezwykle zabawna wersja najsłynniejszych greckich mitów!

Wyrusz wraz z Orfeuszem do podziemnego świata w poszukiwaniu Eurydyki, pokonaj straszliwego Minotaura u boku Tezeusza, sprawdź czym była puszka Pandory, zajrzyj do wnętrza konia trojańskiego i sprawdź, jakie 12 prac musiał wykonać Herkules.

Mity greckie to jedne z najstarszych i najbardziej znanych historii, jakie kiedykolwiek opowiedziano. Ich komiksowe wydanie to idealne wprowadzenie do świata starożytnych bogów, pełnych przygód i uniwersalnych opowieści o miłości, stracie, chciwości, zazdrości i odwadze.

Pełna humoru i szczegółów opowieść Jamesa Daviesa o greckich mitach zachwyci czytelników w każdym wieku!

Zobacz

Kaczki! (uuu–uuu)

Podobno z bycia kaczkofanem się nie wyrasta i „DoubleDuck” jest tego świetnym przykładem. Ja hołubię sobie kolekcję Rosy, a syn czyta różne „Giganty”. Po raz pierwszy zdarzyło się, że po skończonej lekturze disneyowskiego komiksu powiedział, że koniecznie muszę to przeczytać. Cieszę się, że posłuchałem, bo miał rację — zwrot fabularny goni tu zwrot fabularny, podwójni agenci okazują się potrójnymi i od dzieciństwa nie miałem takiej frajdy z lektury jakiegokolwiek „Giganta”. Puryści powiedzą, że te historie już były — i owszem — ale rozsiane po różnych tomach. Tutaj ułożono je po kolei. Obaj czekamy na drugi integral.

Gigant Poleca Extra #34 (1/2026): Doubleduck

Lustiges Taschenbuch Premium #43: DoppelDuck

Nazywa się Duck, DoubleDuck, a jego życie agenta jest chyba najbardziej chronioną sprawą w Kaczogrodzie. Kiedy piękna agentka powierza bohaterowi pierwsze zadanie, ten wpada w niebezpieczny labirynt podstępów i fałszywych tropów. DoubleDuck musi nieustannie zadawać sobie pytanie: czy komuś w ogóle można jeszcze ufać. Zawsze w służbie naszym zacnym czytelnikom!

W środku znajduje się się 6 opowieści: „Agent, którym byłem kiedyś”, Misja na trójkąt i orkiestrę, Pamiątka z Paryża, Totalny reset, Ostatnia sekunda, Polowanie na „Białą Głębię”.

Zobacz

Coming of age bez PTSD

Waszej latorośli spodobał się hopecore w postaci zeszłorocznego filmu „Superman”? Zanim wybierzecie się razem na „Supergirl”, a wcześniej dacie jej do rąk komiks, który adaptuje — czyli „Supergirl: Kobieta jutra” (skądinąd wybitny) — najpierw przeczytajcie go sami. Być może wasze dziecko uniknie wtedy patrzenia na to, jak Dziewczyna ze Stali boryka się m.in. z PTSD i syndromem ocalałego. Jeśli dziecko ma lat naście, bezpieczniej będzie sięgnąć po „Supergirl: Jak być super”. Mariko Tamaki, specjalistka od historii o dorastaniu przedstawia mniej traumatyczne problemy, jak pryszcze, szesnaste urodziny i szkolne zawody. Nie traci przy tym wyczucia, z którego słynie jej doceniana przez czytelników i krytyków twórczość.

Supergirl. Jak być super

Supergirl: Being Super

Scenariusz
Rysunki
Tłumaczenie

Cykl powieści graficznych dedykowany młodym czytelnikom, poruszający ważne tematy społeczne. Składają się na niego pojedyncze albumy poświęcone nastoletnim bohaterom znanym z komiksów DC. Świat oglądany oczami młodych ludzi nie zawsze jest pięknym i przyjaznym miejscem, a problemy, z którymi przyjdzie zmierzyć się bohaterom, przerosłyby niejednego dorosłego. Na szczęście w ich życiu nie zabraknie również miejsca na przyjaźń, radość czy szalone przygody.

Autorami poszczególnych tomów są doskonale znani nastoletnim czytelnikom pisarze o międzynarodowej sławie tworzący literaturę dla młodzieży, jak Kami Garcia („Piękne istoty”), Lauren Myracle („3maj się”) czy Leigh Bardugo („Grisza”). Za warstwę graficzną odpowiadają utalentowani ilustratorzy i rysownicy, jak Gabriel Picolo, Kit Seaton czy Manuel Preitano. Kara Danvers posiada supermoce. Potrafi latać. Wylądowała na Ziemi w kapsule z obcej planety. Jednak jej największymi zmartwieniami są wygrana w najbliższych zawodach lekkoatletycznych, świętowanie szesnastych urodzin i przetrwanie najnowszego megapryszcza. A może z pomocą swoich najlepszych przyjaciółek oraz lekko frustrujących, choć bezgranicznie kochających przybranych rodziców uda jej się dokonać jeszcze jednej ważnej rzeczy – zapomnieć o dręczących ją snach i przebłyskach z dalekiej, obcej przeszłości. Taki przynajmniej był plan, zanim niewielkiego miasteczka Midvale nie nawiedziło tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi… odkrywając sekrety z przeszłości Supergirl, które nie powinny były ujrzeć światła dziennego. Kara ma teraz tylko dwie opcje: albo znajdzie sposób, żeby uratować swoje miasto i być super, albo poniesie spektakularną klęskę.

Wielokrotnie wyróżniana i nagradzana autorka Mariko Tamaki („Pewnego lata”, „Harley Quinn: Breaking Glass”) połączyła siły z nominowaną do Nagrody Eisnera ilustratorką Joëlle Jones („Lady Killer”, „Catwoman”), aby stworzyć wciągającą opowieść o dorastaniu Supergirl.

Zobacz

I ty zostaniesz królem piratów

Żałuję, że poznałem „One Piece”… tak późno. Od mangi i anime odstraszała mnie ogromna, stale rosnąca liczba odcinków. Wszystko zmieniła adaptacja live action. Humor, przygoda, braterstwo — chwyciło mnie w swoje macki i jak marzeniem Luffy’ego jest zostanie królem piratów, tak moim jest w tym roku bycie na bieżąco z mangą. Nawiązując do pierwszego zdania — żałuję, że nie odkryłem tego tytułu jako nastolatek. Aspekt dorastania wraz z serią dałby mi dodatkowe, niezapomniane doświadczenie. Na pewno większego kalibru niż nadrobienie w rok ponad 1100 rozdziałów. Sam czytam cyfrowo, ale widząc popularność mangi wśród nastolatków, wyobrażam sobie, że taki hipotetyczny młodzian mógłby chcieć poznawać „One Piece” na papierze. A że ma to już ponad 100 (!) tomów, rodzic miałby pewność, że dziecko nie wydaje pieniędzy na głupoty, tylko na przygody załogi Słomkowego Kapelusza.

One Piece #01

ワンピース

Scenariusz
Rysunki
Tłumaczenie

W niewielkiej wiosce nad brzegiem morza mieszka pewien dość energiczny chłopak, który za wszelką cenę chce zostać piratem.

Odmęty mórz przemierza niewielka, krucha łódka, w niej zaś, uśmiechnięty od ucha do ucha siedzi Luffy – chłopak, który od dziecka marzył o tym, by zostać piratem. Nie przeszkadza mu nawet to, że po zjedzeniu „demoniego owocu” nigdy nie będzie mógł już pływać, gdyż w zamian za to jego ciało zyskało iście magiczne, gumowe właściwości! Cel ma jeden – zostać królem piratów! By to uczynić, najpierw musi zwerbować załogę. Czy dołączy do niej tajemniczy Zoro? Na horyzoncie już czeka nowa przygoda!

Zobacz

What’s up, danger?

Komunałem będzie napisanie, że dla wielu Miles Morales nie jest „tym drugim” Spider-Manem, lecz docelową wersją postaci. Dwie wybitne animacje i prominentna rola w grach studia Insomniac dotarły do znacznie szerszego grona niż czytelnicy komiksów. Ale jesteśmy na stronie poświęconej temu medium, więc o nim będziemy mówić. Czy warto poznać papierowy pierwowzór Milesa? Jeszcze jak! To jeden z ciekawszych dziedzicznych bohaterów, a historie, które Egmont wydaje (wreszcie!) w trzech opasłych tomach, pokazują jego rozwój w uniwersum Ultimate. Na późniejszym przejściu do głównego świata 616 Miles więcej stracił niż zyskał — ale to już temat na osobną dyskusję.

Miles Morales – Spider-Man, tom 01: Szkolony na bohatera

Miles Morales – Spider-Man Modern Era Epic Collection: Hero In Training

Pierwszy tom głośnej komiksowej serii o Milesie Moralesie – bohaterze nagrodzonej Oscarem animacji „Spider-Man Uniwersum”!

Zanim Peter Parker wykonał swój ostatni pajęczy skok, trzynastoletni Miles Morales miał zacząć nowy etap w życiu – w nowej szkole, gdzie groziły mu co najwyżej sprawdziany. Ale los zaplanował coś innego. Ugryziony przez pająka Miles zyskał niesamowite moce i od razu został rzucony na głęboką wodę. Musi teraz wskoczyć w maskę swojego idola i nauczyć się, jak uratować miasto, nie zawalić szkoły i jeszcze nie zdradzić się wujkowi, który niekoniecznie stoi po stronie dobra… Czy uda mu się dorównać Peterowi w roli Spider-Mana? I co się stanie, gdy dwa najsłynniejsze światy Marvela postanowią się… zderzyć?

Scenariusz tego tomu napisał Brian Michael Bendis – autor takich komiksów jak „Daredevil: Nieustraszony!”, „Moon Knight” czy „Ultimate Spider-Man”. Rysunki stworzyli David Marquez („Niezwyciężony Iron Man”), Sara Pichelli („Strażnicy Galaktyki”) i Chris Samnee („Czarna Wdowa”, „Daredevil”).

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Ultimate Comics Spider-Man” #1–12, „Spider-Men” #1–5 oraz „Ultimate Fallout” #4.

Zobacz

Prawie jak MCU, ale nie musisz oglądać spin-offów na Disney+

Jak wiemy, MCU skończyło się po „Endgame”, ale nowe produkcje wciąż powstają, a nadchodzący filmowy event „Avengers: Doomsday” ma niezwykle wysoki próg wejścia. Możecie oczywiście rozpisać dziecku obowiązkowe tytuły przed seansem — niech poczuje smak studiów. Możecie też dać komiks, który stoi na własnych nogach. W „Avengers: Nie poddamy się” herosi Marvela — z których praktycznie każdy był kiedyś Avengerem — zostają wciągnięci w kosmiczną rozgrywkę z Czarnym Zakonem (tym od Thanosa). Dużo akcji, fabularnych twistów i swoje pięć minut dostają niekoniecznie pierwszoligowe postacie. Komiks jest tym bardziej aktualny, że gdy do kin wejdzie kolejny event — „Avengers: Secret Wars” — można sięgnąć po sequel omawianego tomu, bardziej kameralny (choć nadal z ogromną stawką) i lepszy od pierwszego — „Avengers: Bez drogi do domu”.

Avengers. Nie poddamy się

Avengers: No Surrender

Najpotężniejsze siły we wszechświecie skradły Ziemię i zmieniły ją w planszę do gry. Avengers nie zamierzają jednak stać się ich pionkami. Cztery drużyny superbohaterów jednoczą wysiłki, aby poznać tożsamość przeciwników i odzyskać planetę, a pomaga im tajemnicza Wojażerka. Nie wiedzą jeszcze, że jeden z graczy trzyma asa w rękawie – zielonego potwora, gwałtownego i niepowstrzymanego jak sam gniew!

Scenariusz tego komiksu stworzyli Al Ewing („Nieśmiertelny Hulk”), Mark Waid („Daredevil”) i Jim Zub („Samuraj Jack”). Autorami rysunków są Kim Jacinto („Niegodny Thor”), Pepe Larraz („Wolverine i X-Men”) oraz Paco Medina („Deadpool”). Album zawiera zeszyty #675–690 serii „Avengers”.

Zobacz

Nostalgiczna sportówka nie o sporcie

„Sezon spadających gwiazd” to komiks dla tych, którzy dziećmi byli w latach 90. Nie ma znaczenia, czy — jak główny bohater — pochodzicie z małej miejscowości, ani czy umiecie wykonać dwutakt. To zbiór jednoplanszówek połączonych fabułą, pokazujących blaski i cienie bycia nastolatkiem w czasach, gdy komputer w domu był przywilejem, a nie standardem. Nostalgia potężna.

Sezon spadających gwiazd

Scenariusz

Dorastasz na początku lat dwutysięcznych w małej miejscowości w Europie Środkowo-Wschodniej. Za oknem jesień. Do kina czy księgarni masz kilkadziesiąt kilometrów. Mija kolejny dzień, w którym nie wydarza się nic znaczącego, i nawet szarlotka upieczona przez babcię nie poprawia humoru. Tyle dobrego, że właśnie rusza nowy sezon waszej ligi.

Koszykówka to sposób na nudę, ale też szansa na wyrwanie się z rodzinnego miasteczka. Kto wie, może komuś z drużyny uda się wyjechać do Stanów? To przecież stamtąd ojciec kolegi przesyła paczki z oryginalnymi koszulkami i za dużymi butami. To tam grają największe gwiazdy basketu. To tam wszystko jest możliwe.

Dwudziesty album komiksowy Marcina Podolca to migawki z jednego sezonu nastoletniej drużyny koszykówki, które układają się w większą historię – tę najbardziej uniwersalną, o szukaniu swojego miejsca na świecie. Tuż pod niebem pełnym spadających gwiazd.

„Choć nie jest to autobiografia, nietrudno dostrzec tu hołd dla własnej młodości – jednocześnie wzruszający i zabawny. I tak przekonująco nostalgiczny, że sam zatęskniłem do tych pięknych lat, gdy grałem w koszykówkę. Choć nigdy nie grałem w koszykówkę”. – Bartek Przybyszewski, współtwórca „Podcastexu”, podcastu o latach 90. i 00., autor bloga „Liczne rany kłute”.

Zobacz

Polska manga

Polski hit niezalu „Stachanowiec in Space” przedstawia alternatywną rzeczywistość, w której PRL nigdy się nie skończył, a Polska nawiązała współpracę z Japonią. Skutkiem czego mamy wspólny program kosmiczny, a wpływ kultury Kraju Kwitnącej Wiśni zastąpił anglosaską dominację. Ze względu na rosnącą popularność japońszczyzny komiks może trafić zarówno w gusta młodzieży, jak i starszego pokolenia, które woli czytać komiksy od lewej do prawej. Dostępna jest pierwszatrylogia z tegouniwersum.

Stachanowiec in Space #01

W roku 2046 Polska i Japonia rozpoczynają wspólną misję kosmiczną do odległej galaktyki Delta Pavoniss na pokładzie statku z eksperymentalnym silnikiem zdolnym do podróży międzygwiezdnych. Przez przypadek wplątany w to zostaje Władek Stachanowski: życiowy przegryw bez perspektyw, który całe dnie spędza grając na automatach, wnuk słynnego Władysława budowniczego PRL, z ciśnieniem żeby spełnić marzenie dziadka o dokonaniu czegoś wielkiego.

Komiks dostępny również w wersji on-line.

Zobacz